<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993</id><updated>2011-10-20T14:05:06.424-07:00</updated><category term='miłość'/><category term='Castille'/><category term='Borys'/><category term='pojedynek'/><category term='Vodacce'/><category term='miejsce'/><category term='magia'/><category term='Inspiracje'/><category term='handout'/><category term='Bohater'/><category term='panache'/><category term='teksty'/><category term='morze'/><category term='statki'/><category term='graph'/><category term='Książka'/><category term='Dracheneisen'/><category term='pyryerm'/><category term='Vestenmannavnjar'/><category term='szermierka'/><category term='Arienne'/><category term='Mechanika'/><category term='Różokrzyżowcy'/><category term='metagra'/><category term='Muzyka'/><category term='Muszkieterowie'/><category term='filmy'/><category term='Scena'/><category term='Jean'/><category term='Vivienne'/><category term='bitwa'/><category term='patron'/><category term='romans'/><category term='Miguel'/><category term='NPC'/><category term='Opowiadanie'/><category term='Avalon'/><category term='tricki'/><category term='wygląd'/><category term='przemyślenia'/><category term='Eisen'/><title type='text'>7th Ogre</title><subtitle type='html'>Co Ogre może powiedzieć o 7thu</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>46</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-2030079528805381826</id><published>2010-07-05T22:47:00.000-07:00</published><updated>2010-07-05T23:21:26.954-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><title type='text'>Szarości brak...</title><content type='html'>Ostatnimi czasy zaobserwowałem wśród mych graczy niezdrową zależność. Otóż napotkanie przez nich ludzie, byli "szufladkowani". Czy to jako goodies, czy to jako evuls. Oczywiście kategoria vilanów jest osobną lożą zarezerwowaną do obsadzenia przez MG.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w tymże toku myślenia, wyłoniłem że brakuje mi czegoś co jest bardzo specyficzne w powieściach płaszcza i szpady. To, że tam tak naprawdę nikt nigdy nie jest czarny ani biały. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weźmy takich sobie sztandarowych Piratów z Karaibów - Jack jest bohaterem pozytywnym, czyż nie? No więc dlaczego gotów sprzedać jest Willa i flotę za swój okręt? Dlaczego nie ufa Elizabeth, która nota bene jako goodies przykuwa go do okrętu? Dlaczego nasz ubergoodies Will tłucze pana Jacka wiosłem po łbie, kiedy mu to bardziej odpowiada?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie... Czy u was na sesjach jest tak samo czy jakby inaczej? Bo ja z ręką na sercu przyznaję, że do niedawna to "inaczej" było zdecydowanie dominujące. &lt;br /&gt;I przyznaję, że miny moich graczy gdy po raz pierwszy jeden z goodiesów miał swój własny interes gdzie indziej niż leżał interes graczy... Hmm... Były zdecydowanie ciekawe. Nota bene - imć ex-goodies dostał natychmiast naklejkę evula i pomimo że nie raz i nie dwa wyratował drużynę z opresji (bo tak akurat mu było w interesie) to nigdy już tej naklejki nie stracił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż więc sprawia, że postaci przestają być czarne i białe a kryją się w mgle szarości?&lt;br /&gt;Moja odpowiedź: motywacja. Cele. &lt;br /&gt;Wystarczy, że wprowadzając do gry NPCa postawicie sobie pytanie, które powinno być pierwsym pytaniem przy tworzeniu postaci gracza - Czego on chce? I już macie gotowy przepis na postać z szarej strefy - jeśli cele graczy będą spójne z tym co taka postac chce, to taki Egon będzie z graczami współpracował. Jeśli nie są spójne - w najlepszym przypadku przestanie z nimi współpracować. W najgorszym, może uznać że stanowią zagrożenie dla jego celów. A nie ma nic gorszego niż wkurzyć kucharza który od miesięcy gotuje drużynie.*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przemyśleniu tematu podjąłem kilka decyzji co do mojego prowadzennia:&lt;br /&gt;- Po pierwsze, bohaterowie graczy zawsze są biali. I nie mówię tu o moralności bo zupełnie nie o tym w tej notce mowa. Mówię o tym, że drużyna sobie ufa. Dlaczego? To kwestia na tworzenie drużyny, albo praca dla mnie jako MG. Ale ja nie dopuszczam do zdrady w drużynie. Knucie przeciwko swoim = tam są drzwi. &lt;br /&gt;- Cała reszta jest szara. Vilain nie jest czarny. Jest szary. Sojusznik, patron, czy choćby i sam Lawrence Lugh nie są biali. Są szarzy. Imć Lugh zostawi drużynę w środku tarapatów, gdy trzeba będzie ratować Avalon? Czy taką osobę nazwiemy przyjacielem i sojusznikiem?&lt;br /&gt;A pan Mnietek ze sklepu z marchewkami? Że niby drużyna się u niego w sprzęt zaopatruje. On też nie jest dobrą wróżką. On chce zarobić i jeśli będzie mógł zarobić na graczach to zarobi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doskonałym Vilainem pod tym względem jest antagonista w bajce "Odlot". Wot niby kreskówka, ale akurat on jest wart aby mu się przyjrzeć (waszej uwadze w filmie polecam również sceny pościgu, które są niesamowicie 7thowo wyreżyserowane, oraz kapitalny pojedynek finałowy, jakiego nigdzie indziej nie zobaczycie). Imć Villain wydaje nam się zły i straszny, ale gdy poznajecie jego historię, to wychodzi na człowieka odważnego, bohaterskiego, który poświęcił swe życie na ratowanie swego dobrego imienia, reputacji i chwały, którą mu odebrano szydząc i wyśmiewając bezpodstawnie. Czy to jest dobry vilain? Jest ŚWIETNY!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A taki Norrington z Piratów...? Na początku jest antagonistą Willa. Potem sprzymierza się z drużyną, aby ją zdradzić gdy tylko będzie miał okazję. Po czym, gdy tknie go moralność, znowu wspomaga drużynę. Czyż nie byłoby fantastycznie, mieć w swoim świecie kilku takich druchów, do których drużyna może zwrócić się o pomoc, ale jednocześnie cały czas ich obserwuje, czy nie dostają dziga w plecy? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy wypełniony takimi postaciami, wasz świat nie byłby ciekawszy? Ja już wiem, że mój jest. Czego i wam życzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* no dobra - z pewnością znalazłoby się sporo rzeczy gorszych, ale mam nadzieję że moje skróty myślowe nie są zbyt przesadzone i wiecie o co mi chodzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-2030079528805381826?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/2030079528805381826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/07/szarosci-brak.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2030079528805381826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2030079528805381826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/07/szarosci-brak.html' title='Szarości brak...'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-6930917655752049069</id><published>2010-07-05T22:22:00.000-07:00</published><updated>2010-07-05T22:46:01.244-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pojedynek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szermierka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><title type='text'>Literatura o pojedynku!</title><content type='html'>Proponuję wam dzisiaj poczytanie o tym, jak toczono onegdaj pojedynki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przynajmniej jak widzieli to autorzy pewnej powieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając nadzieję, że linka nie stanie się w przyszłości nieaktualna, zapodaję tylko odnośniki.&lt;br /&gt;Proponuję przede wszystkim pojedynek w szkole &lt;a href="http://www.gutenberg.org/files/119/119-h/p1.htm#ch5"&gt;niemieckiej&lt;/a&gt; (rozdziały 5 i 6).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A później dla równowagi pojedynek &lt;a href="http://www.gutenberg.org/files/119/119-h/p2.htm#ch8"&gt;francuski&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie jest jeszcze kilka innych walk.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-6930917655752049069?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/6930917655752049069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/07/literatura-o-pojedynku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6930917655752049069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6930917655752049069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/07/literatura-o-pojedynku.html' title='Literatura o pojedynku!'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-1873195772622786080</id><published>2010-05-22T23:49:00.000-07:00</published><updated>2010-05-23T00:30:32.614-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wygląd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='morze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='statki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='graph'/><title type='text'>Ahoy wy tam na lądzie!</title><content type='html'>Dla tych, którzy planują popływać trochę na morzu, podrzucam wielce poręczną stronę, na której można zobaczyć jak wyglądają różne rodzaje statków żaglowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.thepirateking.com/ships/ship_types.htm"&gt;Żaglowce&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Sailing_ship"&gt;Żaglowce na Wikipedii&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://freespace.virgin.net/r.cadwalader/maritime/types.htm"&gt;Podstawy&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-1873195772622786080?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/1873195772622786080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/05/ahoy-wy-tam-na-ladzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1873195772622786080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1873195772622786080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/05/ahoy-wy-tam-na-ladzie.html' title='Ahoy wy tam na lądzie!'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-208951627887061864</id><published>2010-05-11T04:43:00.000-07:00</published><updated>2010-05-11T05:06:14.114-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pojedynek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szermierka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mechanika'/><title type='text'>I to już? Postać zrobiona?</title><content type='html'>Na ostatni "długi" weekend, grupa fanów niniejszego bloga zaprosiła mnie na wypad w góry. Jako i wdzięcznym trzeba było się okazać, z radością i nawet nie dając się długo namawiać, poprowadziłem... Złe słowo - robiłem narrację do przygody. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako że jednostrzałówki nigdy nie były moją domeną, pozwoliłem sobie poeksperymentować nieco z... Ze wszystkim praktycznie. I ku naszemu wspólnemu wielce przyjemnemu zaskoczeniu, przygoda wyszła fantastycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy wykorzystany przeze mnie element - postaci. Składały się z kilku li tylko elementów: Imienia, nacji, rzeczy w której dana postać była zaiste wspaniała, przywary oraz kapelusza. I to wystarczyło, aby stworzyć ciekawe, bogate i wciągające postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny element który jeszcze bardziej zdał egzamin, to wprowadzona przeze mnie mechanika, która opierała się na następujących założeniach:&lt;br /&gt;- Rzecz w której postać jest mocna wychodzi z automatu (no chyba że dochodzi do konfrontacji z innym mocarzem danej dziedziny)&lt;br /&gt;- W każdej innej sytuacji by mieć pewność, że coś pójdzie po myśli graczy, musieli zużyć kostkę dramy. Swoją (która po wykorzystaniu przechodziła na rzecz MG) lub też drużynową (których na początku, po tym jak zbudowali sobie przygodę mieli około 30).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej mechaniki zbytnio nie było. Kilka drobnych detali, które sprawiały że MGk mógł czasem przeszkodzić graczom radosny proces grania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Efekt przerósł moje oczekiwania - sesja była dynamiczna, sytuacja zmieniała się raz po raz, plany upadały, nowe rodziły się już w trakcie realizacji. Akcja, akcja, akcja! Maksymalne uproszczenie mechaniki doprowadziło do tego, że praktycznie nie było przestojów. Cały czas coś się działo, ktoś kogoś zaskakiwał, reakcje tworzyły się na gorąco. Bardzo, bardzo polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedynym momentem, w którym uproszczenie mechaniki się nie sprawdziło był pojedynek szermierzy. Tam gdzie rzeczywiście jest kształtowany przez rzuty na bardzo rozbudowane umiejętności, kiedy do głosu powinny były dochodzić konkretne knacki, tam uproszczony system zawiódł. Pojedynek nie powalał na kolana, tak jak potrafi w normalnej rozgrywce, gdy gracze wiedzą co mogą i sypia kościami.&lt;br /&gt;Ten element wymaga jeszcze dopracowania, natomiast cała reszta rozpaliła me RPGowe serce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc muszę przyznać, że z obawą zerkam na przyszłość tego bloga, bo jeśli tak dalej pójdzie to kto wie czy nie przesiądę się na system Everwaya, który pod tym względem jest podobnie prosty a dodatkowo wprowadza element losowości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-208951627887061864?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/208951627887061864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/05/i-to-juz-postac-zrobiona.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/208951627887061864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/208951627887061864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/05/i-to-juz-postac-zrobiona.html' title='I to już? Postać zrobiona?'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-5456859718901104955</id><published>2010-04-02T00:06:00.000-07:00</published><updated>2010-04-02T02:49:20.910-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Castille'/><title type='text'>Święta, święta i w grze też święta!</title><content type='html'>Tak przy okazji nadchodzącej okazji do malowania karpia i innych takich, chciałem was spytać - kiedy ostatni raz wasi gracze uczestniczyli w święcie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakimkolwiek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra - nie mam na myśli święta z okazji pokonania Villaina, tylko takiego normalnego święta z ciastami zrobionymi przez koło gospodyń wiejskich, sangriją i potańcówkami? Ok - może w innych krajach wygląda to inaczej, ale akurat Castilia przyszła mi na myśl, ponieważ to tam właśnie pozwoliłem uczestniczyć graczom w obchodach Święta plonów (jak się dobrze wczytacie i o ile ja czegoś nie pokręciłem bo to było dość dawno, to nawet w podręczniku do Castille znajdziecie informacje o tym że to jest jedno z ważniejszych świąt tej nacji). Ponadto Castille jest bardzo rodzinnym i radosnym krajem. Tam święta obchodzi się radośniej (nie mylić z "huczniej") niż gdzie indziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do tego co ja zrobiłem: akurat postaci były na linii frontu, gdy pomiędzy generałami doszło do wymiany korespondencji, w której dowódca Castilijski prosił swego adwersarza o honorowe zawieszenie broni na czas uroczystości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy kojarzycie, ale w podręczniku w opisie konfliktu Mont-Cast jest zdanie, które bardzo mi podziałało na wyobraźnię. To coś w stylu: "Wojna toczy się pomiędzy koronowanymi głowami. Na froncie to po prostu zwykli goście siedzący w okopach" (no dobra - nie szukajcie podręcznika bo i ja nie mam go przed oczami. Nie znajdziecie tam takiego zdania. Ale coś co ma podobny wydźwięk na pewno).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż więc się stało, gdy Ci chłopcy nie musieli do siebie strzelać, a jedna ze stron przyniosła "wino i ciasteczka"? Odpowiedź? Bawili się! Świętowali że żyją. &lt;br /&gt;Ucztowali, łamaną monteńszczyzno-castilijczyzną opowiadali sobie sprośne dowcipy, rozegrali mecz w piłkę a gdy przyszły dziewczyny to tańcowali do upadłego. Następnego dnia strzelali do siebie nadal, ale w tym dniu stało się coś niezwykłego i magicznego. Jak to zwykle bywa w otoczeniu postaci ;)&lt;br /&gt;A jak ktoś mi się będzie zżymał, że to mało prawdopodobne, to proponuję sobie zerknąć co się działo w naszej rzeczywistości w Boże Narodzenie 1914 na froncie w Europie (eng: Christmass Truce lub Christmas Truce of 1914 ). O! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do świąt, to oczywiście nie chodziło mi li tylko o front. Naprawdę cudowne kawałki wychodzą, gdy dacie możliwość postaciom uczestniczyć w potańcówkach, popuszczać oko do uroczych "dziewczyn z sąsiedztwa", posłuchać opowieści zadurzonego chłopca, wysłuchać że mąż jednej z wdów był bohaterem dawno już zapomnianej wojny i generalnie dacie im odczuć atmosferę wspólnoty, rodziny i ciepła. Ja dałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działa świetnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwłaszcza jeśli ta wioska ma być następnego dnia zrównana z ziemią przez oddziały należące do przełożonego postaci (a gracze o tym ataku nic nie wiedzą). No ale to tylko, jeśli będziecie bardzo wredni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądźcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wesołego i spokojnego okresu świątecznego. Niezależnie od tego co świętujecie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-5456859718901104955?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/5456859718901104955/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/04/swieta-swieta-i-w-grze-tez-swieta.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/5456859718901104955'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/5456859718901104955'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/04/swieta-swieta-i-w-grze-tez-swieta.html' title='Święta, święta i w grze też święta!'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-8165895365014510457</id><published>2010-03-30T23:01:00.000-07:00</published><updated>2010-03-31T01:03:13.336-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wygląd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tricki'/><title type='text'>O ubieraniu... Nie będzie.</title><content type='html'>Gdy zastanawiałem się jak rozpocząć tę notkę, wpadło mi do głowy, że jeszcze nigdy nie zrobiłem sceny w której postać na czas musiałaby się ubierać. Albo pojedynkować przy okazji poświęcając akcje na przywdziewanie koszuli, spodni i butów. Jak widać pisanie notek wpływa kreatywnie również na moje sesje. Napiszę co i jak gdy już to poprowadzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak do meritum - nie będzie o ubraniach i o ubieraniu się, ale o wyglądzie postaci jako takim. Zaczynając od pytania:&lt;br /&gt;Czy zdarzyło Ci się Mistrzu(-yni), że prowadząc jakąś postać raz po raz nie wykorzystałeś(-łaś) jakiejś cechy szczególnej związanej z wyglądem postaci? Zapomniałeś,(-łaś) że postać jest wyjątkowo ładna / szpetna / pociągająca / odpychająca / groźna / sroga / dumna / śmieszna / komiczna / wysoka / niska ... ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi się to zdarza dość często. Zbyt często jak na moje standardy. Tak prawdę powiedziawszy, to pamiętam to najczęściej wtedy gdy potrzebuję wykorzystać, zapominając o tym w zwykłym prowadzeniu. &lt;br /&gt;Co więcej - z moich obserwacji wynika, że nie jest to tylko mój problem, ale dotyczy wielu MG z jakimi miałem styczność. Np. dopóki nie ma zamiaru zrobić sceny miłosnej, dopóty nie ma znaczenia że postać jest przepiękna. Dopóki nie chce "uciec" swoich NPCów, dopóty nie pamięta że postać wygląda jak Mickey Rourke w SinCity. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A szkoda, bo zwykłe odegranie tego jak ludzie reagują na Twój widok, mogłoby wnieść naprawdę wiele do grania.&lt;br /&gt;Biorąc przykład z życia: należę do osób bardziej niż mniej rosłych. I praktycznie codziennie spotykam się z tym, że ktoś robi jakiś komentarz. Szef mówi "Usiądź, bo mnie kark boli jak z Tobą rozmawiam", woźny mówi "Prosze uważać na schodach bo tam jest nisko", sprzedawca w sklepie komentuje że z moim wzrostem nie potrzebował by drabinki aby coś położyć na wysokiej półce, a menel na przystanku próbuje się sprawdzić z kimś większym. &lt;br /&gt;Dlaczegóż więc, tak często w świecie gry pomijamy fakt, że ktoś jest zaje-khemkhem-iście piękny, przystojny, pociągający, duży, mały itd?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przecież gracz, tworząc postać, z jakiegoś powodu takie a nie inne cechy wybrał, prawda? A to by z grubsza oznaczało, że chciałby aby to zagrało jakoś. - Oczywiście nie mówię tu o graczach, którzy wybierają cechy wyglądu po to aby mieć dodatkowe kości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiałem się więc, jak do tego podejść, aby nie tracić takich fajnych drobnych wątków w grze. Wszak stare jak świat porzekadło mówi, że diaboł tkwi w szczegółach. A ja o tych szczegółach zapominam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż więc robić, aby sobie przypominać? Można mieć przebogate notatki, gdzie to wszystko jest wyszczególnione. Owszem - mam notatki, ale w trakcie sesji w całości ich nie czytam. Próbowałem wypisywać sobie ważne informacje na kartce, ale w trakcie sesji kartka ma tendencje do gubienia się, albo jej rewers stanowi doskonałą mapę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przemyśleniach, w końcu udało mi się powiązać ten problem z czymś co mnie fascynowało od jakiegoś czasu - otóż ilekroć dałem moim graczom możliwość opisania swojej postaci, skupiali się i łapali klimat jakby od tego zależało ich życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiecie co? To zadziałało - remedium na niepamięć MG jest pamięć graczy. Wystarczy tylko dać jej ujście. Po prostu od czasu do czasu, na sesji, poproście swoich graczy aby opisali swoją postać. Co dzięki temu uzyskujecie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze - każdy z graczy się aktywuje i będzie mógł coś powiedzieć&lt;br /&gt;Po drugie - każdy z graczy zacznie Ci opowiadać o temacie, który go w sesji NAJBARDZIEJ INTERESUJE! &lt;br /&gt;Po trzecie - wszystko co będzie powiedziane, będzie w klimacie gry i będzie ten klimat tworzyć&lt;br /&gt;Po czwarte - mam nadzieję że ty nie chodzisz przez kilka tygodni w tej samej koszuli, butach i spodniach. Dlaczego więc postaci mają wyglądać tak samo jak gracze je opisali na pierwszej sesji?&lt;br /&gt;Po piąte - jest okazja powspominać co ważniejsze elementy z przeszłości postaci. Zerknij sobie Mistrzu na swoje zdjęcia sprzed lat trzech czy pięciu i zastanów czy wyglądałeś (-irytuje mnie ta poprawność polityczna, więc pozostanę przy formie męskiej) tak samo jak teraz? Inna długość włosów, zmiana wagi, wypadki, choroby... Dlaczego by postaci, które przez kilka miesięcy czy lat czasu gry podróżują, walczą, uczestniczą w zajściach kończących się pożarami czy wybuchami, miały wyglądać dokładnie tak samo? A przecież wystarczy, że Szot powie że pod kolczykiem brakuje mu skrawka ucha i wszyscy przypominają sobie przygodę, w której strzał minął go o milimetry. Gdy Eisenka powie o skazach na zbroi, wszyscy cofną się myślami do zakończenia kampanii, gdzie "wyściskał" ją wredny syrneth. Wspomnienia fajnych rzeczy które się zrobiło - to niemal tyle samo warte, co odegranie tych wszystkich rzeczy które dopiero się dokona! Dajcie je graczom, kiedy tylko możecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i po szóste, do którego dążyłem od samego początku: Przypomni Ci to wszystkie detale, na które powinieneś zwrócić uwagę. Teraz możesz sobie wybrać co wykorzystać aby rozgrywkę zrobić jeszcze pikantniejszą - Ktoś ma dangerous beauty? Klepnij go NPCem w tyłek. A jak jesteś złośliwy, to niekoniecznie patrz na płeć klepiącego. Ktoś jest szpetny jak noc? Niech sklepikarz zamknie przed nim stragan i ucieknie z krzykiem. Duży? Niech się nie zmieści w dyby gdy go aresztują. Mały? Niech zwisa obok w łańcuchach na ścianie. Piękny? Niech ktoś go poprosi o pozowanie do obrazu... Twoja wyobraźnia stanowi granice. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gracze ją napędzają.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-8165895365014510457?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/8165895365014510457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/03/o-ubieraniu-nie-bedzie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8165895365014510457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8165895365014510457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/03/o-ubieraniu-nie-bedzie.html' title='O ubieraniu... Nie będzie.'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-7551050274888626539</id><published>2010-03-24T00:17:00.000-07:00</published><updated>2010-03-24T01:27:51.756-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dracheneisen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><title type='text'>Coś się kończy, coś się skończyło...</title><content type='html'>Z pewną dozą dumy i sporą dawką zadowolenia, pragnę podzielić się z Wami informacją, że wczoraj zakończyłem kolejną kampanię. Oczywiście 7thową. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się  jakoś złożyło, że w przeciągu kilku miesięcy zakończyłem dwa duże bloki dla różnych drużyn i znowu mam sporo materiału do przemyśleń. Tym razem będą jednak dość ogólnoRPGowe. Przynajmniej częściowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze wrażenie z zamknięcia kampanii jest takie, że to naprawdę masa satysfakcji. Przeprowadzenie całości od początku do końca to niemały wysiłek, spora ilość pracy, ale na końcu pozostaje duma, że przeszło się całość, że historia się zamknęła i że wszystko (albo też i nie) co sobie zaplanowaliście zostało zrealizowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga rzecz, to możliwość wynagrodzenia postaci i graczy. Prawdziwa przyjemność dla MG (i jak zakładam dla graczy również!). Wręczenie im w końcu uczciwie zarobionych PD, nagród, favorów i wprowadzenie nowych rzeczy na karty.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie oszukujmy się też - każdy MG chce aby jego intryga tak czy inaczej wyszła na światło dzienne. Wszystkie te przemyślenia, konstrukcje, NPCe... Skoro włożył w to swoją pracę, to chce aby ona dotarła do graczy i została doceniona. Inaczej to jest niczym "dark secret" który nigdy nie wychodzi na jaw - zupełnie bez sensu. Takoż więc na zakończenie kampanii można porozwiązywać wszystkie wątki, opowiedzieć o NPCach albo też taktownie przemilczeć pewne sprawy pozostawiając sobie zajawki do kolejnej sagi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak z przemyśleń bardziej 7thowych - podrasowany Eiseńczyk w zbroi jest praktycznie nie do zajechania metodami konwencjonalnymi. Zaczynam rozumieć, dlaczego Wick przepraszał za dracheneisen. &lt;br /&gt;Pora mą ekipę wysłać do Vodacce, bo tam jeszcze mogą dla drużyny stanowić jakieś wyzwanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jedno: Fajnie jest czasem drużynie dać gwardię honorową, puścić przodem przed ambasadorami i sprawić że koronowane głowy im się skłaniają. Zwłaszcza jak drużyna nie wie do końca za co. Miny graczy - bezcenne!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-7551050274888626539?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/7551050274888626539/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/03/cos-sie-konczy-cos-sie-skonczyo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/7551050274888626539'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/7551050274888626539'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/03/cos-sie-konczy-cos-sie-skonczyo.html' title='Coś się kończy, coś się skończyło...'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-2511329449357003388</id><published>2010-03-12T03:54:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T06:28:44.758-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='metagra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><title type='text'>Graczocentryzm</title><content type='html'>Od dłuższego już czasu zastanawiam się nad pewnym konfliktem jaki mam pomiędzy graczami a światem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwestia jest czy postaci graczy są elementem świata, który również bez nich by się toczył, czy też są bohaterami, którzy swoimi działaniami wpływają na świat, innych ludzi, wydarzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście prawda leży gdzieś pośrodku, natomiast chętnie wysłucham waszych opinii, ponieważ mam nadzieję, że rzucą nowe światło na moje przemyślenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co by więc było gdyby...&lt;br /&gt;a) postaci żyły w świecie, który nie patrzy nich tylko się toczy sam z siebie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że bardzo mojemu stylowi prowadzenia odpowiada ta opcja. Jest ona jednak (moim skromnym zdaniem) znacznie mniej 7thowa. Bo otóż na przykład - gracze dowiadują się, że ktoś planuje zamach na pana Johna Whoever'a. Ja wiem, że zamach zlecono dzień wcześniej i zabójca podjął już trop. Drużyna rusza w tamtą stronę, jednakże po drodze zostaje zajęta przez chłopa którego wilcy napadli, potem zagadnięta w karczmie a ktoś tam wpadł w oko córce młynarza i nie mógł sobie odpuścić zaśpiewania serenady.&lt;br /&gt;No i co w tym momencie zrobić z imć zabójcą? Przecież nie będzie czekał za rogiem, aby drużyna efektownie wpadła w ostatnim momencie i powstrzymała go przed zadaniem ciosu. Zanudziłby się.&lt;br /&gt;W tej wersji wydarzeń, drużyna skoro się nie pospieszyła to dotrze tam, gdy John jest już kulturalnie zasadzony, żona zrasza go łzami, zły brat przejął majątek rodzinny i jest w drodze na plaże Castille, a tak w ogóle to... itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzi mi o działanie pewnych elementów przyczynowo-skutkowych. Logiki i spójności świata. No bo dlaczego wszyscy mają czekać aż gracze łaskawie przygalopują na miejsce akcji? W tej wersji, w świecie są też inni poza postaciami, którzy mają swoje plany i je realizują, którzy giną za swe przekonania (nie bacząc że są miłością życia bohatera), którzy kradną, zabijają, lądują w więzieniu albo i odnajdują skarby do których zbyt wolno spieszą postaci. Jednym słowem: żyją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie są plusy tego rozwiązania? Świat który tętni życiem, obraca się, NPCe z własnymi motywacjami, spełniający się (lub też przeciwnie). Wrażenie, że nie obraca się w dwuwymiarowym kontinuum czasoprzestrzennym, które roluje się i zamyka do pudła gdy gracze zmieniają lokację.&lt;br /&gt;Minusy - no to chyba stwierdzenie, że jak to możliwe że coś się dzieje bez udziału graczy? Jak MG mógł to zrobić i nie dać im szansy przeciwdziałać lub tez wpłynąć na rozwój sytuacji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;b) ...postaci żyły w świecie, w którym to oni są najważniejsi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do powyższego przykładu, w tym wariancie asasin wygląda co chwilę zza węgła czy aby postaci już docierają i czy może odegrać swą rolę. Biedny Whoever, przechadza się w te i wewte po ulicy, czekając aż pojawią się gracze i będzie mógł zostać zaatakowany, po to aby można go było efektownie uratować.&lt;br /&gt;Godziny mijają, reżyser patrzy na zegarek, a drużyna nie nadchodzi bo serenady trzeba śpiewać... &lt;br /&gt;I wtedy, nagle, w świetle reflektorów, w promieniach słońca, z piskiem kopyt, drużyna wpada na scenę! Patrzy - a tu zabójca wyskakuje z zaułka i dąży w stronę Whoever'a! Drużyna staje na uszach i po kilku sekundach łotr jest obezwładniony, John uratowany, zły brat bliźniak nie ma za co pić więc jedzie do Ussurii. A drużyna zbierając laury, wsiada na koń i pędzi dalej, bo trzeba jeszcze obalić inkwizycję, pogodzić Vestenów z Vendelami, usadzić w cuglach Ilię i takie tam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plusy? To bohaterowie zawsze są w centrum uwagi! Zawsze są w środku akcji, zawsze to od nich zależą losy świata, królestwa, miasteczka i kota który nie może zejść z drzewa. &lt;br /&gt;Minusy: Nie mają urlopu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co o tym sądzić?&lt;br /&gt;No bo, pomimo całego mojego silenia się na sarkazm, to są BOHATEROWIE. Powinni być tam gdzie coś się dzieje. Gdyby od nich nie zależało tak wiele, to dlaczego mieliby być tacy ważni? &lt;br /&gt;Tylko jak o tym pomyślę, przypomina mi się pewien cytat odnośnie Władcy pierścieni:&lt;br /&gt;"Gdybyśmy w 39. ze dwa takie elfy mieli, to byśmy se sami te wojnę wygrali".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-2511329449357003388?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/2511329449357003388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/03/graczocentryzm.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2511329449357003388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2511329449357003388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/03/graczocentryzm.html' title='Graczocentryzm'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-3213661081068416724</id><published>2010-02-02T23:06:00.000-08:00</published><updated>2010-02-02T23:19:12.428-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teksty'/><title type='text'>My name is Shakespear...</title><content type='html'>... I shake the Spear of the McIntyre Clan!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji biegania dzisiaj po sieci, natrafiłem na bluźniernik by Shakespear. Znaczy nie wiem czy nazwać to bluźniernikiem, przeklętnikiem czy w jakiś inny sposób. W każdym razie chodzi o obelgi i ich wersje.&lt;br /&gt;A zważywszy że William dobrze się czuł w 7thowych klimatach, a i Witsa miał nad wyraz wyciągniętego, to warto sobie tam popatrzeć, gdyż niektóre ze zwrotów zaiste majstersztykami są.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej - na stronie znajduje się też generator, za pomocą którego można tworzyć wielce intrygujące obelgi. I tak się zacząłem zastanawiać, czy by nie dało się w naszym rodzimym pięknym, niegęsim języku stworzyć czegoś podobnego.&lt;br /&gt;Co prawda brakuje mi koncepcji na drugą kolumnę i jak ją w polskim tłumaczyć, ale może wymyślimy sobie coś podobnego i równie ciekawego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do lektury, pomyślunku i nadsyłania propozycji które przyjdą wam do głowy, niezależnie od kolumny w której miałoby to zostać umieszczone. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stronę znajdziecie &lt;a href="http://www.pangloss.com/seidel/Shaker/index.html?"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Ponadto &lt;a href="http://www.pangloss.com/seidel/shake_rule.html"&gt;generator&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-3213661081068416724?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/3213661081068416724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/02/my-name-is-shakespear.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/3213661081068416724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/3213661081068416724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/02/my-name-is-shakespear.html' title='My name is Shakespear...'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-8409069507629361155</id><published>2010-01-26T23:15:00.000-08:00</published><updated>2010-01-26T23:21:58.325-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mechanika'/><title type='text'>The book of... Faith.</title><content type='html'>Kolejny wpis filmowy, ale jak zwykle w nawiązaniu do 7tha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybraliśmy się wczoraj na pokaz "The book of Eli" (po naszemu "Księga ocalenia" - no niech im będzie).&lt;br /&gt;I o ile o filmie można by pisać na blogach Neuroshimowych, Falloutowych itp, to w pewnym momencie aż westchnąłem z 7thowego wrażenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż jeśli będziecie oglądać ten obraz, to polecam waszej uwadze w jak śliczny sposób można ukazać takie 7thowe zalety jak: Faith, Miracle Worker czy Guardian Angel. Będziecie wiedzieli o której scenie mowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie to było szczególnie cenne, gdyż lubię wykorzystywać wiarę w moich postaciach i nawet ostatnio stworzyłem sobie "wierzącego" Eiseńczyka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-8409069507629361155?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/8409069507629361155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/01/book-of-faith.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8409069507629361155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8409069507629361155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/01/book-of-faith.html' title='The book of... Faith.'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-6178220770409257206</id><published>2010-01-24T22:36:00.001-08:00</published><updated>2010-01-24T22:41:44.708-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='graph'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mechanika'/><title type='text'>GM Screen</title><content type='html'>Ostatnimi czasy postanowiłem stworzyć sobie ekran MG. Taki, który zawierałby informacje mi naprawdę przydatne i takie, których ciągle szukam i zapamiętać nie mogę. Przyznaję, że oryginalny ekran mnie lekko żenuje. Z obu stron prawdę powiedziawszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część już mam gotową, ale chciałbym się dowiedzieć czy Wy macie jakieś zasady, których ciągle zapominacie, albo szukacie? Coś co powinno znaleźć się na takim ekranie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i druga rzecz, o wiele bardziej znacząca - co powinno się znaleźć na odwrocie ekranu? Skoro gracze będą na to patrzeć godzinami, to może jednak się wypowiedzą co by chcieli widzieć? &lt;br /&gt;Coś z 7tha? Kadr z jakiegoś filmu? Postaci lub rysunki? Jeśli macie jakieś propozycje (albo najlepiej linki) to podawajcie proszę. Może wykluje się z tego coś logicznego?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-6178220770409257206?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/6178220770409257206/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/01/gm-screen.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6178220770409257206'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6178220770409257206'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/01/gm-screen.html' title='GM Screen'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-6415529622673243617</id><published>2010-01-21T01:21:00.000-08:00</published><updated>2010-01-21T01:23:03.706-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><title type='text'>Dwie monety jednej strony</title><content type='html'>Zastanawiam się od jakiegoś czasu, nad różnymi spojrzeniami na nacje, stowarzyszenia i siły na Thei. Nie jest żadnym zaskoczeniem, że wszystkich można zaklasyfikować na osi dobro-zło, na wiele sposobów.&lt;br /&gt;W ogóle cały koncept takiej dwoistości, powstał w mej głowie przy okazji rozmyślania nad tym, jak to się dzieje że w jednej mojej kampanii dana nacja jest niemalże gloryfikowana, a w drugiej jest niemalże villainem zbiorowym. &lt;br /&gt;Zapewne sami macie swoje wizje na każdy z narodów, przedstawialiście ich tak albo inaczej. Być może podzielicie się ze mną swoimi uwagami. Poniżej zamieszczam moje próby pokazania dwóch obliczy każdej z nacji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Vestennmannavnjar  - PR pozytywny: Dzielni wojownicy, walczący mężnie z kapitalistycznym wyzyskiem. Lud przywiązany do tradycji, wiary, ciemiężony i ciśnięty, spychany na skaliste wyspy aby wieść tam ubogi, zacofany żywot. Symbol tradycji, walki w słusznej sprawie, obrony swoich przekonań.&lt;br /&gt;PR negatywny: Dzicy i bezlitośni barbarzyńcy z północy. Berserkerzy napadający uczciwych kupców, rabujący dobra których i tak nigdzie nie wydają. Bezproduktywni wyzyskiwacze i ciemiężcy niewolników, od których nawet własny lud ucieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Vendel:&lt;br /&gt;PR+: Oaza ładu w chaotycznej Thei. Nacja która mrówczą pracą zdobywa sobie miejsce w polityce świata. Symbol pracowitości i tego że tą drogą można coś osiągnąć. Twórcy prawa, budowniczy narodów. &lt;br /&gt;PR-: Żądni zysku korporacyjni wyzyskiwacze. Najemnicy pracujący dla tych, którzy zapłacą więcej. Podstępni kapitaliści, wymuszający na innych swoje własne rozwiązania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Avalon: &lt;br /&gt;PR+: Bohaterowie z legend. Zawsze piękni, zawsze mądrzy, zawsze gotowi walczyć o to co słuszne. Wspaniali żeglarze, odkrywcy, nacja w której sami żołnierze, łajdacy i żeglarze pilnują porządku, pod łaskawym okiem półbogów.&lt;br /&gt;PR-: Przesądni szaleńcy usługujący nieznanym istotom, posiadającym nieograniczoną moc. Nacja, która zalegalizowała piractwo i czerpie z tego zyski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ussuria:&lt;br /&gt;PR+: Spokojny, nie wadzący nikomu lud, żyjący w zgodzie z naturą. Troszkę zdziwaczali, ale należy ich wesprzeć i edukować. Poza tym są gościnni, uczciwi i nieskażeni pieniędzmi.&lt;br /&gt;PR-: Butni, awanturujący się bojarzy, którzy na poparcie swych słów mają tylko szablę - ich kraj nic więcej im nie daje. Rządzeni przez bezwzględnego sadystę, kultyści pogańskiego bóstwa, kontaktujący się z jeszcze bardziej barbarzyńskimi kitajcami. Zatrzymujący sekrety tych ostatnich dla siebie, zasłaniając się jakimś mistycznym „murem ognia”. Yeah – right!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eisen (ciekawe, że akurat ta nacja rzadko pojawia się jako „Ci źli”):&lt;br /&gt;PR+: Podnosząca się z gruzów nacja o niesamowitej sile woli i wspaniałych umiejętnościach żołnierskich. Kuźnia dowódców, bohaterów i wojowników z legend. Pierwszy naród, który zrozumiał że religia ich nie dzieli a łączy. &lt;br /&gt;PR-: Brudni biedacy którzy rozpełzli się po całej Thei i odbierają chleb (dosłownie i w przenośni) uczciwym obywatelom (Ciekawe dlaczego Polaków umieszcza się jako przedstawicieli tej nacji. Czyżby jakaś analogia? ;) ). Nieokrzesani żołdacy, którzy zaprzepaścili swoją kulturę, aby niczym psy skakać sobie do gardeł. Obecnie żebracy, rządzeni przez samych szaleńców, nie potrafiący wybrać sobie władcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Montaigne (Tutaj akurat opinie są bardzo skrajne. Najczęściej spotykam się z tendencją, że to jednak evil nacja jest, choć jedna z moich drużyn gra bardzo promonteńczykami i zapewne na takie stwierdzenie gotowa do rapierów się brać w obronie honoru):&lt;br /&gt;PR+: Muszkieterowie, kultura, sztuka, architektura, wspaniałość, potęga z którą wszyscy się liczą. Po rewolucji to pierwsza quasi demokratyczna nacja.&lt;br /&gt;PR-: Zgnilizna moralna, przepaść ekonomiczna, wyzysk gorszy od niewolnictwa, totalitaryzm szalonego władcy, rozpusta i upadek wartości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Castille:&lt;br /&gt;PR+: Dom nauki, radości, muzyki i głosu roześmianych dzieci. Miejsce legendarnych, szlachetnych szermierzy w godzinach siesty przygrywających piękne melodie na gitarrach. Przykład rozumnie zbudowanego społeczeństwa, kultywowania wartości rodzinnych, radosnego i dostojnego życia. Dom nauki, studiów i uniwersytetów. Do tego poszkodowani, bo najechani przez złych Montainczyków.&lt;br /&gt;PR-: Fanatycy religijni, gotowi rzucić się na niewiernych nawet kosztem bolesnych odwetów (i do tego nie biorą pod rozwagę lekcji jakie dała im historia). Siedziba inkwizycyjnego terroru rozciągającego swe macki na całą Theę. Żołnierze porównywalni z Polską reprezentacją piłki nożnej – bez meczu ostatniej szansy w ogóle nie są w stanie stanąć do walki. Rządzeni przez nastoletniego króla, który nie ma własnego zdania tylko słucha się we wszystkim któregoś z doradców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Vodacce:&lt;br /&gt;(Ta nacja akurat najczęściej jest kojarzona z występkiem, zdradą i podłością. Od lat staram się walczyć z tą opinią i jakoś nikt nie chce mi wierzyć)&lt;br /&gt;PR-: Nacja nikczemnych arystokratów, od najmłodszych lat trenująca się w sztukach intryg (czyt: zdrad), pojedynków bez zasad (czyt: morderstw) i niewyjaśnionych śmierci (czyt: trucizn). Antyfeminiści trzymający swe żony niczym zwierzęta w niewoli, nie pozwalający im praktycznie na nic poza wykonywaniem rozkazów swych mężów/ojców/opiekunów. Do tego sami uczestniczą w balach, taplając się w rozpuście ladacznic i kurtyzan. Do tego żądni zysku oszuści.&lt;br /&gt;PR+: Nacja łącząca w sobie niemal wszystkie kultury wchodu i zachodu. Potomkowie starych imperiów, wykształceni i wyedukowani artyści, wolnomyśliciele i prawdziwi kupcy zdolni w swoim rzemiośle. Ludzie honoru, NIGDY nie łamiący danego słowa, gotowi poświęcić wszystko dla swojej rodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podałem wam kilka przykładów jak spojrzeć na różne nacje. Chętnie poczytam jak wy je widzicie. Być może podobnie, być może zupełnie inaczej. Tym niemniej, mam nadzieję że moja lista zainspiruje was do stworzenia bohaterów i NPCów którzy nie będą trzymali się sztampowych stereotypów nacji, a raczej zaskoczą waszych graczy czymś nowym. A być może Ty graczu, po przeczytaniu tego tekstu postanowisz zrobić Vodaccianina-Paladyna, albo Eiseńskiego scoundrela? Jeśli spróbujecie, dajcie mi znać jak poszło. Chętnie dowiem się jak to u was działa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-6415529622673243617?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/6415529622673243617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/01/dwie-monety-jednej-strony.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6415529622673243617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6415529622673243617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/01/dwie-monety-jednej-strony.html' title='Dwie monety jednej strony'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-5857132173186938189</id><published>2010-01-09T23:04:00.000-08:00</published><updated>2010-01-09T23:11:59.488-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='graph'/><title type='text'>Zobaczmy te bitwę!</title><content type='html'>Ostatnimi czasy szukając różnych rzeczy na sesję, trafiłem na kilka przednich stron, które niesamowicie mnie zainspirowały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pierwszej kolejności dotarł do mnie obraz bitwy morskiej okrętów liniowych. Gdy tylko go ujrzałem, poczułem zapach prochu, huk dział, trzask rozłupywanych pokładów i od razu zachciało mi się coś takiego poprowadzić. Oto on:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.nmm.ac.uk/mag/images/700/BHC0448_700.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 700px; height: 437px;" src="http://www.nmm.ac.uk/mag/images/700/BHC0448_700.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chcecie sobie obejrzeć setki innych obrazów w marynistycznym klimacie, zapraszam do obejrzenia innych pozycji z tej strony. Dla uproszczenia:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.nmm.ac.uk/mag/pages/mnuExplore/Explore.cfm"&gt;Marynistyka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bawcie się dobrze!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-5857132173186938189?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/5857132173186938189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/01/zobaczmy-te-bitwe.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/5857132173186938189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/5857132173186938189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2010/01/zobaczmy-te-bitwe.html' title='Zobaczmy te bitwę!'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-1394293334601321554</id><published>2009-12-29T00:59:00.000-08:00</published><updated>2010-01-02T03:23:54.803-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szermierka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mechanika'/><title type='text'>Kwestia skali</title><content type='html'>W komentarzu do poprzedniego posta, don Felix poruszył kwestię z którą chciałem się tutaj kiedyś wpisać. Ot i trafia się okazja, tak więc skrobię. Może nie do końca w tym kontekście, w którym chciałem, ale sądzę że warto to powiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak skalować postaci i poziomy trudności w 7thu (w ujęciu walki przynajmniej)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest na ekranie MG tabelka, opowiadająca co jest niezwykle trudnym, a co banalnym zadaniem. No i prawdę powiedziawszy, pośród moich niezbyt zaawansowanych postaci graczy, rzeczy niemożliwe zdarzają się całkiem często. Ech... Ta drama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do poziomów trudności - omówię je na przykładzie walki, bo tam najczęściej mamy z nimi do czynienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TN 10-15 - Podstawowy poziom w walce. A przynajmniej taki powinien być. I to zarówno gdy się atakuje jak i gdy atakowanym się jest.&lt;br /&gt;Natomiast już z doświadczenia wiem, aby nie dopuszczać do gry postaci, które mniej więcej na tym poziomie zaczynają i się utrzymują ze swoimi zdolnościami bojowymi. &lt;br /&gt;Otóż o ile postać nie ma taktyki takiej jak Książe Freiburga ("Nicklaus Trague will not defend himself in a fight, instead allowing his bodyguards to get him to safety"), to jej życie może być wielce utrudnione (nie mówiąc o tym, że zagrożone).&lt;br /&gt;Dzieje się tak, ponieważ walka jest nieodłącznym elementem 7th Sea i występuje (przynajmniej u mnie) dość często. Tak więc postać która nie potrafi walczyć nie dość że jest upośledzona, to jeszcze gracz traci całe mnóstwo rozrywki, gdyż musi się kitrać i uciekać, podczas gdy inni zajmują się wymyślaniem prześwietnych zagrań i ciosów.&lt;br /&gt;Na tym poziomie, problemem i zagrożeniem jest sześciopak z TR2, czyli najbardziej bazowy jaki występuje. W związku z tym, w momencie gdy przeciwnik służący do radosnego rozgromienia, staje się poważnym przeciwnikiem, to coś jest nie halo. Bo jak ja mam robić wymagających przeciwników dla drużyny, w której część postaci w ogóle nie potrafi sobie poradzić z jakimkolwiek zagrożeniem, a reszta musi się skupiać na ratowaniu życia tej pierwszej grupy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TN 20 - To jest dla mnie podstawowy poziom osobnika, który z niejednego pieca chleb jadł, który już kawałek świata zwiedził i z zagrożenia wyniósł głowę. Nie jest co prawda jakimś sprawnym wojownikiem, ale footwork na 3 załatwia tu problem obrony a uczciwe 5k2 albo 4k3 w ataku sprawia, że od czasu do czasu rzeczywiście trafi swego wroga. Z obserwacji mi wychodzi, że jest to statystycznie najczęstszy poziom początkowych postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TN 25 - Tu już zaczyna się poziom, gdzie rozmawiamy albo z porządnym rzemieślnikiem walki, albo z jakimś młodym talentem. To jest poziom o który ocierają się niektóre nowo stworzone postaci jeśli są nastawione na walkę. Jeśli chodzi o atak to jest to właśnie coś około 6k3 z ewentualnymi bonusami, darmowymi podbiciami czy technikami. Jeśli chodzi o obronę, to właśnie footwork lub parowanie 3 + bonus z techniki. Ewentualnie 4, wzięte tak szybko jak się da.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TN 30 - Jeśli spotkacie się z kimś, kto ma tyle obrony i w takie poziomy celuje przy trafianiu, to znaczy że trafiliście na fachowca. Taki osobnik często jest już mistrzem (najczęściej 5 footworku, parowaniu lub innej umiejętności którą aktywnie się broni), do tego trafienie na poziomie 8k3-8k4, wsparte różnymi premiami, sztuczkami i technikami. Zresztą w jego wypadku najczęściej nie musicie się już przejmować zwykłymi atakami, bo o ile nie jest starym trepem który po prostu wiele przeżył, to zapewne spotkacie się z fintami, ripostami, rozbrojeniami, corps-a-corpse, graplami i tym podobnymi atrakcjami. Alternatywnie może to być na przykład zakuty Eiseńczyk, który o ile nie jest żółtodziobem z umiejętnościami na 1, to lepiej wam się było mierzyć z tym wcześniej wspomnianym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TN 35 i powyżej, to już praktycznie rozmowa ekspertów. Niewiele mówi się tu o trafianiu, więcej o ilości podbić, ripostach, celowaniu w części ciała. Na tym poziomie twoja obrona pasywna zaczyna mieć coraz mniejsze znaczenie, bo przebijają się przez nią i tak, a to właśnie obroną aktywną możesz zablokować razy oponenta samemu ustalając poziom. Tutaj miast poziomu obrony pasywnej zaczyna być istotna kolejność kostek akcji, bo może uda się wykastrować wroga zanim będzie jego kolej, albo chociaż złapać coś do rękawa, aby móc się potem samemu zasłonić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-1394293334601321554?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/1394293334601321554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/kwestia-skali.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1394293334601321554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1394293334601321554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/kwestia-skali.html' title='Kwestia skali'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-1416981167271113858</id><published>2009-12-25T13:10:00.000-08:00</published><updated>2009-12-25T23:40:07.428-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='panache'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mechanika'/><title type='text'>Panache</title><content type='html'>Spośród wszystkich pięciu atrybutów, jakie funkcjonują w 7thu, jeden jest zdecydowanie bardziej problematyczny niż pozostałe. Mowa oczywiście o Panache.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieje się tak z wielu powodów. Pierwszym jest chyba to, że ciężko go zdefiniować. Styl, klasa, charyzma... To wszystko są dobre określenia, ale nie wyczerpują tematu. No i nie odpowiadają na pytanie, dlaczego charyzma miałaby odpowiadać za to ile razy w trakcie walki możesz kogoś zdzielić po łbie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno z najładniejszych określeń z jakim się spotkałem - niestety nie mam zielonego pojęcia z czyich to ust padło - jest stwierdzenie, że "Panache określa jak często pojawiasz się na ekranie". I przy filmowości 7tha, to określenie jest jak dla mnie niezwykle trafnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne podejście do tematu - przy większości atrybutów łatwo jest stwierdzić, kto powinien mieć wysoką a kto niską wartość. Zapaśnik ma wysokiego brawna, złodziej finesse itd. Kto będzie miał wysoki Panache?&lt;br /&gt;Po pierwsze - szermierz. Wszak od tego atrybutu zależy jego zdolność w walce. I nawet jeśli będzie to beznamiętny Vesteńczyk, czy Vendel usilnie próbujący w trakcie walki przeładowywać pistolet - Panache tam spotkamy wysokie.&lt;br /&gt;Po drugie - generał. I tak, i nie. Tak - ponieważ jako osoba która prowadzi do boju tysiące, nie może to być pierwsza lepsza podpierdółka. Musi być w nim COŚ. A COŚ to właśnie Panache. Nie - ponieważ jakkolwiek mechanika twierdzi że Panache to charyzma i COŚ nadzwyczajnego, to aby zagrzać wojaków do walki turla się na Wits (SIC!).&lt;br /&gt;Po trzecie - dworak. Niby to właśnie tam trzeba błyszczeć stylem, charyzmą, wpychać się w atencję... A i tak wszystkie niemalże skille dworskie idą na Witsach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy tylko mi tu coś zgrzyta? Bo właśnie okazało się, że najbardziej stylowi i charyzmatyczni powinni być najlepsi rębajłowie. I to bez różnicy czy Montaignski lub Castylijski szermierz (co tutaj akurat bardzo ładnie pasuje), czy MacDonald z claymorem, Vestenmannavnjar z toporzyskiem czy Usuryjski zapaśnik. ZZZZGRZYT!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobrze. Zastanówmy się skąd bierze się taki stan rzeczy. Po pierwsze wydaje mi się, że dzieje się tak dlatego, że niewiele umiejętności opartych jest na tym atrybucie. Tak prawdę powiedziawszy ze świecą ich szukać. A jeśli nie ma umiejętności na nim opartych, to jak rozpoznać do czego on może służyć?&lt;br /&gt;Po drugie zaś, za ten stan obwiniałbym bardzo, bardzo (i jeszcze raz podkreślę BARDZO) wysoką istotność tego atrybutu w walce. Prawdę powiedziawszy - wszystko pozostałe można nadrobić dramą. Słabego Panachu nie bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przesłanki o wadze tego atrybutu pojawiają mi się od lat, najczęściej wtedy gdy próbuję stworzyć NPCa-przeciwnika, który byłby wyzwaniem dla drużyny a jednocześnie nie zmiatałby ich z powierzchni ziemi. Słowo "zbalansowany" powinno znaleźć się w poprzednim zdaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak obuchem dostałem w głowę, gdy po jednej z sesji usłyszałem tekst, że to trochę bezsensu aby mistrz miecza miał problemy z czterema przeciwnikami, a gdy przychodzi mu z pomocą zupełnie początkująca drużyna to przeciwnicy okazują się miętkimi bułami.&lt;br /&gt;A oto jak wyglądała sytuacja:&lt;br /&gt;Drużyna próbuje ogarnąć sytuację w pałacu imperatora do którego wdarli się rewolucjoniści. Biegając po korytarzach, widzą że ich kompan - Mistrz Aldany - walczy z czterema przeciwnikami i ledwie sobie radzi. Skaczą mu na pomoc i w try miga roznoszą przeciwników tak, że aby dostać ostatniego to już muszą w niego rzucić mieczem.&lt;br /&gt;A teraz z punktu widzenia mechaniki - Mistrz Aldana z czwórką panachu, walczy z czterema henchmanami - każdy z panachem 2. Zakładamy oczywiście, że wszyscy walczący są w stanie poradzić sobie przy normalnym ataku i parowaniu a nie potykają się o własny miecz(czyli że poziom 25 przebijają bez specjalnych trudności). &lt;br /&gt;Tak więc albo pan Aldana zaatakuje i wtedy ktoś na pewno przebija się przez jego pasywną a jemu nie staje kostek na aktywne parowanie, albo usiłuje chociażby ripostować po jednym strzale od każdego, aby jakoś móc aktywnie się bronić i jeszcze kąsać. I to w międzyczasie dziękując Theusowi za możliwość dobierania ze szkoły lepszych (niższych) kostek akcji, bo gdyby mu przyszło robić akcje przerywane to w ogóle tylko 2 z ośmiu ataków by odpierał.&lt;br /&gt;Co się zaś dzieje, gdy drużyna przychodzi mu w sukurs? Do akcji wchodzi dodatkowe (mniej więcej) 8 punktów panachu, które wsparte dramami mogą coś zrobić. Oznacza to, że średnio każdy ze złych panów, mając swoje 2 Pan, musi walczyć przeciwko Pan 3. Choćby nie wiem jak się starał, ktoś mu szpadel i tak w rzyć wrazi. I choćby tylko atakował, tylko parował, albo nie wiadomo jak miksował, długo nie postoi.&lt;br /&gt;Dlatego też właśnie uważam, że ten Panache jest tak niezdrowo ważny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakież więc przemyślenia z całego tego tekstu mi się do głowy cisną?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Im więcej panachu ma drużyna, tym uważniej trzeba dobierać jej przeciwników... I tym więcej broni palnej posiadają wrogowie ;)&lt;br /&gt;- Villain nie musi mieć dużo Panachu, ale dobrze by było gdyby jednak miał go sporo. Jeśli zaś nie chcecie go napanachować, to proponuję mu ten brak równoważyć: &lt;br /&gt;a) umiejętnościami -aby małą ilość akcji poprawić ich jakością. Pamiętajcie, że dobry szermierz nie musi mieć pięciu ataków. Wystarczy że trafi raz, a przy okazji zrobi 7 czy 10 podbić. Przypominam, że jeśli ilość kostek rzucanych przekroczy 10, wszystkie kostki nadwyżkowe zwiększają pulę kości zatrzymywanych.&lt;br /&gt;b) henchmanami - którzy to albo stanowią ruchoma tarczę dla vilaina, biorąc część ataków drużyny na siebie, albo wybitnie wspierają go w atakach i obronie, dzięki czemu jego możliwości wzrastają. No i przy walce w tłumie, nikt zbyt długo go nie złapie w chwyt, nie przyblokuje, gdy go powalą to brutsi go zasłonią... Mocno to podcina możliwości drużynie. Kwestia tylko aby brutsów było albo wystarczająco dużo, albo byli wystarczająco dobrzy aby coś zrobić.&lt;br /&gt;c) zaletami - prawdę powiedziawszy, odkryłem tutaj sporo możliwości, które wzmacniają moich villainów. A wszak skoro gracze mogą z podręczników brać zalety, to dlaczego nie villainowie? I z niejaką dumą przyznaję, że zdarzyło mi się złożyć inkwizytora, który wyszedł na plac przed drużyną, wyjął rapier, wygłosił swój monolog, a potem uczciwie przeciągnął drużynę przez piekło. Gdy w końcu drużyna elegancko położyła go w pyle drogi, okazało się że wszyscy ledwo stoją na nogach, a rozwścieczony tłum w koło właśnie sięga po grabie. Tak więc da się. Choć wymaga to pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam na wasze ewentualne przemyślenia. Czym jest dla was Panache? Jak go traktować? Jak go rozwijać? Jakie umiejętności przy nim stosować? Kiedy się przydaje? Jak niwelować jego braki, albo neutralizować zbytnie ilości u przeciwników. Cokolwiek nie napiszecie w temacie, zapewne skłoni nas do dalszych przemyśleń i wniosków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam świątecznie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-1416981167271113858?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/1416981167271113858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/panache.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1416981167271113858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1416981167271113858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/panache.html' title='Panache'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-6708772628254110858</id><published>2009-12-22T22:38:00.000-08:00</published><updated>2009-12-23T00:00:00.493-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='patron'/><title type='text'>Patron</title><content type='html'>Dwie notki temu wspomniałem pobieżnie o wartej przemyślenia instytucji Patrona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Temat dreptał sobie za mną w te i we w te aż postanowiłem skrobnąć o nim coś do rozważenia i być nawet może dyskusji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż prowadząc już czas jakiś, jeszcze ani razu nie zdarzyło mi się, aby któryś z moich graczy wziął sobie porządnego, uczciwego patrona. I doszedłem nagle do wniosku, że to straszna szkoda jest, bo temat można eksploatować na stron wiele i ciekawostek z niego wycisnąć więcej niż Mac'ów z amerykanina. Kilka przykładów, które przychodzą mi do głowy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Według podręcznika, Patron takiż jest dla postaci źródłem finansów. Pokrótce to omówmy, aby mieć z tym dalej spokój. &lt;br /&gt;Otóż ilość postaci-arystokratów w 7thu jest przygniatająca. Owszem - system zachęca do tego (specjalne zniżki np. dla szermierzy czy magów). A jak wiadomo również, to szlachcie przytrafiają się głównie podróże i przygody (choć osobiście uważam, po obejrzeniu na przykład "Rzymu", że taki dobry, prosty wojak mógł przejść przez więcej obcych lądów i przeżyć więcej przygód, niż arystokratyczne przyjęcie razem wzięte). Takoż szlachcie przypisuje się ostry język i cięte riposty, na które chłop nie mógłby sobie pozwolić z racji umysłu tepego (Duh?!)&lt;br /&gt;Wracając do pieniędzy - szlachta je ma. Tak po prostu. Zważywszy na ich ilość funduszy, ja przestałem w ogóle liczyć pieniądze w 7thu.&lt;br /&gt;Tym niemniej, dla kogoś kto nie jest szlachcicem, sakiewka od wysoko postawionego arystokraty (nota bene - skoro postaci nobli są takie bogate, to dlaczego nikt z nich nie bywa patronem dla uboższego acz dającego pewien potencjał osobnika?) może stanowić rozsądne źródło dochodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejdźmy jednak do rzeczy z mojego punktu widzenia ciekawszej - potencjału fabularnego. &lt;br /&gt;Wyobraźmy sobie, iż nasz bohater jest silnie związany z jakimś nobilem. Rzecz to nie jest niezwykła, gdyż każdy kto chciał cokolwiek znaczyć czy to na dworze, czy na wojnie, czy to w innej istotnej działalności, nie tylko musiał być dobry w swej dziedzinie, ale takoż mieć kogoś kto by go poparł i wprowadził do środowiska. Bez tego ani rusz.&lt;br /&gt;Ślicznym przykładem jest tutaj postać Sharpe'a, który ocaliwszy życie arystokracie zostaje awansowany z prostego trepa na oficera. I pomimo iż pozostali oficerowie w sztabie są (jak oni to ujmują) dżentelmenami, to on pod skrzydłami patrona rozkwita i niemalże sam pokonuje wrogie armie. Podobnie D'Artagnan, którego patron jest tak zręcznie pomijany w większości filmów o muszkieterach. A szkoda, bo jest postacią czasami ciekawszą od samego bohatera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale mamy naszego bohatera, wraz z jego patronem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki patron może po pierwsze przyjść do postaci z "prośbą". Prośby bywają różne - a to coś znaleźć, a to coś załatwić, gdzieś pojechać itp itd. jako MG mogę tu postawić neon - PRZEŻYĆ PRZYGODE zamiast wspomnianego nobla. Czyż nie wspaniały sposób na początek? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idźmy dalej - nasz bohater wykonał kilka zadań dla patrona, ma u niego kilka przysług na koncie, patron go lubi i dba o niego. I teraz ja, jako MG, który zobowiązany jest zapewnić graczom odpowiednią ilość rozrywek biorę się za takiego patrona. Na początek &lt;br /&gt;widzę dwie drogi - albo naszemu szlachcicowi się wiedzie dobrze i zalicza wzlot, albo wręcz przeciwnie - jego fortuna zmierzcha. Weźmy się za pierwszy przypadek. Do drugiego zdążymy dojść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nobil zbiera coraz to większe favory na dworach i w interesach. Najlepiej oczywiście dzięki działaniom naszych drogich graczy, gdyż to wiąże te postaci jeszcze bardziej. Fortuna jednego rośnie na powodzeniu drugiego. Nasi drodzy bohaterowie zaprzyjaźniają się z wysokimi progami, wypełnionymi przecudnej urody córkami i szlachetnymi synami jakby stworzonymi tylko po to aby przeżyć z nimi ogniste romanse. Ze swym kunsztem szermierczym często brylują w okolicy jako niepokonani mistrzowie. Dosłownie cud, miód i niebieskie pastylki. Sława, bogactwo i reputacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwróćmy teraz koło fortuny. Jak wiadomo, "the bigger they are, the harder they fall". Drzwi się zamykają, córy i synowie wcześniej wzdychający na sam widok, teraz z wysoko zadartym nosem odwracają spojrzenie, a zachwyt nad kunsztem szermierczym zmienia się w pogardę dla "okrwawionych barbarzyńców". I to wszystko niekoniecznie z winy postaci. Wszak mogła to być jedna zła wypowiedź kogoś znaczącego o patronie.&lt;br /&gt;Cóż wtedy drogi bohaterze? Opuścić przyjaciela który wspierał od lat i wstąpić w szeregi roześmianych twarzy wyszydzających upadek? Czy pozostać wiernym i szwędać się niczym duch po zimnych halach niegdyś wspaniałego pałacu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciśnie mi się na usta tekst z piosenki:&lt;br /&gt;"No ale jaka tragedia! Jaka wspaniała tragedia! Echhh..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobrze. Inny pomysł - Patron nie jest wcale taki święty jakim się z początku zdaje. Pomysł nie mój, tylko wzięty od pewnego Sienkiewicza. Heńka nota bene. Znacie? "Potop" się zowie. Dobrze zbuildowany Eiseńczyk Kmicic (Noble, szkoła szermiercza, Citation, indomitable will, comission) przysięga wierność Księciowi Radziwiłowi, w zamian za wstawiennictwo u pewnej panny, która ma nota bene w backgroundach przysięgę - wydać się imć Kmicicowi lub też do zakonu iść.&lt;br /&gt;No i co? Na tej samej sesji gdzie gracz deklaruje swoją patriotyczną miłość i wierność Księciu, tenże okazuje się być Villainem. I masz babo placek. Alboś zdrajca narodu (reputacja w dóóóół), alboś zdrajca przysięgi na krucyfiksie (Cursed za min 2 punkty ja bym dał). Bądź tu mądry i... "Nie giń! Nie giń, bo Ci nie wolno!" że zacytuję za vilainem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nachodzi mnie więc pytanie, dlaczegóż to, przynajmniej moi gracze tak stronią od patronów. Początkowo myślałem, że może nie każda rola się do tego nadaje. Ale jakby to przemyśleć...&lt;br /&gt;- Artysta - patron płaci mu za tworzenie dzieł, choćby o sobie samym. Rzeźby, malunki, poematy. A wiadomo że pokazać się w towarzystwie ze znanym artystom, to dobra inwestycja marketingowa. No i sprawny poeta zawsze się przyda pod ławką czy na innym podorędziu, gdy w konkury do damy uderzasz.&lt;br /&gt;- Szermierz - Taki szermierz, który sprzyja noblowi to przecież fantastyczna rzecz. Yyy... Osoba. A im znamienitsza tym lepiej. Któż będzie stawiał problemy, gdy wiadomo że w każdej chwili nieomylne ramię może Cię wyzwać na pojedynek? A ileż to uwagi skupia się na Tobie, gdy z "pogromcą", "niezwyciężonym" i "nieulękłym" u boku na przyjęciu się pojawić?&lt;br /&gt;- Polityk - A jeśli postaci samemu w politykę bawić się zachce, to sądzicie że daleko zajdzie bez kogoś kto go na przyjecie odpowiednie zaprosi? Choćby nie wiadomo jak witsowaty by był, to bez prawa wstępu na imprezę, niewiele zadziała.&lt;br /&gt;- Duchowny - Czasami jeśli nie ma się czasu na sprawy duchowe, a mimo wszystko przydaje im się pewną wagę, warto zasponsorować mnicha, który za nas i nasze dobro pacierze będzie odmawiał. Albo w uczonych księgach, rzeczy dla mnie istotnych wyszuka.&lt;br /&gt;- Odkrywca, Różokrzyżowiec itp - A za czyje niby pieniądze te organizacje działają? Gdyby nie dobra wola patronów, to dawno by na sankach na odkrycia jeździli i na koniu z patyka ludzkość ratowali. A o dobrą wolę patronów trzeba dbać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postawię więc po raz kolejny pytanie - dlaczegóż to gracze tak rzadko z Patronami się zadają? &lt;br /&gt;Moim zdaniem... Gracze nie lubią "większych" od siebie. Gracz chcą być najważniejsi i myśl, że jest nad nimi ktoś, kto bezpośrednio im może wydawać polecenia i to płacić jeszcze za ich wykonanie, kala idealistyczne podejście do bohaterstwa i przygody. No i jeszcze - o zgrozo - chwałę mógłby zgarnąć patron, zamiast postaci.&lt;br /&gt;Owszem - "Players want Kachiko". Chcą tych "dużych" NPCów, z którymi mogą pogadać, przyjąć na swe barki ratowanie świata i w glorii i chwale wrócić z laurem zwycięstwa.&lt;br /&gt;A szkoda, że tak rzadko wykorzystuje się potencjał "szarego" patrona, który może im zlecić misje o wcale nie mniejszej randze, a do tego częściej występować jako tylko tło dla bohatera.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-6708772628254110858?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/6708772628254110858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/patron.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6708772628254110858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6708772628254110858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/patron.html' title='Patron'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-3385184149127512343</id><published>2009-12-22T15:13:00.000-08:00</published><updated>2009-12-22T15:16:51.234-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muszkieterowie'/><title type='text'>7th - That's the way we play ;)</title><content type='html'>Dzięki uprzejmości Don Felixa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/b_RQJ2lDq64&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/b_RQJ2lDq64&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-3385184149127512343?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/3385184149127512343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/7th-thats-way-we-play.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/3385184149127512343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/3385184149127512343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/7th-thats-way-we-play.html' title='7th - That&apos;s the way we play ;)'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-2247526292439995419</id><published>2009-12-22T14:38:00.000-08:00</published><updated>2009-12-22T14:59:17.173-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Różokrzyżowcy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Vestenmannavnjar'/><title type='text'>Templariusz</title><content type='html'>Coś powoli zaczynam więcej pisać o filmach około7thowych niż o samej grze. No ale sezon długich wieczorów w pełni, takoż obejrzenie czegoś przyjemnego, gdy brak kompanii do pogrania jest wielce zalecane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj o pozycji dopiero wchodzącej, którą swego czasu dzięki konszachtom z oddali obejrzałem i uznałem za "starą", a tu się okazuje, że do nas film dopiero dociera z mroźnej północy. Mowa o "Templariusze. Miłość i Krew".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby nie spoilować wam przyjemności oglądania, polecam tylko zwrócić uwagę na pewne wątki które ładnie można wpasować do 7tha. I to wcale nie tylko w Vesteńskim wydaniu, choć z oczywistych względów te krajobrazy w filmie są najbardziej eksploatowane:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jak zachowują się postaci o wysokim honorze i jak może działać reputacja. Głównie chodzi mi o sceny z Ziemi Świętej.&lt;br /&gt;- Sposób w jaki siły wyższe działają na bohatera. Popularnie zwane przeznaczeniem.&lt;br /&gt;- Wątek miłosny. Osobiście kilka rzeczy z tego filmu zamierzam przenieść do gry.&lt;br /&gt;- Po głównej postaci kobiecej, widać też ładnie jak zmienia się sytuacja bohatera, gdy zmieniają się losy jego patrona. Warto to przemyśleć i wprowadzić do gry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I chyba najważniejsze: Jak postać duchownego, może być świetnym materiałem na 7thową postać. Z miłosnym backgroundem, zaletami bojowymi, niesamowitymi zahaczkami fabularnymi i ciekawymi rozterkami do odegrania. Niech mi ktoś powie po tym filmie, że "Church of the Prophet" nie jest przydatnym dodatkiem i nie da się z niego wycisnąć czegoś ciekawego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótka recenzja - film tak naprawdę mnie nie powalił. Moim skromnym zdaniem, jak na opowieść o zakonniku na misji w Ziemi Świętej, za mało tam... Ziemi Świętej. Ale ja po prostu lubię te klimaty, więc szkoda mi że ich tak mało. Jednocześnie ładne pokazanie realiów Skandynawskich, wojny o władzę, wpływu religii i tradycji. Ciekawy wątek miłosny. Pozycja warta obejrzenia, ale nie ma się co na nią wyczekiwać z wypiekami na twarzy. Dobra inspiracja dla Vestenów i Różokrzyżowców&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-2247526292439995419?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/2247526292439995419/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/templariusz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2247526292439995419'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2247526292439995419'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/templariusz.html' title='Templariusz'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-1216476411959574964</id><published>2009-12-17T05:21:00.001-08:00</published><updated>2009-12-17T05:21:23.314-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Vodacce'/><title type='text'>Boccaccio na ekranie</title><content type='html'>Kojarzycie imć Giovanniego Boccaccio? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie - to nie żaden nowy villain z nowego dodatku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoła, Sokół, lektura... Cosik świta? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż tenże Giovanni napisał swego czasu Księgę Dziesięciu Dni. Częściej znaną jako "Dekameron". Zawarł tam setkę opowiadanek o dość frywolnej treści. Jednakże chłopak był całkiem niezły i swymi słowy stworzył coś w rodzaju "Playboya" XIV wieku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakże to się ma jednak do naszego 7tha? Otóż całkiem niedawno, ktoś wpadł na pomysł aby te opowiadanka posplątywać razem i zrobić z tego film. W założeniu, ukazanie pewnego dość popularnego akto... Chłopaka. - Na tle głębokich dekoltów, miało przynieść filmowi sławę, dolary i takie tam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na założeniach się skończyło.&lt;br /&gt;No dobra - może nie na założeniach, bo suma sumarum nakręcili twora o nazwie "Virgin Territory".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę was oszukiwał - jeśli nie podejdziecie do tego filmu z dużą dozą humoru, luzu i przymrużeniem obu oczu, to przestaniecie oglądać już po pierwszym trafionym brutsie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ALE...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli jednak postanowicie obejrzeć film do końca, może się okazać, że nieco was zaskoczy. U mnie się tak właśnie stało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czegóż możecie się więc spodziewać? Przez większość filmu, równo kiepskiego poziomu. Aż do ostatniej lokacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiedzieć czemu, tam nagle film staje się niemalże jakby go ktoś inny nakręcił. Dostaje 7thowego kopa, który sprawia że przestaje się żałować czasu spędzonego pomiędzy początkowym tekstem ("Not all virgins are angels... And not all angels are virgins") a prawdziwą akcją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż więc dostajemy?&lt;br /&gt;- Najbardziej 7thowego Usuryjskiego Szlachcica, jakiego kiedykolwiek widziałem. Co prawda z wyglądu bym go nie zatrudnił (jak zresztą całej męskiej obsady w tym filmie, choć jednego z aktorów nawet szanuję za pewną rolę w serialu), ale facet jest od koni swojej bandy aż po szpik kości taki, jaki powinien być prawdziwy szlachcic ze wschodu. A scena z muszkietem rozgrzała moje serce.&lt;br /&gt;- Prawdziwego villaina, zachowującego się jak villain, wyglądającego jak villain i chodzącego z dwoma podręcznymi sześciopakami oraz henchmanem. Co wiecej - imć jegomość ma słabość, ślicznie pokazywaną w trakcie filmu, którą pod koniec odkrywają bohaterowie i niecnie wykorzystują. Miód na moje serce.&lt;br /&gt;- Finałową lokację godną najlepszej sesji. Prawdę powiedziawszy, gdy akcja przeniosła się tam, moje patrzałki wyszły z orbit. Bo wyglądało to, jakby 3/4 budżetu przeznaczono właśnie na lokację. Wspaniałe schody, które na ten tychmiast w mojej wyobraźni zapełniły się walczącymi bohaterami, ogrody właśnie takie aby przeciwnicy widząc się nie mogli ot tak po prostu się wyrżnąć, dziedziniec zamkowy, który... Jest wykorzystany tak jak wykorzystany być powinien. Wielki plus!&lt;br /&gt;- Finałowy bój. Zarówno z brutsami (tą walkę na pewno reżyserował ktoś inny niż flegmatyczny początek filmu. Jest dynamiczna, ciekawa i 7thowa). No i oczywiście ma pojedynki, ale zdradzenie wam kto z kim i jak, byłoby z mej strony zbytnią złośliwością.&lt;br /&gt;- W międzyczasie pojawia się przesympatyczna scena zapoznania dwóch postaci (mowa o Usuryjczyku i "czarodziejce"). Tak fajna, że aż postanowiłem ją kiedyś gdzieś wprowadzić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-1216476411959574964?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/1216476411959574964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/boccaccio-na-ekranie_17.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1216476411959574964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1216476411959574964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/boccaccio-na-ekranie_17.html' title='Boccaccio na ekranie'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-6579875534170621142</id><published>2009-12-14T03:34:00.000-08:00</published><updated>2009-12-14T05:23:40.222-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dracheneisen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mechanika'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Eisen'/><title type='text'>Dracheneisen</title><content type='html'>Dracheneisen jest w 7cie... Któryś raz z kolei próbuje napisać jakie jest i ciągle nie mam konceptu jak to dobrze wyrazić. Może pozostańmy przy tym, że jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nota bene - ciągle mnie zastanawia, dlaczego J.Wick przepraszał za wstawienie Dracheneisen do 7tha. Chciałbym gdzieś kiedyś o tym poczytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wracając, do notki - w mojej karierze zdarzyło mi się prowadzić niejedną postać z Eisen i praktycznie zawsze nosiła ona na sobie elementy pancerza. Przez długi czas powstawały różne problemy i konflikty, które jednakoż spokojnie rozwiązywaliśmy, testowaliśmy i szlifowaliśmy. I tak powstało Drachenesen w wersji Ogrzej. Poniżej zamieszczam różne dywagacje na ten temat. Czy je kupicie? To już od was zależy. ja zdecydowanie zapraszam, do dzielenia się własnymi przemyśleniami i komentarzami. Chętnie ich wysłucham.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zbroja i bronie z dracheneisen występują u mnie w dwóch formach - prostej i deluxe (jest jeszcze wersja fałszywego dracheneisen, ale to jest zupełnie inny temat). Wersja prosta, to ta którą książęta rozdają swoim żołdakom, strażom i podwładnym. To te pancerze, które drużyna spotyka na brutsach, może henchmanach. Ubrani w nią będą żołnierze na patrolach, strażnicy na posterunku czy szeregowcy w elitarnych oddziałach. Wygląda mniej więcej jak stereotypowy pancerz żołnierza średniowiecznego.&lt;br /&gt;Wersja którą my zwiemy "zdobioną" to indywidualnie wykonane pancerze i bronie, noszące ślad artyzmu. To są elementy pancerzy szlacheckich, często dziedziczone lub też przekazywane potomkom. Do tej grupy należą również pancerze, które otrzymuje się za wykonanie specjalnych zadań powierzanych przez Nibelungów. Charakteryzują się dobrym wykonaniem, niepowtarzalnością, dopasowaniem do "nosiciela" itp. Ponieważ takie elementy zbroi są albo rodowa, albo przyznawane ludziom zasłużonym, tedy spotkanie kogoś kto nosi taki fragment pancerza (choćby i nagolenniki) wskazuje na spotkanie "Kogoś".&lt;br /&gt;- Często w pancerzach (najczęściej na nadgarstku rękawicy, ale dopuszczałem również w innych elementach zbroi) umieszczane są zatrzaski, w których noszona jest pieczęć herbowa. Niewielki krążek, którym można zapieczętować listy i rozpoznać kimże jest ten martwy zawartość danego pancerza (ergo - kogo poinformować i gdzie wysłać zbroję). Zdecydowanie nie dopuszczam rozrywki o której usłyszałem swego czasu, polegającej na "stemplowaniu" przeciwników uderzeniem z podobnym znakiem, aby po bitwie chełpić się ilością własnoręcznie pokonanych wrogów. &lt;br /&gt;- Honorowym obowiązkiem każdego Eiseńczyka jest odzyskanie skradzionego pancerza oraz oddanie go/odesłanie prawowitym właścicielom lub też Nibelungom. Ponieważ eiseńczycy bardzo poważnie podchodzą do tej kwestii, chodzenie w zdartym z wroga (lub zebranym z pola bitwy) elemencie pancerza jest bardzo niezdrowe i problemogenne. Dla zdrowia i szczęścia przyjaciół, nigdy nie ofiarowuje się im elementów pancerza. Dzieje się tak, ponieważ jacyś obcy Eiseńczycy mogliby zedrzeć go z martwej osoby przyjaciela, nie pytając skąd wziął pancerz, miecz czy też pistolet.&lt;br /&gt;- Dracheneisen jest metalem magicznym. Co to za magia jest wyjaśnione w podręczniku i nie będę w to ingerował. U mnie z poważniejszych efektów, warte odnotowania jest to, że Dracheneisen opiera się magii Sidhe (i Glamour). Czyli przemiana Eiseńczyka w żabe, skutkuje tym, że ropuszek wyskakuje z pancerza. Podobnie - nie zmieni się go w ser, nie nałoży iluzji itd itp.&lt;br /&gt;- W teorii, przy odpowiednim nacisku, Dracheneisen da się w normalnych uszkodzić. Jedna z drużyn znalazła nawet kiedyś przedziurawiony pancerz. Nie do końca doszli, co go przebiło. Ze względu na grywalność, wszelkie obrażenia przebijające się przez pancerz, liczymy jako tępą siłę od uderzenia przenoszoną na ciało postaci. Inaczej po kilkunastu sesjach, eiseńczycy nosiliby na sobie sita.&lt;br /&gt;- Są metody i bronie niszczące Dracheneisen, lub też za nic sobie je mające. Top 3 sposoby to Metoda Nibelungów, oraz dwie najpotężniejsze bronie (noszone przez najbardziej dobrego i najbardziej złego z bohaterów Thei). Dopuszczam istnienie innych metod. W toku przygód ustalono, że krew Syrnethów źle wpływa na Dracheneisen.&lt;br /&gt;- Aby złamać broń z Dracheneisen, trzeba zrobić dodatkowe 2 podbicia na odpowiedniej technice.&lt;br /&gt;- Przycelowanie w elementy nieosłonięte pancerzem, wymagają dodatkowych podbić w stosunku do pasywnej obrony UWZGLEDNIAJĄCEJ pancerz. Inaczej łatwiej by było trafić Eiseńczyka w oko, niż zranić przez pancerz. Jednoczesnie takie przycelowanie, niweluje redukcję obrażeń.&lt;br /&gt;- Dracheneisen kształtuje się w formie plastycznej (jak glina) a później za pomocą tajnych i mrocznych zabiegów technologicznych utwardza. Utwardzone Dracheneisen jest nieodkształcalne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przypadku jakichkolwiek wątpliwości co do tego jak zachowuje się dracheneisen, odnoszę się do naszego realnego &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Duraluminium"&gt;Duraluminium&lt;/a&gt;. Stąd przyjęta waga, kolor, reakcja na elektryczność, brak możliwości spawania, niska odkształcalność itp itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz ciekawostka, która skłoniła mnie do napisania tego postu:&lt;br /&gt;Według zasad podręcznikowych, gracz który wykupi Dracheneisen za 40 punktów (najczęstszy przypadek) ma do wydania 16 punktów pancerza. Najczęściej są to napierśnik, naramienniki, rekawica. Czasem nagolenniki. Daje to solidną przewagę w walce, godną tych 40 punktów.&lt;br /&gt;A teraz uwaga: Zgodnie z podręcznikiem, tylko Fauner Konrad Posen, najbardziej wojownicza z eiseńskich książąt, posiada więcej pancerza (komplet). Pozostali w kolejce (Wiche i Sieger) noszą mniej pancerza niż postaci graczy! I to nawet uwzględniając, że powinni mieć przy sobie elementy pancerza pierwszego Imperatora!&lt;br /&gt;Tak więc moi drodzy gracze - jeśli jeszcze ktoś będzie chciał u mnie mieć pancerz za 40 punktów, proponuję zawczasu zrobić dokładną rozpiskę który element po kim odziedziczyliście i skąd go posiadacie, bo opancerzacie się bardziej niż książęta, którzy rozdysponowują rudę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nota bene - ciekawe wątki Dracheneiseńskie, które chętnie bym wykorzystał:&lt;br /&gt;- Postać posiadająca porządny pancerz ale prosty a nie zdobiony. czyli postać "Od zera do bohatera" w wydaniu Eiseńskim&lt;br /&gt;- Postać zaczynająca z samą rudą Dracheneisen i której celem jest przekucie tego na pancerz. Daje mi do reki możliwość wysłania postaci na questy od Nibelungów, ale ma się pewność, że w nagrodę otrzymuje się pancerz dużo lepszy niż normalny startowy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-6579875534170621142?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/6579875534170621142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/dracheneisen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6579875534170621142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6579875534170621142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/dracheneisen.html' title='Dracheneisen'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-8049952176660980485</id><published>2009-12-14T01:34:00.000-08:00</published><updated>2009-12-14T03:00:19.106-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='magia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pyryerm'/><title type='text'>Odgrzany kotlet z niedźwiedzia</title><content type='html'>Zdawało mi się, że blog mój za młody jest abym mógł kotleta odgrzewać, a tu się nagle okazuje, że starsze notki wracają do mnie niczym bumerangi. Takoż proponuję wam całkiem ciekawą wypowiedz Don Felixa, pod moim postem o Pyryermie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby było łatwiej, proponuje &lt;a href="http://7thogre.blogspot.com/2009/10/pyryerm.html"&gt;linkę&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odbyliśmy sobie prywatną debatę, w której padło kilka różnych przykładów i ciekawych uwag. Dla mnie jedną z najtrafniejszych była ta, że fajnie zagrany Usuryjczyk będzie jak... Gandalf. Chodzi z drużyną, tu wesprze, tam podeprze, tu podpowie wiadomości które nie wiadomo skąd wie, czasem na chwile zniknie załatwić jakąś "swoja sprawę" aż w pewnym momencie, kiedy zajdzie taka potrzeba, stanie na moście i zapewni, że koło misia nikt nie przejdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hmm... Może jeszcze nie jestem przekonany o 7thowości tej magii, ale zdecydowanie pojawiło mi się na nią wiele pomysłów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przykład taki, że na dobrą sprawę to Pyryerm jest religią a nie magią. A wątek fanatyka zawsze można ciekawie wykorzystać :]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-8049952176660980485?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/8049952176660980485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/odgrzany-kotlet-z-niedzwiedzia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8049952176660980485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8049952176660980485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/odgrzany-kotlet-z-niedzwiedzia.html' title='Odgrzany kotlet z niedźwiedzia'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-3507981276651070040</id><published>2009-12-12T07:49:00.000-08:00</published><updated>2009-12-12T08:05:50.899-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><title type='text'>Legenda siedmiu mórz</title><content type='html'>Ostatnimi czasy natknąłem się na kilka filmów. Większość z nich poszłyby w las mej niepamięci, gdyby w trakcie oglądania nie naszły mnie myśli o tym, jak strasznie 7thowe są w nich pewne sceny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takoż więc postanowiłem przybliżyć wam kilka pozycji, które nie są może standardowymi oglądajłami do jakich większość z was przywykła, jednakoż w każdej z nich COŚ mnie wzięło, a z ust mech wypełzły słowa "O żesz... Ale to 7thowe!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień idzie film, który obejrzałem w sumie przez przypadek a stał się dla mnie niemal leksykonem prowadzenia 7tha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film zowie się "Sinbad: Legenda siedmiu mórz". No cóż... Jak na coś, co ma w tytule "siedem" i "morze" to zdecydowanie późno odkryłem ten film, a zauważyć pozostaje że nie jest to nowum jakieś zaskakujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę wam spoilował o czym jest film, ale powiem tylko że zaciągnąłem jedną z moich drużyn podstępem do nas i wyświetliłem im go jako lekcję poglądową "Jak powinno się grać".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem natomiast, co w tym filmie wybitnie mnie uwiodło:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Muzyka (przez którą w ogóle ten film znalazłem, i która weszła na stałe do folderu sesynego)&lt;br /&gt;- Pierwsza bitwa filmu, którą uważam za esencję tego jak powinny wyglądać walki w 7thu. Jak będziecie oglądali, proponuję zwrócić szczególną uwagę na a) Ilość krwi przelanej w trakcie bitwy b) postaci brutsów, którzy są naprawdę stylowi&lt;br /&gt;- Skoro już przy brutsach jestem - czy nazwiemy ich followersami, załogą czy po prostu brutsami bohatera, polecam ich sobie dobrze zapamiętać. Komplet takich ślicznych stereotypów marynarzy, rzadko kiedy można obserwować przy pracy&lt;br /&gt;- Sposób w jaki zlecono questa głównemu bohaterowi (I nie mówię tu już o dialogu na statku) - Moim skromnym zdaniem powala i walcuje! Przyznaję, że po obejrzeniu filmu było mi wstyd, że nigdy nie wpadłem na tak prosty a jednocześnie fantastyczny wątek.&lt;br /&gt;- Teksty - o ile w filmach swashbucklerskich zazwyczaj pada kilka niezłych, wartych zapamiętania tekstów, o tyle w tym dwa sprawiły że się popłakałem ze śmiechu. Chodzi o podwyżkę i marchewkę. Obejrzycie, to będziecie wiedzieli o czym mówię.&lt;br /&gt;- Sposób pokonania villaina. Co prawda można się było tego spodziewać po finałowej rozgrywce, tym niemniej przy tak wysokiej różnicy skali (nie będzie spoilerem, że złą postacią filmu jest Bogini. Wiadomo to już od pierwszej sceny) i tak finał był fajny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-3507981276651070040?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/3507981276651070040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/legenda-siedmiu-morz.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/3507981276651070040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/3507981276651070040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/legenda-siedmiu-morz.html' title='Legenda siedmiu mórz'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-8614233233444966878</id><published>2009-12-07T07:14:00.000-08:00</published><updated>2009-12-07T08:04:25.020-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='romans'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><title type='text'>O miłości słów kilka</title><content type='html'>Ostatnimi czasy debatując sobie, zeszliśmy na temat romansów i miłostek. A jako że moi gracze ciągle chcą przeżywać miłosne uniesienia, za nic mając me wypociny opowiadane w scenach walki, takoż jako aspirujący do bycia niezłym MG osobnik musiałem rozkminić temat serca i jego upadków oraz wzlotów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z wielką pomocą przyszedł mi dodatek "Knights of the Rose and Cross" w którym jest prześwietne zestawienie rozdzielające miłość na schematy, przez nas roboczo zwane "Miłością Wysoką" i "Pożądaniem".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracując na tej bazie, testując ją tu i tam, doszedłem jednak do wniosku, że nie jest to najlepsza systematyka jaką można znaleźć. Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weźmy na tapetę "Pożądanie". O ile jest to pobudka która może sprawić że dobrze odegrana postać będzie się zachowywać jak szaleniec egzystujący poza wszelkimi prawidłami logiki, o tyle jest to wielce krótkotrwała motywacja. No bo albo takiż romans zakończy się szybko z "La Grand Finalle", albo robi się conajmniej dziwny. Bo nie wiem jak nazwać sytuację gdy dwie osoby zapominające o oddychaniu gdy się widzą, mogą koegzystować w jednym otoczeniu przez dłuższy czas. A jeśli górą będzie rozsądek i się rozdzielą, to gdzież to pożądanie?&lt;br /&gt;Tak czy inaczej, w krótkotrwałych romansach i przygodach miłosnych, albo dla prowadzenia jednostrzałówek - jeszcze bym rozważył danie graczowi czegoś takiego do odegrania. Ale w przypadkach kampanijnych, które praktycznie wyłącznie prowadzę, ten schemat znajduje ograniczone zastosowanie.  Takie jest moje zdanie i jeśli macie inne to chętnie je usłyszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Miłość Wysoka", która według prawidła polega w dużej mierze na wypróbowywaniu potęgi miłości przez jedną ze stron. I tu o ile z mojego, MGczego punktu widzenia jest to fantastyczne ("Hmmm... Jakby tu sprzedać graczom questa? Aaa! No przecież Xsiński ma rooomans!") to moi gracze podeszli do tego mniej entuzjastycznie. Generalnie zapanowało przekonanie, że cóż to za miłość, którą trzeba udowadniać? "Skoro Lubość nie wierzy zapewnieniom mem, to znaczy że mi nie ufa. Nie daje wiary mym słowom."&lt;br /&gt;W końcu dochodzi do sytuacji jak w wierszu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chcąc być widzem dzikich bojów,&lt;br /&gt;Już u zwierzyńca podwojów&lt;br /&gt;Król zasiada.&lt;br /&gt;Przy nim książęta i panowie Rada,&lt;br /&gt;A gdzie wzniosły krążył ganek,&lt;br /&gt;Rycerze obok kochanek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Król skinął palcem, zaczęto igrzysko,&lt;br /&gt;Spadły wrzeciądze; ogromne lwisko&lt;br /&gt;Z wolna się toczy,&lt;br /&gt;Podnosi czoło,&lt;br /&gt;Milczkiem obraca oczy&lt;br /&gt;Wokoło,&lt;br /&gt;I ziewy rozdarł straszliwie,&lt;br /&gt;I kudły zatrząsł na grzywie,&lt;br /&gt;I wyciągnął cielska brzemię,&lt;br /&gt;I obalił się na ziemię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Król skinął znowu,&lt;br /&gt;Znowu przemknie się krata,&lt;br /&gt;Szybkimi skoki, chciwy połowu,&lt;br /&gt;Tygrys wylata.&lt;br /&gt;Spoziera z dala&lt;br /&gt;I kłami błyska,&lt;br /&gt;Język wywala,&lt;br /&gt;Ogonem ciska,&lt;br /&gt;I lwa dokoła obiega;&lt;br /&gt;Topiąc wzrok jaszczurczy&lt;br /&gt;Wyje i burczy;&lt;br /&gt;Burcząc na stronie przylega.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Król skinął znowu;&lt;br /&gt;Znowu podwój otwarty,&lt;br /&gt;I z jednego zachowu&lt;br /&gt;Dwa wyskakują lamparty.&lt;br /&gt;Łakoma boju, para zajadła&lt;br /&gt;Już tygrysa opadła,&lt;br /&gt;Już się tygrys z nimi drapie,&lt;br /&gt;Już obudwu trzyma w łapie;&lt;br /&gt;Wtem lew podniósł łeb do góry,&lt;br /&gt;Zagrzmiał — i znowu cisze —&lt;br /&gt;A dzicz z krwawymi pazury&lt;br /&gt;Obiega... za mordem dysze.&lt;br /&gt;Dysząc na stronie przylega.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtem leci rękawiczka z krużganków pałacu,&lt;br /&gt;Z rączek nadobnej Marty,&lt;br /&gt;Pada między tygrysa i między lamparty&lt;br /&gt;Na środek placu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marta z uśmiechem rzecze do Emroda:&lt;br /&gt;"Kto mię tak kocha, jak po tysiąc razy&lt;br /&gt;Czułymi przysiągł wyrazy,&lt;br /&gt;Niechaj mi teraz rękawiczkę poda".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Emrod przeskoczył zapory,&lt;br /&gt;Idzie pomiędzy potwory,&lt;br /&gt;Śmiało rękawiczkę bierze,&lt;br /&gt;Dziwią się panie, dziwią się rycerze.&lt;br /&gt;A on w zwycięskiej chwale&lt;br /&gt;Wstępuje na krużganki,&lt;br /&gt;Tam od radosnej witany kochanki,&lt;br /&gt;Rycerz jej w oczy rękawiczkę rzucił:&lt;br /&gt;"Pani, twych dzięków nie trzeba mi wcale".&lt;br /&gt;To rzekł i poszedł, i więcej nie wrócił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I o ile jest to dla mnie nie do końca 7thowe spojrzenie na temat, to jestem w stanie je zrozumieć i rozumiem moich graczy i graczki, którzy nie pójdą w ten wątek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie rozmów, doszliśmy do wniosku, że ta opcja jest fajna, pod warunkiem że nie postać jest poddawana próbie, a sama się deklaruje że dokona czynu to takiego a takiego. Najlepszym przykładem jaki mi przychodzi do głowy, jest D'Artagnan który sam błaga Konstancję aby mu pozwoliła wyruszyć po diamentowe spinki do kięcia Buckingham, aby dzięki temu dowieść jej swojej miłości i wierności dla królowej.&lt;br /&gt;Czyli uproszczając schemat:&lt;br /&gt;Nie: "Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi Luby!"&lt;br /&gt;Tylko: "Gdyż niemiła mi twa zguba, krokodyla dam Ci Luba!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na fali zastanawiania się, wyracowaliśmy sobie jeszcze jeden schemat, który podpasował zarówno graczom, jak i mi - MG. Nazwaliśmy go roboczo "Schematem Romea i Julii". Otóż w tym wariancie, zakładamy że obie strony pałają do siebie prawdziwą miłością, bezproblemowo okraszoną dozą pożądania, jednakoż występują inne siły, które stoją na drodze ich szczęścia. &lt;br /&gt;I tak - gracze mają mnóstwo przyjemności walcząc o swą miłość, dowodząc swymi staraniami jak im zależy, a ja mogę im jak z rękawa rzucać kłody pod nogi. A do tego dochodzą wszystkie tajne schadzki, intrygi jakie z tego mogą wynikać, sceny romantyczne, w przeszkody miłosne można wplatać wątki innych postaci itp. itd... Nic tylko żyć i prowadzić!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobrze. Kończę, bo już notka rośnie i rośnie. Jeśli macie jakiekolwiek uwagi albo koncepty na jeszcze inne schematy, to bez namysłu je podrzucajcie. Z pewnością je omówimy, a może i zastosujemy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-8614233233444966878?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/8614233233444966878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/o-miosci-sow-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8614233233444966878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8614233233444966878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/o-miosci-sow-kilka.html' title='O miłości słów kilka'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-2340619982980702767</id><published>2009-12-03T08:50:00.000-08:00</published><updated>2009-12-03T23:25:50.980-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bohater'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tricki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='graph'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scena'/><title type='text'>Bohaterem być.</title><content type='html'>7th jest systemem filmowym. Od dawien dawna to powtarzam i dzisiaj przytoczę kolejny powód dlaczego tak a nie inaczej uważam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż w kinematografii istnieje pewien typ sceny, który jest bardzo specyficzny. Jest używany w momentach, gdzie chce się pokazać, że postaci są gotowe zmierzyć się ze wszystkim co los im przyniesie. Wiedzą że ryzykują wszystko i wiedzą że cokolwiek się nie stanie, będzie warto. Gdy bohaterowie nie chowają głowy w piasek tylko podejmują wyzwanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to scena, w której reżyser pokazuje jedność, odwagę, męstwo, determinację i wszystko co stanowi że akurat ONI nie są zwykłymi ludźmi. Że oni nie są pospolici.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jest to sztuczka, którą Wy jako Mistrzowie z powodzeniem możecie zastosować na swoich sesjach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda nie dysponujecie w sensie bezpośrednim kadrem, światłem czy efektami specjalnymi które mogłyby wydrukować waszą wizję graczom. Za to dysponujecie czymś o niebo lepszym - wyobraźnią waszych graczy. Tam możecie ustawić oświetlenie czy grę cieni dokładnie tak jak wam w danej scenie pasuje. Możecie tak wykadrować punkt spojrzenia na postaci, że oddacie dokładnie to co chcecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem dajcie im to. Opiszcie postaci graczom. Niech ich włosy powiewają na wietrze, płaszcze majestatycznie opadają z ramion, a odwaga wyrysowana na ich twarzach niech powala wrogów. Do tego rzućcie muzykę, która sprawi że dreszcze będą przechodzić im po plecach. W takich scenach rzeczy które normalnie traktujemy jako "kicz" stają się czymś co tylko podkreśla wagę sytuacji. Powiewająca za plecami flaga? Pewnie! Kurz unoszący się z ziemi przy każdym kroku? Jasne! Choćby to była brukowana ulica zaraz po deszczu. Jeśli trzeba, to kurz się uniesie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech gracze TO poczują. Niech ich wyobraźnia im to poda. Niech wiedzą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;To. Oni. Są. Bohaterami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oni już wcześniej wiedzieli, że za chwilę mogą zginąć. Oni wiedzą, że walczą o wszystko. Że nie mogą się już cofnąć. Ale spraw, żeby to poczuli!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli są ranni, to kropla krwi opada w zwolnionym tempie. Jeśli unoszą wzrok, to tak że wróg staje w pół kroku. Jeśli unoszą broń, to słychać chrzęst rękawic obejmujących rękojeść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nade wszystko - opisz im ich samych jako Bohaterów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz, jeśli jeszcze nie wiesz o co mi chodzi, to kilka podpowiedzi. Prosto z filmów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsDGFewmI/AAAAAAAAGA4/ykqEdeUKQoY/a4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 369px; height: 249px;" src="http://lh6.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsDGFewmI/AAAAAAAAGA4/ykqEdeUKQoY/a4.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsCXh0ObI/AAAAAAAAGAw/Vhpsb7gNSyU/a2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 468px; height: 354px;" src="http://lh5.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsCXh0ObI/AAAAAAAAGAw/Vhpsb7gNSyU/a2.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsDNpTiXI/AAAAAAAAGA8/NLmOGsqHjCo/a5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 450px; height: 317px;" src="http://lh3.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsDNpTiXI/AAAAAAAAGA8/NLmOGsqHjCo/a5.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsBclLpBI/AAAAAAAAGAk/q4VrHvEa5-c/b4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 216px;" src="http://lh4.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsBclLpBI/AAAAAAAAGAk/q4VrHvEa5-c/b4.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsFHGnrrI/AAAAAAAAGBQ/3j0WXHsMrcA/b5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 640px; height: 400px;" src="http://lh3.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsFHGnrrI/AAAAAAAAGBQ/3j0WXHsMrcA/b5.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsBmJss5I/AAAAAAAAGAo/L-pWt8z3OJA/b3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 227px;" src="http://lh6.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsBmJss5I/AAAAAAAAGAo/L-pWt8z3OJA/b3.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsC9XmxMI/AAAAAAAAGA0/Fnp9Y2Ni2AI/a3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 278px;" src="http://lh5.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsC9XmxMI/AAAAAAAAGA0/Fnp9Y2Ni2AI/a3.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsCLFq4KI/AAAAAAAAGAs/Fx8_rqRxtUc/a1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 450px; height: 281px;" src="http://lh6.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsCLFq4KI/AAAAAAAAGAs/Fx8_rqRxtUc/a1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jeden fajny koncept, jeśli zechcecie pójść za ciosem - ta sama sztuczka, może dawać jeszcze większego kopa, jeśli wzbogacicie ją o odpowiednie otoczenie.&lt;br /&gt;Popatrzcie na poniższe zdjęcia, które wpisują się w to o czym pisałem, a potem zobaczcie w pełnej scenerii:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsEO_NRLI/AAAAAAAAGBE/z48wP88_MzI/b1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 640px; height: 272px;" src="http://lh5.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsEO_NRLI/AAAAAAAAGBE/z48wP88_MzI/b1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsDnjrjBI/AAAAAAAAGBA/HmNUAqKvovQ/b2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 640px; height: 272px;" src="http://lh5.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsDnjrjBI/AAAAAAAAGBA/HmNUAqKvovQ/b2.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsE7tHu3I/AAAAAAAAGBM/oNP1a5oaQOQ/c2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 640px; height: 272px;" src="http://lh6.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsE7tHu3I/AAAAAAAAGBM/oNP1a5oaQOQ/c2.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsEY6DfWI/AAAAAAAAGBI/QkbaeWT3HdU/c1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 640px; height: 272px;" src="http://lh4.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsEY6DfWI/AAAAAAAAGBI/QkbaeWT3HdU/c1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-2340619982980702767?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/2340619982980702767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/bohaterem-byc.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2340619982980702767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2340619982980702767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/bohaterem-byc.html' title='Bohaterem być.'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SxfsDGFewmI/AAAAAAAAGA4/ykqEdeUKQoY/s72-c/a4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-3085589495618849706</id><published>2009-12-02T04:03:00.000-08:00</published><updated>2009-12-02T04:07:05.478-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bitwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='morze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mechanika'/><title type='text'>Pogotowie 7thowe</title><content type='html'>Wczoraj godziną wieczorną zadzwonił do mnie znajomy z pytaniem. Dotyczyło ono mechaniki 7thowej i o ile nie uznaję się w tej dziedzinie za eksperta, pytanie które mi zadał, wywołało we mnie natarczywą chęć odkrycia prawdy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmiało zaś to pytanie nastepująco:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jaki zasięg mają działa okrętowe w 7thu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i tu zagwózdka - bo przy dokładnie rozpisanych prędkościach statków, ich zwrotności i ogólnym nastawieniu na "planszówkowość" bitwy morskiej, ja nie kojarzę gdzie stoi napisane, jak daleko donoszą te wszystkie X-funtówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktokolwiek by miał wiedzę którą mógłby się z nami podzielić to zapraszam. Ja jedynie znalazłem sympatyczny zestaw domowych zasad dotyczących walki morskiej, który może warto by było zaimplementować i za którego przeczytanie się zamierzam zabrać w wolnej chwili. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś jest zainteresowany to można zerknąć na &lt;a href="http://members.ozemail.com.au/~iandl57/seacom.html"&gt;High Seas Combat&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uprzedzam jednakoż, że tam również nie ma zasięgu dział.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-3085589495618849706?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/3085589495618849706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/pogotowie-7thowe.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/3085589495618849706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/3085589495618849706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/12/pogotowie-7thowe.html' title='Pogotowie 7thowe'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-4461301758120255193</id><published>2009-11-23T22:34:00.000-08:00</published><updated>2009-11-23T22:41:00.881-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Avalon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='NPC'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scena'/><title type='text'>Rzecz była o jednorożcu</title><content type='html'>Drużyna zwiedza radośnie Avalon. Jest miło, sympatycznie i wakacyjnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drodze, natykają się na starszego pana, gotującego potrawkę przy ognisku. Siedzi sobie tuż przy drodze, jest starszawy i wygląda niegroźnie. A do tego potrawka pachnie świeżutkim zającem. Ponieważ zbliża się pora nocna, a i zaproszeniom odmawiać nie godzi się (no i oczywiście to właśnie jest początek sesji a tu jakiś nieznajomy na wstępie. Jakże można by go ominąć i iść dalej?) więc drużyna przysiada się i rozmową bada kto zacz.&lt;br /&gt;Siedzą sobie, dyskutują radośnie, dzielą się przyprawami, kroją marchewkę. Jak zwykle sielanka. Po dłuższej chwili, gdy nastąpiło ogólne odprężenie, daje się zauważyć niepokój pośród rumaków. Po kilku chwilkach jednak od lasu słychać inne rżenie i konie spokojnie wracają do skubania trawy i wsuwania pysków w worki z obrokiem. Tym niemniej drużyna zastanawiając się co i jak, jest już gotowa na wszystko.&lt;br /&gt;Ich intensywne wypatrywanie oczków, zostaje szybko zwieńczone sukcesem. Otóż od strony lasu, pojawia się nieziemskiej urody, lśniący bielą rumak. Kieruje się w stronę ogniska, ale zatrzymuje w bezpiecznej odległości i przygląda się zebranym.&lt;br /&gt;Oni również mają okazję podziwiać jego doskonałe proporcje, umięśnioną sylwetkę, bujną grzywę i ogon, idealną krzywiznę szyi oraz nade wszystko – długi róg wyrastający mu z czoła.&lt;br /&gt;Zaintrygowana grupa nie zwracając uwagi na dziadka, pełnymi uniesienia szeptami wytypowuje drużynową dziewicę* aby poszła zaznajomić się bliżej z jednorożcem.&lt;br /&gt;Spłoszone dziewczę, nieśmiało rusza w stronę rumaka. Gdy jest już kilka metrów od niego, ogier – dotąd spokojnie się jej przyglądający – staje dęba. W ostatnich promieniach zachodzącego słońca, jego róg lśni złociście, po czym nim kopyta powtórnie uderzą w ziemię, jednorożec przemienia się w… Zupełnie przeciętnej aparycji mężczyznę, wyglądem przypominającego chłopa od pługa oderwanego.&lt;br /&gt;- Kurwa mać! – rzuca rzeczony chłop – Dlaczego znowu dziewica?! Już nie pamiętam kiedy miałem normalną, ochotną babę! Ciągle tylko te dziewice i dziewice… - I nie zwracając uwagi na zdruzgotaną Castylijkę, dosiada się do ogniska.&lt;br /&gt;- O! Widzę że Szybkiego Johna dopadliście – stwierdza zerkając do garnka – Będę musiał powiedzieć jego żonie i dzieciom. A tymczasem, mogę trochę? – I podsuwa miskę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miny graczy – bezcenne :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Castylijka której czci nikt nie ośmiela się poddawać w wątpliwość to młoda, świętobliwa osóbka oddana drużynie pod opiekę. Tedy każdy kto by ją próbował … Uwieść – miałby poważny problem z honorową, męską częścią drużyny, a dopiero potem z jej własnym systemem cnotliwości. Theus wie co by było prostsze do przezwyciężenia. W drużynie jest jeszcze jedna dama, co do której cnoty są podejrzenia, natomiast to Eisenka i mało kto ma odwagę spytać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-4461301758120255193?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/4461301758120255193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/rzecz-bya-o-jednorozcu.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/4461301758120255193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/4461301758120255193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/rzecz-bya-o-jednorozcu.html' title='Rzecz była o jednorożcu'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-2119787480611064001</id><published>2009-11-15T11:40:00.000-08:00</published><updated>2009-11-17T03:03:06.176-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mechanika'/><title type='text'>Cohones of steel</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Niewielu znam graczy, którzy nie chcą aby ich postać była maksymalnie mechanicznie wypasiona. Naprawdę niewielu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom:0cm;margin-bottom:.0001pt;line-height: normal"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;Znam za to wielu graczy, którzy tworząc postać są w stanie na dziesiątki sposobów zaadoptować mechanikę do tego aby "pokonać" MG.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;Biorą też ku temu różnorakie advantage, zalety i bonusy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I czasami ich wizję postaci rozmywa ilość bonusów jakie są w stanie wyciągnąć, zupełnie nie zwracając uwagi na to, jak bardzo robią sobie krzywdę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednym z takich advantage'y jest "Man of the will" z podręcznika do Eisen.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;   &lt;b&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium; "&gt;Spójrzmy na to z punktu widzenia gracza:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę za to zapłacić 25 punktów. Najczęściej jest to ćwierć HP. Tyle samo co za szkołę szermierczą. No ale zobaczmy co się dzieje dalej:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie mogę wykupić Hubrisa, ale już Virtue idzie za 5 punktów. Czyli w zestawieniu jestem już 5HP do przodu.&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt; - Nie działa na Ciebie strach. Mocne czy nie? Zależy od postaci i jak często coś Cię będzie strachać. Ale dla porównania, arcany które manipulują strachem (Comforting, Commanding, Couragous) kosztują po 10 punktów. A Ty masz to gratis, działa w pełni a nie tylko obniża poziom strachu plus nie zajmuje slotu na arcanę. - Zwłaszcza że przed chwilą dostałeś 50% zniżki na virtue).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt; - Jesteś odporny na magię wpływającą na umysł. "Oł jea!"Możesz grać na nosie Stregom, patrzeć przez iluzje Sidhe, żaden Vesteński szaman nie powie Ci "uspokój się" kiedy Ty akurat masz ochotę się pownerwiać. Nie rusza Cię to. Słuchajcie (właściwie to czytajcie) - Jedno ze stowarzyszeń ma podbicie utrudnienia dla maga, jeśli oddziałuje na bohatera. Kosztuje to bodaj 5 punktów. I ok - powiecie, że to daje bonus do wszystkich magii, a nie tylko wybranych. Ale jest chyba różnica pomiędzy jednym podbiciem utrudnienia, a całkowitą odpornością, no ni? Ale ok, dla dalszych obliczeń weźmy sobie koszt takiego bonusika wyceńmy na skromne 5 punktów. A co?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;- Nie działa na Ciebie zasada ciężkich obrażeń. Dramatiki przechodzą Ci poziom Resolvu a Ty dalej walczysz jakby nigdy nic. Żadnych problemów z nieeksplodującymi kostkami, prawdziwa walka aż do upadłego. No dosłownie "Cohones of steel". Ku naszej wycenie, powiem tylko że zdolność do tego aby ignorować o jedną ciężką ranę więcej kosztuje 4 HP. Na ile wycenilibyście odporność na wszystkie? Ale ok. Kiepski ze mnie kupiec, podliczę to za 4 punkty.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Co nam wychodzi?&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Otóż po podliczeniu tych bonusów i porównaniu z wykupieniem ich osobno, wychodzi mi na to że płacę 1 punkt i dostaję do tego wszystkiego jeszcze... Odporność na repartee system. Gosh! Mogę iść między dworaki i nikt, ale to nikt mnie nie uwiedzie, nie przestraszy, nie przekona do swoich racji!&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt; Hmmmm... I jak tu nie lubić tej zalety?&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Już wam mówię jak:&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt; &lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold; "&gt;Punkt widzenia MG:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Gracz tworzy postać z tą zaletą. A ja, posłuszny tezie J.Wicka mówię mu "Tak".&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;I co ja mam z nim zrobić?&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Sceneria dworska. Bal, szeptane umowy, kuluarowe rozrywki, ktoś wysyła na przeszpiegi pannę De Winter która ma omamić takowego bohatera. A on patrzy jej w oczy i mówi "Sorry dziecinko, nie dzisiaj".&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Duh...&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Nota bene, po dwóch-trzech odbitych podrywach facet (dla uproszczenia, poczyńmy takie założenie, choć dokładnie tak samo działa to w przypadku kobiet) dostaje reputację oziębłego, albo lubiącego inaczej i mogę spokojnie odpuścić sobie uwodzenie go w grze. Tyyyle zabawy idzie do piachu.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Dalej - Schwarzenwald. Napięcie sięga ponad czubki wiekowych drzew, bo nie wiadomo co skąd wyskoczy. Każdy szmer, szelest i stukot to powód do dreszczy. A on nic. Tylko maszerując stuka tymi jajami ze stali.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Ale ok - jest twardy. Idzie. Desantuję tam potwora. Gracze testują strach. Opowiadam im, jak wpatrują się w ryczącą bestię, jak ich dłonie drżą a pot wsiąka w skórę rękojeści. Jak za uszami spływają im krople potu przeszywając zimnym dreszczem. Jak adrenalina buzuje im w żyłach, wypełniając je tak, że słyszą własne tętno. Że czują jak podniesione ciśnienie wyciska im zęby (tak - wiedzieliście że tak naprawdę jest?).&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;A nasz pan twardy? Spojrzy na potwora, przełknie ślinę i ruszy do ataku. Tiaaa... No to się jego postać stała się bardziej interesująca, ni? Pokonała swój strach, swoją słabość. Może być z siebie dumna...&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Walczą. Rezają okrutnie. Potwór spływa krwią. Ktoś odbija się od drzewa po uderzeniu stwora. Ktoś inny krwawi z rozszarpanej nogi/piersi/ręki. Ktoś dziko patrzy w dziury po kłach na swojej skórze. Litry krwi spływają na ściółkę. Postaci ledwie przytomne wspinają się na szczyty swej twardości, przecierają zamroczone oczy i bohatersko usiłując jeszcze coś zrobić potworowi. Ledwie przytomni zaciskają zęby i ryzykują. A pan Twardy? No jest dalej twardy, bo jemu nie robi różnicy czy to pierwsza czy ostatnia rana (zwłaszcza że moi gracze nie wiedzą ile mechanicznie im zostało do padnięcia). On po prostu idzie i robi swoje.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;SIC!&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt; Dalej - magia. Kampania w Avalonie? Toż to kalectwo by było. Cała drużyna imprezuje w pałacu a on patrzy na nich jak wariat bo oni tańczą w lesie. Nie wspominając, że trochę by zirytował takiego na ten przykład Sidhe który obdarowawszy drużynę bogatymi podarkami słyszy nagle: „Ale dlaczego dostaliśmy od niego kamienie?”.  Tak więc przygody powstałe z tego, że kogoś oszukał Sidhe też mogę sobie wsadzić głęboko już Wy wiecie gdzie.&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;No ok… zabawnie mogłoby być w Vodacce. Wiecie czemu Różokrzyżowcy są tam gatunkiem na wymarciu i żyją w rezerwatach? Bo Stregi mają problem z manipulowaniem ich strandami. To teraz wyobraźcie sobie co się dzieje, gdy pojawia się ktoś kto jest zupełnie odporny na ich zakusy. &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;„&lt;i&gt;Mężu mój drogi, ucałuję Cię w czółko, ale usiecz tego o tam, bo on jest jakiś dziwny i może nam w planach namieszać. Albo może sam nie idź, tylko go otruj, albo wyślij ludzi aby go z dachu zrzucili. I może niech się przebiorą za Caligarich, aby nikt nas nie podejrzewał…&lt;/i&gt;” &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Osobiście zbyt wielu innych opcji nie widzę, bo raczej mało kto będzie chciał gadać z gościem, od którego odwracają się wszystkie stregi.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Tak więc podsumowując – to co mechanicznie jest bomba, nie zawsze znaczy, że w grze będzie fajnie. I właśnie ta zaleta moim zdaniem strasznie mocno to wykazuje. Wnioski do wyciągnięcia pozostawiam wam.&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Ja wiem tylko, że jeśli gracz będzie chciał u mnie zagrać kimś z tą zaletą, sidhe albo kimś o podobnym poziomie mocy, to odbędziemy najpierw dłuuuugą rozmowę, jak on to widzi.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; "&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, serif; color: black; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Hawgh, powiedziałem!&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-2119787480611064001?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/2119787480611064001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/cohones-of-steel.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2119787480611064001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2119787480611064001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/cohones-of-steel.html' title='Cohones of steel'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-1004880262638794620</id><published>2009-11-10T02:51:00.000-08:00</published><updated>2009-11-10T02:56:22.695-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsce'/><title type='text'>Miejsce gdzie słonie latają stadami</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wiecie – od kiedy tylko zacząłem prowadzić, gdzieś na horyzoncie czaiło się Bardzo Istotne Zdanie. Krążyło sobie tu i tam, raz po raz pojawiając się w różnych źródłach. Brzmiało ono mniej więcej tak: „MG nie jest wrogiem drużyny”. Chodziło o to, że MGk nie powinien wyżywać się na swoich kumplach, rzucać w nich rzeczami nie do pokonania albo sadystycznie deptać ich nie wiadomo jak potężnymi NPCami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt;No powiedzmy że normalnie nie powinien.&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt;Krążyły też plotki, o złych i okrutnych MG, którzy potrafili nie wiadomo skąd wytrzasnąć NPCa czy potwora, który jeździł po drużynie jak walec po wyścigach winniczków.&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt;I ci MG byli źli i okrutni, dopóki nie przeczytałem tekstu Mike’a Pondsmitha – Guru Cybepunkowego światka. On stwierdził iź: „Jeśli gracze robią coś głupiego, zrzucam na nich słonia. Jeśli oni nadal postępują głupio – zrzucam na nich jeszcze większego słonia. Mam dużo słoni.”&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;I od tej wypowiedzi działania tych złych MG stały się mniej złe. Nadal jednak nie zmieniło to faktu, że nie zdarzyło mi się natrafić na MG, który ot tak by swoją drużynę rozwalcowywał. No cóż… Może mało grałem. Albo po prostu miałem farta do MG.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;No ale dobrze – bo notka puchnie a mi daleko do sedna sprawy, czyli niczym nie uzasadnionego sadyzmu względem postaci.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Otóż o ile 7th jest systemem fajnym, milusim i w ogóle mniodzio, o tyle jest jedno miejsce, w którym możecie o tym zapomnieć. Miejsce, w którym powinniście odłożyć na bok reguły i przypomnieć sobie wszystkie brudne tricki jakie potraficie wyciągnąć i rzucić je przeciwko graczom. To takie miejsce, gdzie nie obowiązuje nawet „Jedyna zasada” (nie jedyna z podręcznika, tylko jedyna z filmów czyli że „Jedyną zasadą jest brak zasad”).&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;To miejsce zwie się Canguine*.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jeśli kiedykolwiek z ust waszych graczy usłyszycie „…do Canguine” waszą reakcją powinno być „Czy jesteście tego pewni?”. A w tle mają zagrzmieć gromy. Po czym jeśli potwierdzą, to mleko ma skisnąć w cebrzyku a wino nabrać krwawego odcienia. I zapytaj ich jeszcze raz. A jeśli powtórzą to, to poproś ich aby dali Ci to na piśmie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A potem zawiedź ich do miasta bólu, rozpusty i skarbów. I gdy tylko postawią stopę na jego uświęconej przez Legion ziemi kopnij ich w jaja, powal i nie pozwól im wstać dopóki się z niego nie wyczołgają. Bo w Canguine nikt nie da Ci się podnieść… Bo to jest właśnie to. To jest ten kawałek uniwersum, stworzony po to, aby MG mógł zemścić się na postaciach za wszystkie potwory które mu zabili, za wszystkich przemyślanych NPCów których kiedykolwiek zadźgali… To jest miejsce odpłaty.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Moi gracze zawędrowali tam tylko raz. I to był jedyny raz, kiedy ktoś nimi zamiótł od A do Z. Nigdy wcześniej (ani właściwie później też) nie zgarnęli takiej bęcki.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nie będę wam opisywał co tam się działo, w jakie zasadzki wpadali i z iloma spotkaniami sobie poradzili. Wspomnę tylko tyle, że po raz jedyny jak dotąd, kazałem moim graczom zmienić opisy swoich postaci i uwzględnić w nich blizny, oparzeliny, spalone włosy, wyrwane kawałki ciała itp.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nie. Nie zabiłem ich. To by było zbyt proste. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Poza tym zabijanie postaci w sytuacjach nieheroicznych nie leży w moim widzeniu 7tha. Ale nikt też nigdy nie wspominał, że mają chodzić w jednym kawałku, z kompletem palców i uszu. A wychodzenie stamtąd powinno wyglądać jak amerykański zapaśnik próbujący złapać za linę ringu. Pobity, pogryziony, okrwawiony, z wrogiem wyłamującym mu kolana i z dzikim wyrazem desperacji na twarzy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;No dobrze. Zapytacie mnie więc: „Po co więc gracze mają tam jechać.”&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak to po co? Czy dotychczasowy opis ich nie nakręcił?! Czy potrzeba jeszcze jakiejś zachęty? ;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ale tak na poważniej – Canguine jest miastem piratów, ze wszystkich stron świata. Wszystkich. U mnie można tam spotkać Tiurków, Skośnookich, Castilijczyków pijących z Psami, Usuryjczyków handlujących wszystkim na bocznych uliczkach. Wiecie – to takie miejsce, gdzie nawet Reis może wpaść na piwko. Czy znacie lepsze miejsce aby spotkać kogoś ciekawego? A może wroga z przeszłości?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Po drugie – w tym mieście piraci pozbywają się łupów i kupują co im potrzebne. A to oznacza, że za zupełnie wyssane z palca ceny (zarówno wysokie jak i niskie) można tu kupić wszystko. Postaci obkupiły się tu strojami, przedmiotami i zabawkami z całej Thei. I nie – moi gracze nie kupowali broni i artefaktów które leżały tu na stosach. Kupili suknie, pozytywki, rzeźbione grzebyki. Wszystko to, co naprawdę daje frajdę z samego posiadania.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Bo tak jakby się na to spojrzeć z tej strony, to właściwie przeżycie w Canguine powinno zostać nagrodzone skarbem porównywalnym z wyczyszczeniem jakiegoś sporego loszku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ot Canguine. Jedyne takie miejsce na Thei.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dla tych co bardziej ciekawych – W mieście jest też niewielka stocznia, zestaw prześwietnych karczm z dobrymi opisami i mnóstwo pomysłów na krótkie wątki do zabawy. Do tego brutsi wszystkich kategorii wagowych, a jak macie ochotę to nawet sześciopaki henchmanów. Bo dlaczego by nie?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Canguine. Po prostu „a must” na liście rzeczy do zwiedzenia w Avalonie. Zresztą na wycieczki obowiązuje 50% zniżki. Nikt nie zakłada, że będziesz potrzebował transportu w druga stronę.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt;Póki co, moje Canguine stoi sobie z boku. Czeka i rośnie jak purchlaczek na zdrowym ciele Avalonu. Gracze nie mają tam po co iść. Ale wrócą. Na pewno wrócą. I z pewnością teraz będzie jeszcze ciekawiej. Będę przygotowany.&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wszak gdy byli tu wcześniej, to był w tym mieście mój pierwszy raz – byłem delikatny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Symbol;mso-fareast-font-family:Symbol;mso-bidi-font-family:Symbol;"&gt;&lt;i&gt;·&lt;/i&gt;&lt;span style="font:7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;"&gt;&lt;i&gt;         &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Dla tych którzy nie wiedzą o czym mowa – Pirackie miasteczko, przeklęte przez Sidhe, opisane w Avalonie i Waves of Blood. &lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoListParagraph" style="text-indent:-18.0pt;mso-list:l0 level1 lfo1"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-1004880262638794620?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/1004880262638794620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/miejsce-gdzie-sonie-lataja-stadami.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1004880262638794620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1004880262638794620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/miejsce-gdzie-sonie-lataja-stadami.html' title='Miejsce gdzie słonie latają stadami'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-8095991251695166239</id><published>2009-11-09T22:45:00.001-08:00</published><updated>2009-11-09T22:53:19.647-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teksty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scena'/><title type='text'>Wchodzi Eiseńczyk do sklepu odzieżowego w Montaigne...</title><content type='html'>Drzewiej, gdy jeszcze wprowadzałem 7tha na grunt moich znajomych ekip, w drużynie poza łuczniczką był też Eiseńczyk. &lt;div&gt;I niemal w każdej z nich, panu(-ni) w zbroi zdarzało się strzelić jakiś śliczny tekst, który był zupełnie nie na miejscu. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A takim miejscem, które jak piorunochron zbierało niepoprawne teksty był sklep  ubraniami w Charouse, w sytuacji gdy drużyna przygotowywała się na bal maskowy. Po dziś dzień pamiętam dwie sympatyczne sytuacje, gdy to Eiseńczyk wykazał się w grze doskonale swą nieznajomością realiów. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sprzedawca zachwalając rajtuzy:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Ależ to najnowszy krzyk mody! Takie wzory sam L'Empereur nosił nie dalej jak dwa dni temu!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(E)- A kto to jest ten L'Empereur?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sprzedawca omdlał z wrażenia i trzeba było go cucić.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Inna drużyna:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sprzedawca skacze wkoło nich, układa sobole, poprawia mankiety i robi co do niego należy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(S) - Ale wie pan co? Tak być nie może! Ten mankiet się panu źle układa. Zmienimy ten strój...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(E) - Będzie dobrze. W końcu to nie szata zdobi człowieka... &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;No cóż... Dzięki temu przykładowi braku instynktu zachowawczego, przynajmniej mogłem im pokazać, że w Montaigne nie jest istotne kim są, jeśli są źle ubrani :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-8095991251695166239?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/8095991251695166239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/wchodzi-eisenczyk-do-sklepu-odziezowego.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8095991251695166239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8095991251695166239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/wchodzi-eisenczyk-do-sklepu-odziezowego.html' title='Wchodzi Eiseńczyk do sklepu odzieżowego w Montaigne...'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-2704838783239234431</id><published>2009-11-06T00:06:00.001-08:00</published><updated>2009-11-06T00:11:23.142-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jean'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Arienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Borys'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scena'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Vivienne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miguel'/><title type='text'>Kanały Charouse</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Gruby strop tłumił huk strzałów, wrzaski tłumu i okrzyki mordowanych. Charouse stało w ogniu i żadna siła nie była w stanie powstrzymać żądnej krwi hołoty. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;W kanałach jednak wszystko wydawało się martwe. Woda przymarzała&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;do ścian rysując mroźne wzory na starych kamieniach, albo leniwie skapywała z sufitu wpadając do ledwo sunącej breji. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Grupa ludzi brnęła przed siebie, po kolana zanurzona w błotnistej zawiesinie, którą z trudem można było nazwać wodą. Kobieta w czerwonym tabardzie wymieniła spojrzenia ze swoim Domini i skinęła mu na prowadzącego ich Usuryjczyka.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Borys od jakiegoś czasu zachowywał się dziwnie – rozglądał się nerwowo na wszystkie strony, strzykał karkiem jakby go coś w nim uwierało, poruszał ramionami jakby go swędziały plecy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Miguel przyjrzał się uważnie mężczyźnie, po czym spojrzał na Vivienne i wzruszył ramionami. – Może sumienie go gryzie? – Usłyszała jak cicho wyszeptał, a kąciki oczu uniosły mu się nieznacznie, wskazując że jak zwykle się uśmiecha. Wszyscy mieli owinięte na twarzach wypachnione perfumami szale, co sprawiało że wyglądali jak nadworni zabójcy, ale przynajmniej mogli oddychać nieco swobodniej. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Nieprzerwanie parli przed siebie. Starszy Rosenkreuz prowadził ich jakby drogę przez kanały znał na pamięć. Z góry co chwila słyszeli nowe odgłosy rewolucji – wystrzały walczących, jęki ginących i odgłosy walących się domów trawionych pożarami.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Pośród szerokiego kanału, Borys zatrzymał się na moment i rozejrzał drapieżnie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Co do… - Zdołała jęknąć Arienne, nim spod wody wystrzeliły olbrzymie macki. Woda pośrodku kanały zabulgotała i z odmętów wyłoniła się olbrzymia bryła guzowatego cielska. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Łapcie beczkę! – Krzyczał Różokrzyżowiec pomimo grubej kończyny oplatającej go i podrywającej w powietrze. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Wszyscy spojrzeli na tęgiego Usuryjczyka. Baryłka prochu, dzięki której mieli wyjść z podziemi dotąd spoczywała na jego ramionach. Teraz, opleciony grubym odnóżem ośmiornicy, z trudem trzymał w garści worek z bezcenną beczułką. Jednak tak naprawdę to nie to przykuło ich uwagę – Borys zmagał się nie tylko z obślizgłą kreaturą. Równocześnie toczył swój bój z potworem wydzierającym się z jego wnętrza. Surowa twarz błyskawicznie poczęła zmieniać się w olbrzymi pysk, z szeregiem sztyletowatych zębów. Całe ciało rozrastało się w chorym tempie, pokrywając grubym futrem. Kilka sekund później, w miejscu w którym przed chwilą stał przystojny mężczyzna, ryczał gniewnie olbrzymi niedźwiedź. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Zwierz cisnął baryłkę w stronę muszkieterki i nie bacząc na miotające się wszędzie odnóża rzucił się w stronę obślizgłego korpusu potwora. Zignorował uderzenia obślizgłych macek, które niczym maczugi tłukły go po głowie i z dziką furią zaczął rozrywać cielsko szponami.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Arienne, jako jedyna wydawała się nie być zaskoczona rozwojem sytuacji i wykorzystując wolną rękę, wraziła rapier w gumowatą kończynę która ją oplatała.&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;Zaskoczony stwór upuścił ją na tyle szybko, że schwyciła lecącą baryłkę i rozejrzała się wkoło. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Oboje różokrzyżowcy miotali się w splotach potwora. Vivienne usiłowała wysunać się z wężowatych ramion, albo chociaż uwolnić rękę w której trzymała miecz. W tym samym czasie potwór miotał Miguelem&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;uderzając nim raz po raz o ściany i sufit tunelu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Jean wisiał nad powierzchnią wody i bezradnie majtał nogami. Dźgnięcia krótkiego sztyletu, którymi próbował zranić mackę, zdawały się niewiele czynić potworowi. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Rzut oka wystarczył Arienne aby podjąć decyzję. Z furią pchnęła rapierem mackę która wywijała starszym Różokrzyżowcem. Szarpnęła z całej siły, wyrywając kawał śmierdzącego mięsa. Kończyna zwiotczała na moment, uwalniając poobijanego Castylijczyka, który z głośnym mlaśnięciem wpadł do wody. Muszkieterka nie zdążyła się jednak nacieszyć swoim triumfem, gdyż zranione ramię potwora z szerokim zamachem, niczym pień drzewa uderzyło ją w pierś, przygniatając do muru. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Kobieta jęknęła tylko, gdy powietrze ze świstem uciekło jej z płuc. Niedawno połamane i świeżo zaleczone żebra odezwały się ponownie ostrym bólem. Osuwając się ze ściany, zauważyła że baryłka którą wcześniej trzymała, opada w stronę topieli. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Sytuację uratował Jean, który cały mokry, wyślizgnął się ze śliskich objęć potwora i bohatersko rzucił się w stronę beczułki. Schwycił ją tuż nad powierzchnią wody i z triumfem uniósł ku górze. Zadowolony zdołał się tylko odwrócić, gdy dostrzegł nadlatującą mackę. Uderzenie cisnęło nim o ścianę tunelu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Na kilka uderzeń serca czas zwolnił. Wszyscy patrzyli jak baryłka unosi się ku górze wylatując z rąk arystokraty. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Grymas determinacji na chwilę zagościł na obliczu Montaignczyka, gdy odepchnął się od ściany. Ścigając się z czasem i wyzywając przeznaczenie, wziął krótki rozbieg, odbił się od pleców wstającego Różokrzyżowca i sunąc w powietrzu złapał baryłkę w locie. Dumny i zadowolony z siebie, stanął pewnie w szlamowatej wodzie, pod pachą trzymając beczkę, a w drugiej ręce dzierżąc sztylet, którym był gotów walczyć z potworem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Zdołał spostrzec, jak Vivienne wbija w mackę sztylet, który wzięła nie wiadomo skąd. Przez chwilę wydawało mu się, że ostrze po prostu zmaterializowało się w jej dłoni i wsunęło w gąbczaste ciało potwora.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Rozległ się krótki wizg i macka cisnęła młodą Tyro w głąb kanału. Ta jednak nie dała za wygraną! Obróciła się w powietrzu i wpadła nogami w wodę, przysiadając lekko aby zamortyzować upadek. Przez chwilę jej stopy sunęły po błotnistym dnie, nim znalazły solidne oparcie. Oczy kobiety zdradzały determinację, która zdolna by była kruszyć mury cytadeli. Vivienne rozpędziła się i skoczyła, łapiąc mackę wolną ręką. Gdy kończyna próbowała ją strzepnąć, dziewczyna zawinęła się i wyrzuciła w górę aby opaść nogami na gumowate odnóże.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Pędem puściła się po wijącej się macce, dostrzegając u jej zakończenia galaretowatą głowę potwora. Ostatnie metry przejechała niczym na lodowej ślizgawce, obracając dłońmi miecz do ostatecznego pchnięcia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Z głośnym mlaśnięciem, ostrze wsunęło się w cielsko. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;Potwór nagle zaczął konwulsyjnie się wić, rozrzucając wszystko i wszystkich wkoło i tylko wielki niedźwiedź stał niewzruszony i obserwował z satysfakcją jak zezwłok zaczyna spływać w dół kanału. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;text-indent: 35.4pt; "&gt;--------------------------------------------------------------------------------------&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:x-small;"&gt;Opowiadanie to napisane zostało na podstawie działań moich bohaterów podczas jednej z sesji. Pominąłem kilka zwykłych ciosów,  jednego NPCa i kilka tekstów aby nie spowalniać akcji. Tym niemniej i tak, czasami uwielbiam moich graczy :]&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-2704838783239234431?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/2704838783239234431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/kanay-charouse.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2704838783239234431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2704838783239234431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/kanay-charouse.html' title='Kanały Charouse'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-9188131217067139991</id><published>2009-11-05T22:43:00.001-08:00</published><updated>2009-11-05T22:56:46.351-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='handout'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tricki'/><title type='text'>Plotka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak było o balach, nie może obyć się bez plotek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo plotka to jest rzecz, która niesamowicie niesie grę w 7tha. Praktycznie nie wyobrażam sobie grania, bez wplatania plotek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy to w knajpie bohaterowie usłyszą o działaniach kogoś gdzieś. Często to będą ich własne dzieła poprzekręcane do granic możliwości. Czasami wręcz nie rozpoznają się w nich sami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem ktoś przybędzie do postaci pytając czy te wyczyny to naprawdę on dokonał... Podczas gdy biedny bohater nie ma zielonego pojęcia "OZoChozzi".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem w ten sposób uświetniam wspaniałe akcje z innych kampanii, doceniając wyczyny bohaterów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami chce wprowadzić klimat, opisać NPCa który ma się pojawić, albo który ma się nie pojawić ale przestraszyć graczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami zawiązuję tło dla przygody, albo daję hinty że Thea żyje i ma się... Może dobre to lekka przesada, no ale istnieją inne miejsca w których nie ma postaci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A czasami po prostu chcę wywołać banana uśmiechu na mordkach moich graczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I plotka do tego wszystkiego jest nieoceniona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skąd jednak brać dobre plotki? Po pierwsze - znacie historię świata. Wiecie co, gdzie się dzieje. Przekręćcie to jakoś i włóżcie w usta napotkanego podróżnika. Works.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po drugie - notujcie wcześniejsze wyczyny bohaterów. Przekręćcie je (a co gdy w plotkach gracze sromotnie polegają na przykład? Albo ratowani są przez kogoś, kogo zupełnie nie znają? Tylko on gdzieś tam, kiedyś puścił tą plotkę w świat).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po trzecie - wymyślajcie największe bzdury jakie jesteście w stanie wykminić. I sprzedajcie je jako plotkę. W końcu ludzie wszystko kupią, gdy mówi im o tym zaufana osoba. Wymysły, urban myths... All work just fine.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja obawiałem się że na balu, o którym przed chwilą napisałem, moi nPCe mogą nie mieć o czym rozmawiać. Wspomogłem ich więc i przygotowałem zestaw plotek, które mogłyby krążyć po Montaignskim dworze. Pociąłem na sztuki i każdy losując sobie postać do odegrania, losował też jakąś plotkę którą mógł (jeśli tylko chciał) puścić w obieg. Frajdy było co niemiara. I wierzcie mi - im bardziej nieprawdopodobna plotka, tym większą radochę wzbudzała. Zresztą - poczytajcie sami co tam wykminiłem:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Symbol;mso-fareast-font-family:Symbol;mso-bidi-font-family:Symbol;"&gt;&lt;span style="mso-list:Ignore"&gt;·&lt;span style="font:7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;"&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Castilijski inkwizytor Zorro Mouldero wydał ostatnio pracę, na temat Syrnethów. Sugeruje w niej, że chodzą one po Thei, skaczą, piszczą i takie tam. Ciekawe ile zajmie, nim imperator zażyczy sobie wtedy takiego na dworze i ile czasu zajmie sprowadzenie go?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;span style="font-family:Symbol;mso-fareast-font-family:Symbol;mso-bidi-font-family:Symbol;"&gt;&lt;span style="mso-list:Ignore"&gt;·&lt;span style="font:7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;"&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;El Vago, to tak naprawdę L’Empereur Leon, który znudzony wykorzystuje swoją magię porte aby się czasem trochę rozerwać. A ponieważ castilijczycy nie są godnymi przeciwnikami, to potyka się z Montaigńczykami aby mieć wartego siebie przeciwnika.&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;span style="font-family:Symbol;mso-fareast-font-family:Symbol;mso-bidi-font-family:Symbol;"&gt;&lt;span style="mso-list:Ignore"&gt;·&lt;span style="font:7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;"&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;L’Empereur szykuje się do kolejnej inwazji – tym razem na Vodacce, ponieważ nie ma tam silnej i zjednoczonej armii, kraj jest bogaty i byłoby co łupić, a poza tym strasznie rozzłościło go, że stregi które asystowały przy porodzie jego wnuka dopuściły do jego śmierci.&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;span style="font-family:Symbol;mso-fareast-font-family:Symbol;mso-bidi-font-family:Symbol;"&gt;&lt;span style="mso-list:Ignore"&gt;·&lt;span style="font:7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;"&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;L’Empereur odwołuje Montequa z Usurii, aby przygotował mu nową inwazję.&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;span style="font-family:Symbol;mso-fareast-font-family:Symbol;mso-bidi-font-family:Symbol;"&gt;&lt;span style="mso-list:Ignore"&gt;·&lt;span style="font:7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;"&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Monteq poniósł ciężkie porażki w Ussurii i zamierza wracać do Montaigne.&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;span style="font-family:Symbol;mso-fareast-font-family:Symbol;mso-bidi-font-family:Symbol;"&gt;&lt;span style="mso-list:Ignore"&gt;·&lt;span style="font:7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;"&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Monteq podbił już całą Ussurię, która złożyła mu hołd, w związku z czym powraca niedługo do Montaigne.&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;span style="font-family:Symbol;mso-fareast-font-family:Symbol;mso-bidi-font-family:Symbol;"&gt;&lt;span style="mso-list:Ignore"&gt;·&lt;span style="font:7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;"&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Monteq nie żyje. Są na to świadkowie.&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;span style="font-family:Symbol;mso-fareast-font-family:Symbol;mso-bidi-font-family:Symbol;"&gt;&lt;span style="mso-list:Ignore"&gt;·&lt;span style="font:7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;"&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Chłopi i mieszczanie szykują pismo do L’Empereura w którym chcą zostać arystokratami. Problem w tym, że zupełnie nie znają się na modzie więc Leon byłby głupcem gdyby się na to zgodził. Poza tym, niektóre rody z pewnością nie wpuściłyby ich na przyjęcia.&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;span style="font-family:Symbol;mso-fareast-font-family:Symbol;mso-bidi-font-family:Symbol;"&gt;&lt;span style="mso-list:Ignore"&gt;·&lt;span style="font:7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;"&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;W Eisen dzieje się tak źle, że niektóre przygraniczne zamki i wioski same proszą o przyłaczenie do Montaigne&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;span style="font-family:Symbol;mso-fareast-font-family:Symbol;mso-bidi-font-family:Symbol;"&gt;&lt;span style="mso-list:Ignore"&gt;·&lt;span style="font:7.0pt &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;"&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Widziano ostatnio El Vago skradającego się w pałacu L’Empereura, ale Straż Słońca go przegoniła, tak że zmykał jak zając.&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoListParagraphCxSpMiddle" style="text-align: justify;"&gt;Co prawda nie znając mojego świata, może drogiemu czytelnikowi lub też wspaniałej czytelniczce umknąć wiele niuansów i półprawd, które są tam zawarte, ale spieszę wyjaśnić że w naprawdę wielu z tych plotek tkwi ziarenko (albo i wielkie ziarnisko) prawdy. Dzięki temu, teraz gdy moi bohaterowie zetkną się np. z panem Mouldero, będzie im się kojarzyło kto w ogóle zacz i z czym go wiązać.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-9188131217067139991?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/9188131217067139991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/plotka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/9188131217067139991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/9188131217067139991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/plotka.html' title='Plotka'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-1172890817190008864</id><published>2009-11-05T22:20:00.000-08:00</published><updated>2009-11-05T22:42:49.924-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='NPC'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tricki'/><title type='text'>Bal</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Miałem swego czasu pewien problem z balami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otóż wysyłając tam drużynę, obserwowałem dwa warianty rozwoju sytuacji:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Albo wszyscy chodzili drużyną po parkietach, co oznaczało że szwęda się tu i tam cała zgraja i nagabuje najczęściej jednego lub dwu NPCów. Zero szans na oddanie rozmachu balu, wysłuchanie większej ilości plotek, poznania znaczącej grupy ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Postaci rozdzielały się i każdy chodził od grupki do grupki zagadując i plotkując. Socjalnie dużo przyjemniejsze, ale doprowadzało to od sytuacji gdy na sesji jedna osoba rozmawiała, a reszta drużyny w najlepszym wariancie się przysłuchiwała. A co jak co, ale nie cierpię gdy u mnie na sesjach nie wszyscy mogą uczestniczyć w grze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takoż przemyślałem sprawę, posłuchałem wymysłów mądrzejszych ode mnie i wykminiłem sobie co by tu zrobić, aby tą sytuację zmienić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otóż przygotowałem sobie przed sesją NPCów na bal. Każdy miał fotkę, krótki opis wpływów, i generalną charakterystykę. Zresztą - co będę opisywał? Możecie sami sobie zerknąć:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SvPE5sbkJdI/AAAAAAAAFno/oLxo5Le7Gic/s512/osoby%20na%20ball.JPG" style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 151px; height: 512px;" border="0" alt="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 238); -webkit-text-decorations-in-effect: underline; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="color:#0000EE;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(0, 0, 0); "&gt;U moich NPCów zauważycie dość intensywny nacisk na wpływy w świecie mody, ale przygoda właśnie o modzie była, więc i opisy na to ukierunkowałem. Po wydrukowaniu pociąłem to na plasterki i byłem już gotowy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak więc, gdy drużyna na parkiet wpadła, rozdzielili się przykładnie plotek wysłuchać. I wtedy kolejno prowadziłem każdego gracza, rozdając losowych NPCów pozostałym graczom. Miast się więc nudzić albo słuchać o czym rozmawiają inni, to gracze sami kreowali co się dzieje na sesji i na balu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A biorąc pod uwagę 4osobową drużynę, każdy rozmawiał z trzema personami, plus inni NPCe których wymyślałem na poczekaniu, to już się robi spory tłumek z którym się zetknęły postaci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A! I jeszcze jedno - ja sam w życiu bym nie wymyślił tylu tekstów, ciętych ripost, obraz i komplementów, ile stworzyli tego dnia moi gracze. Kolejny plus tej metody.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-1172890817190008864?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/1172890817190008864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/bal.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1172890817190008864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1172890817190008864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/bal.html' title='Bal'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_NmPGfFFNgFg/SvPE5sbkJdI/AAAAAAAAFno/oLxo5Le7Gic/s72-c/osoby%20na%20ball.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-1606841720280397075</id><published>2009-11-04T13:11:00.001-08:00</published><updated>2009-11-04T13:12:46.166-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><title type='text'>Bij Szwedzina</title><content type='html'>Kolejna z szant, które mnie niesamowicie inspirują:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/fqvWeMev-tU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/fqvWeMev-tU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przeciwieństwie do poprzedniej, ta przynosi mi na myśl morską bitwę i jak ją opisywać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-1606841720280397075?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/1606841720280397075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/bij-szwedzina.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1606841720280397075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/1606841720280397075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/bij-szwedzina.html' title='Bij Szwedzina'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-2920805590933887604</id><published>2009-11-04T10:17:00.000-08:00</published><updated>2009-11-04T13:13:25.413-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tricki'/><title type='text'>To oznacza wojnę! A conajmniej bitwę...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miewacie tak, że drużyna dociera na dworskie komnaty i wbija się w przydługie debaty? Zaczynają się dialogi a akcja stygnie właśnie wtedy gdy Ty próbujesz ją napędzić?&lt;br /&gt;Albo gracze są uczestnikami jakichś poważnych negocjacji, a tu nagle się okazuje że najwyższy negocjacyjny skill sięga 2ki? Za to cały swashbuckling jak w dzienniczku prymusa?&lt;br /&gt;Albo to któraś z kolei sesja na dworze i trzeba by wrzucić "akcyjny" granat, nie zmieniając klimatów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ok. Właśnie dotarłeś do momentu, w którym z powodzeniem możesz użyć jednej z moich ulubionych akcji - Bitwa na poduszki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na czym to polega?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to na dworze często bywa - wieje nudą, którą arystokracja próbuje zabić rozrywkami. Najwspanialej wpisuje się to w Montaigne, ale imprezy Vodaccciańskie, Castylijskie, Avalońskie czy Vendelskie, z powodzeniem mogą iść w ślady.&lt;br /&gt;Takoż więc ktoś wpada na pomysł aby zainscenizować jakąś bitwę z udziałem szlachty. Oczywiście nikt nie może sobie pozwolić na uszczerbek na zdrowiu, tedy bronią mają być poduszki, całusy i ostre riposty ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj możesz sobie pofolgować z ustalaniem reguł, kto z kim będzie walczył. Czy to będzie bitwa na zasadzie "king of the hill", czy drużyna przeciwko innym drużynom, czy niczym walki gladiatorów, czy tak jak ostatnio poprowadziłem - inscenizacja jakiejś w świecie Thei realnej bitwy. U mnie to był szturm kawalerów na El Moro, bronione przez damy dworu ("Przecież wszyscy wiedzą, że Castilijczycy walczą jak kobiety!").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scenę możesz ustawić również podle woli. Może to być makieta jakiegoś pola walki, może to być bitwa w ogrodowym labiryncie, na łące podczas pikniku, albo na regularnej arenie walk podczas święta narodowego. Anything will do.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie przychodzi pora na broń i zbroję. Każdy z uczestników dostaje swój oręż - prześliczną i mięciutką poduchę. Potem może sobie wybrać swoje HaPeki... Tak, tak - jakoś trzeba przecież odmierzyć któż zginął sromotnie w boju, a kto się laurem glorii okrył. Ja do tego używam kapeluszy - Postaci zawsze mają pełen wybór różnych nakryć głowy. I dopóki mają go na głowie, to "żyją" i walczą.&lt;br /&gt;I tu wchodzi pierwszy trick do gry - biada temu kto wybierze berecik ze wstążeczką, którą przymocuje go do głowy. Wstyd temu i wygwizd tłumu! Chcesz pokazać jaki z Ciebie kozak? To nuści zakładać ten olbrzymi, chybotliwy i ledwo się trzymający spiczasty kapelusz! Albo czapkę z łabędziem i wstęgami lub posągiem końskiego łba. Wstyd i sromota tym, którzy chcą grać bezpiecznie (i których w tłumie trudno z trybun wypatrzeć).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdy już wszyscy się przygotują, odbiorą z rąk dam (lub mężów) swego serca chusteczki, wstążki, podwiązki i inne elementy garderoby... Gdy wszyscy otrąbieni wielkimi bohaterami zostaną... Wejdą na pole bitwy, spojrzą się sobie w oczy i zacznie się bój srogi, acz oklaskami siarczyście nagradzany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mechanikę jaką sobie do tego podepniecie - to już zależy od tego na co macie ochotę. Czysta narracja, wspomaganie się rzutami, czy też pełne zasady... Whatever. Dopóki kapelusz na głowie, dopóty walczysz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec esencja - bitwa poduszkowa nigdy nie jest zwykłą batalią. Zawsze niesie za sobą dworskie konsekwencje. Ile ich będzie i jakie, to już tylko od was zależy. Ja podam tylko sugestie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Reputacja - Ktoś kto wygra batalię, jest w tym środowisku przez krótki czas jeśli nie bogiem, to Achillesem conajmniej. Siedzi tuż przy gospodarzu, każdy chce z nim być na portrecie, damy porzucają swych mężów aby tylko postać w jego świetle. On rządzi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Romanse - "Jeśli nie chcesz mojej zguby, to tą bitwę wygraj luby!". Chcecie wystawić kogoś na próbę miłosną? Niechaj dla niej/niego wygra tę bitwę. Pamiętacie "Obłędnego rycerza"? No to coś podobnego. A co jeśli tenże heros pokona wszystkich aby zdobyć swą miłość, po drodze kompromitując wyżej postawionych nobli, albo psując szyki jakimś politycznym machinacjom? UPS! Biada mu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Polityczne machinacje - "Mój drogi książę... Powiedzmy, że jeśli Twój człowiek pokona mojego, to oddam Ci Barcino wraz z przyległymi ziemiami. Cóż Ty na to?" Oczywiście na kilka minut przed bitwą, przychodzi do bohatera lokaj z liścikiem od patrona i dokładnymi instrukcjami kto ma zostać pokonany i skompromitowany. A Ty się staraj, oj staraj bohaterze i módl się aby jakiś zakochany fircyk nie miał jakiejś nazbytniej motywacji (i większej puli dramy ;) )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Niesnaski - Ja nie lubię jego. On nie lubi mnie. Wchodzimy na tą udeptaną ziemię i wszyscy będą świadkami kto komu skopie rzyć.&lt;br /&gt;Swego czasu, gdy bitwa na poduszki była drużynowa i każda z postaci graczy mogła wystawić sobie jeden brute squad (oczywiście jeśli go sobie jakoś wyczarowała), do pana pirata podszedł oddziałek twardych wojaków i poprosił o przysługę. Otóż w bitwie wystawiał się też pewien sierżant, którego Ci wojacy baaaardzo nie lubili. Panowie poprzysięgli Raulowi, że będą w bitwie bili się za niego niczym same diabły z czeluści Legionu, ale pod warunkiem że w trakcie bitwy da im okazję "zetrzeć" się z Sierżantem. Dał im taką szansę. Sierżanta starli dość dosadnie. A tłum nie zdołał do końca się dopatrzyć co tam się działo w bitewnym zamieszaniu, zwłaszcza że chłopaki okładając go, trzymali mu dyskretnie kapelusz aby za wcześnie nie odpadł.&lt;br /&gt;A tym podobnych składów było kilka - a to chłopi którzy walczyli aby zdobyć woła w ramach nagrody (a chwałę zostawili bohaterce), a to grupka dowódców która chciała się wykazać przed generałem, a to...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej - nawet w trakcie samej bitwy, polityka stoi przed zręcznością. Nie zapomnę jak dwie postaci graczy, które zostały na końcu bitwy, udając że ze sobą walczą, negocjowały między sobą kto ma na końcu wygrać i jak się podzielą nagrodą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaprawdę powiadam wam - mniooodzio :]&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-2920805590933887604?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/2920805590933887604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/to-oznacza-wojne-conajmniej-bitwe.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2920805590933887604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2920805590933887604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/11/to-oznacza-wojne-conajmniej-bitwe.html' title='To oznacza wojnę! A conajmniej bitwę...'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-8854565365891794274</id><published>2009-10-31T00:29:00.000-07:00</published><updated>2009-10-31T00:36:03.556-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teksty'/><title type='text'>Vodacciańska taktyka</title><content type='html'>Tytuł taktyka roku 2008 przypadł naszemu drogiemu Vodaccianinowi, który z uporem godnym lepszej sprawy próbuje wszystkim wyjaśnić że nie jest piratem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiając się co zrobić z bandą atakującą karczmę z baaardzo dobrymi obiadami stwierdził:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;- Najpierw zabijemy wszystkich, a potem resztę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drużyna pokiwała w zamyśleniu głowami podziwiając głębię Vodacciańskiej przebiegłości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-8854565365891794274?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/8854565365891794274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/vodaccianska-taktyka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8854565365891794274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8854565365891794274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/vodaccianska-taktyka.html' title='Vodacciańska taktyka'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-2584570207069510671</id><published>2009-10-30T15:19:00.001-07:00</published><updated>2009-10-31T00:28:35.501-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='graph'/><title type='text'>Dosłownie jak na sesji</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://features.cgsociety.org/newgallerycrits/g61/162161/162161_1113562514.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 539px; height: 244px;" src="http://features.cgsociety.org/newgallerycrits/g61/162161/162161_1113562514.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ten obrazek zawsze zadaje mi (2xResolve+1) dramatików ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-2584570207069510671?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/2584570207069510671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/dosownie-jak-na-sesji.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2584570207069510671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/2584570207069510671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/dosownie-jak-na-sesji.html' title='Dosłownie jak na sesji'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-8241425283037506265</id><published>2009-10-30T03:42:00.000-07:00</published><updated>2009-10-30T03:43:41.132-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='NPC'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tricki'/><title type='text'>NPC nie z tej bajki</title><content type='html'>&lt;div&gt;7th jest systemem filmowym. Dlatego bawimy sie nim nieco jak filmem. Obsadzamy role, narrację prowadzimy poprzez kadry, scenografie, sceny. Wyjątkowe akcje "pokazywane" są z różnych ujęć kamery, akcja zwalnia aby można było cudem uniknąć kuli, albo prześledzić dokładnie lot pocisku. Efekty jak w Matrixie niemalże.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Od czasu do czasu, zdarza mi się również "puścić oko" do moich graczy i wstawić do gry coś, co tylko pozornie jest w klimacie gry, ale tak naprawdę wszyscy znają to z zupełnie innej bajki. Przy czym poza innymi filmami i grami, również nasz RL może być jedną z "innych bajek".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do czego się to sprowadza? Do wielu akcentów, ale najbardziej charakterystyczni są chyba NPCe. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Swoją drogą, wszyscy chyba zdajemy sobie sprawę, że największe postaci Thei obsadzone są znanymi aktorami (p. kolorowe wkładki). Ja rozciągam to tylko na większą ilość NPCów.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I tak na przykład, jedna z drużyn natknęła się w swych poszukiwaniach na inkwizytora. Było on dość specyficzny i nawet w inkwizytorium mało kto go lubił. Był wyśmiewany przez kolegów, miał swoją biblioteczke na zakurzonym poddaszu i całe swe życie poświęcił na odszukiwanie śladów Syrnethów. Gracze niewiele się interesowali backgroundowym NPCem, nawet jeśli opis z wyglądu im kogoś przypominał. Dopiero gdy dowiedzieli się, że nazywa się Zorro Mouldero di Aldana ich buźki wyszczerzyły się w szerokim uśmiechu. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podobnie dawno temu stworzyłem eiseńskiego rycerza, w czarnej pełnej zbroi, starego astmatyka, który za pomocą Zertostrungu miażdżył na odległość gardła wrogów. Nazywał się Darth van Deer i jego życiowym celem było odnalezienie swego syna, który nieświadom swego eiseńskiego pochodzenia żył sobie spokojnie w Usurii jako Łukasz Niebochod.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W bardziej hermetycznych kręgach NPCami stawali się bohaterowie graczy z innych gier i kampanii (np. Sławetny rolnik Johanes Kurtz (R), który po latach najemniczego życia i ubijania potworów osiadł w Castille i hodował najlepsze pomidory na ziemiach Aldana). Wstawiałem do gry postaci z naszego realnego świata (np. młody eiseński kapłan prowadzący sierociniec w górach, który później został Hierofantą i przyjął imię Jan Paweł). NPCami czasem byli moi koledzy albo wręcz gracze (nie mylić z postaciami graczy) - wypełniając mój świat poetami, inżynierami, szlachcicami albo łajdakami. W Szocji postaci natknęły się na bandę drabów dowodzoną przez Wielkiego Mac'a...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przykładów mógłbym mnożyć, ale całośc sprowadza się do tego, aby czasem puścić oko do swoich graczy. Naprawdę wielką frajdą jest, gdy oni puszczą oko do Ciebie i grają dalej jakby nigdy nic, a tak naprawdę każdy krok jest powodem do radochy gdzieś w tle.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-8241425283037506265?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/8241425283037506265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/npc-nie-z-tej-bajki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8241425283037506265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/8241425283037506265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/npc-nie-z-tej-bajki.html' title='NPC nie z tej bajki'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-6584793443803802084</id><published>2009-10-28T23:03:00.000-07:00</published><updated>2009-10-28T23:35:20.337-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='handout'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tricki'/><title type='text'>Handout</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jedna z kilku rzeczy które odkryłem na nowo po latach, to handouty. I zgodnie z zasadą "nie ucz ojca dzieci robić" nie będę wam mówił jak gracze się cieszą z tego że dostają materiały. Nie będę się rozpisywał jaką mają frajdę z ich kolekcjonowania i wspominania. O ile dobrze pamiętam, już ktoś o tym pisał i zupełnie nie zaprzeczam że w dużej mierze ma rację.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja chcę opowiedzieć wam o handoutach z punktu widzenia MG. Takiego trochę leniwego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Otóż powiedzmy że zainwestujecie nieco swojego czasu w przygotowanie notatki, zagubionego listu, mapy do skarbu czy czegokolwiek innego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W odpowiednim momencie wyciągacie to z teczki i wręczacie graczowi. (Z egoistycznego punktu patrząc - nie wiem jak wy, ale ja przynajmniej uwielbiam to uczucie gdy ze skupieniem na twarzach wczytują się w moje wypociny).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I teraz poza uzyskaniem statusu "MG który się przygotował do sesji i dba o swoich graczy" popatrzcie jakież wspaniałe korzyści uzyskujecie:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A bo to na przykład unikacie całej masy pytań, które mogliby wam zadać gracze gdyby nie mieli tekstu przed oczyma. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space:pre"&gt; &lt;/span&gt;"Czy napisała to drżącą dłonią, czy pewnymi, kształtnymi literami?" - Uśmiecham się delikatnie i pokazuje graczom kartkę. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space:pre"&gt; &lt;/span&gt;"Czy są tam jakieś inne dziwne znaki, coś dopisane drobnym drukiem, jakieś zagięcia na kartce?" - Uśmiecham się ponownie i pokazuję graczom kartkę. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-tab-span" style="white-space:pre"&gt; &lt;/span&gt;"Czy są na tym jakieś ślady krwi, rozdarcia, nadpalenia?" - kolejny uśmiech i wskazanie palcem (zawczasu przestrzegam, że plamy krwi zrobione keczupem wychodzą co najwyżej średnio ;) ).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Kolejna sprawa jest taka, że jako MG nie zapamiętacie wszystkiego. Naprawdę. No dobra - może kilkoro z was ma trening mnemotechniczny albo sekretarkę robiącą notatki na sesji. Ale prawda jest taka, że po kilkunastu sesjach, gdy dany wątek powraca, to albo macie zajebiaszcze notatki, albo kombinujecie jak to dokładnie wtedy było. I wiecie co? Wystarczy, że gracz poda wam na moment taki handout i już wiecie wszystko. Wszystko - bo to jest najlepsza i najpełniejsza notatka jaką możecie sobie zrobić. Zwłaszcza, że z takimi informacjami przed oczyma cały background wraca do głowy samoistnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;O tym poście przemyśliwałem sobie od jakiegoś czasu. Ale katalizatorem do jego postawienia, był fakt że wczoraj ja - jako MG - dostałem handout od mojej najwierniejszej graczki. I wiecie co? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Całe to trucie o wygodzie, lenistwie i przypominaniu sobie rzeczy niknie, w porównaniu z tym uczuciem że ktoś się kruca fux napracował, aby zrobić Ci przyjemność.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dlatego, aby uhonorować mą drogą Vivienne ( i zachęcić innych graczy do pójścia w jej ślady), wrzucam tutaj ten list, abyście mogli mi trochę pozazdrościć. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Suk3WMRAYFI/AAAAAAAAABY/Q0dBgfoJfxQ/s1600-h/list1.JPG"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Suk3WMRAYFI/AAAAAAAAABY/Q0dBgfoJfxQ/s400/list1.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397906482769453138" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 309px; height: 400px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-6584793443803802084?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/6584793443803802084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/handout.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6584793443803802084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6584793443803802084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/handout.html' title='Handout'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Suk3WMRAYFI/AAAAAAAAABY/Q0dBgfoJfxQ/s72-c/list1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-7473497069832629200</id><published>2009-10-27T13:16:00.000-07:00</published><updated>2009-10-27T13:35:00.207-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><title type='text'>Morza Psy, ale te śpiewane</title><content type='html'>Zdarza się wam, że szukacie pomysłu na sesję? Jakiegoś konceptuu, który wyrwie postaci z dotychczasowego toku i pozwoli im się oderwać na chwilę od tego za czym pędzą od kilku sesji? Ponieważ ja przede wszystkim prowadzę kampanie, to od czasu do czasu "coś innego" dobrze moim graczom robi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewyczerpanym źródłem inspiracji dla mnie są szanty. I przyznaję, że przynajmniej jedna po tym jak pierwszy raz ją usłyszałem, wypełniła mą głowę pomysłami. Posłuchajcie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=9JpXi4QKHkP&amp;amp;login=aguszsz&amp;amp;width=450&amp;amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jak Wy, ale dla mnie to wers po wersie podane pomysły na przygody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot chociażby druga zwrotka:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"  &gt;Płynęli do Egiptu, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"  &gt;    Tak myślał każdy z nich, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"  &gt;    Na morzu jednak prawda zabolała: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"  &gt;    Armadę bić będziemy, Hiszpanom tylko śmierć, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"  &gt;    Czekają na was perły, złoto, chwała. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wyobraźcie teraz sobie, że w takiej sytuacji postawiono graczy. Wsiadają na okręt i na morzu okazuje się że on płynie zupełnie gdzie indziej? Ruszą w nieznane? Czy wypowiedzą posłuszeństwo &lt;/span&gt;pierwszemu po Bogu? A co na to załoga? I jakie będą konsekwencje buntu? Co zrobi drużyna, z okrętem i załogą która już raz zasmakowała buntowniczej natury?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"&gt;Eskadrą tą dowodził &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"&gt;    Pirat Francis Drake, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"&gt;    Żeglarz i okrutnik jakich mało. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"&gt;    Przyjaciół swoich zgładzał, z wrogami wino pił, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"&gt;    Z walki tylko on wychodził cało. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A to mi na milę pachnie villanem! Co jeśli on dowodzi tą eskadrą? Albo co, jeśli to jeden z przyjaciół postaci, który wraz z nimi opanował okręt?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"  &gt;Po latach trzech królowa &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"  &gt;    Znów przyjęła tych, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"  &gt;    Co hiszpańskiej pychy jęzor ukręcili. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"  &gt;    Francis Drake żeglarzem największym w Anglii był, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"  &gt;    Mniejsi na rękach go nosili.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Yar, yar! A czyż to nie nagroda godna postaci graczy? Mi przed oczami rośnie Carleone, z rzeszą wiwatujących Psów, wzdychającymi dwórkami, audiencjami u Elaine i gratulacjami od każdego z Rycerzy. Ech...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"&gt;U wybrzeży Peru &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"&gt;    Panowanie miał &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"&gt;    I skrzynie pełne złota i reali. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"&gt;    Kapitan de Zarate gotów wszystko dać, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Tahoma, Arial CE, Arial, Helvetica;font-size:100%;"&gt;    By nie poddać się armatom "Złotej Łani". &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nota bene - ostatni cytat podrzucam, aby zachęcić was do poczytania o Sir Francisie Drake'u - alter ego 7thowego Jeremiego Bereka.&lt;br /&gt;Ten facet przeżył takie rzeczy, że można by na tym oprzeć kilka kampanii i nikt nie wierzyłby że to coś więcej niż wyobraźnia MG. A do tego był doskonałym przykładem tego jak powinien się zachowywać gentleman, kapitan, przyjaciel, żołnierz i wierny poddany JKM.&lt;br /&gt;Warto, warto, warto sięgnąć po jego biografię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodam tylko, że wspomniany w piosence kapitan de Zarate, po tym jak został wykupiony z niewoli u Drake'a, podarował mu w podzięce/wyrazie szacunku złotego sokoła z rubinowymi oczami. To się nazywa styl! DRAMY MU!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-7473497069832629200?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/7473497069832629200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/morza-psy-ale-te-spiewane.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/7473497069832629200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/7473497069832629200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/morza-psy-ale-te-spiewane.html' title='Morza Psy, ale te śpiewane'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-6287610332111221209</id><published>2009-10-27T00:07:00.000-07:00</published><updated>2009-10-27T00:08:30.322-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teksty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scena'/><title type='text'>Przysięgi Różokrzyżowców</title><content type='html'>&lt;div&gt;Drużyna stoi przed dylematem, po której stronie konfliktu stanąć. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;(U)suryjczyk - tylko czekający na hasło do zadymy&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(R)ycerka - zapalony Różokrzyżowiec z głową pełną ideałów (i zdecydowanie spodziewająca się innego pytania)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;U - No to kogo bijemy?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;R - Tych którzy sami nie mogą się bronić!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z miejsca otrzymała tytuł "Taktyka roku"&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-6287610332111221209?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/6287610332111221209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/przysiegi-rozokrzyzowcow.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6287610332111221209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/6287610332111221209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/przysiegi-rozokrzyzowcow.html' title='Przysięgi Różokrzyżowców'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-5206929853647323610</id><published>2009-10-24T05:05:00.000-07:00</published><updated>2009-10-24T05:24:50.211-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tricki'/><title type='text'>Don't drop it!</title><content type='html'>Jeden z przyjemniejszych i fajniej wychodzących tricków z 7tha to poprowadzenie graczom sceny, gdzie muszą się wysilać (walczyć/skakać/zwisać) i wykonywać inne bardzo swashbucklerskie akcje trzymając coś, co nie może zostać upuszczone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lista do wyboru może być naprawdę szeroka - niemowlę, baryłka prochu, butelka najlepszego wina, skrzyneczka ze skarbem, wyjątkowy kwiat, fiolka nitrogliceryny...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z doświadczenia mogę was zapewnić, że nawet najtwardsza drużyna, w takiej sytuacji musi się nieźle napocić aby poradzić sobie nawet z przeciętnym przeciwnikiem. A jakie akcje wtedy dokonuje?!&lt;br /&gt;Bo chociażby ten monteński szermierz który nie ma lewaka bo musi trzymać dziecko. A do tego musi przeskoczyć rozpadlinę, albo wskoczyć na wyższy poziom rusztowania! Na szczęście kolega z drużyny już wlazł na dach, więc można mu rzucić dziecko... SIUUUP! A tamten bidny miast się bronić, to spala akcje aby rzutem na krawędź dachu złapać płaczące zawiniątko.&lt;br /&gt;Myślicie że tak łatwo balansować na belkach stropu, gdy trzyma się szkatułę pełną złota a z przodu i z tyłu pędzą brutsi?&lt;br /&gt;A jak trzeba się napocić, aby podrzucić butelkę wina, uderzyć wroga pięścią i jeszcze złapać tą butelkę!&lt;br /&gt;Albo ucieczka po Vodacciańskich balkonach, aby ukochanej przynieść TEN kwiat?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z mych drużyn powinna doskonale pamiętać pewną wariację na temat tej sztuczki -&lt;br /&gt;Włamują się do siedziby Inkwizycji w San Cristobal. Przebrani za inkwizytorów maszerują po ogrodach podając się za patrole, dokonują cudów cichcem wchodząc do magazynów aby dopaść TĄ jedną jedyną broń, która pomoże im blablabla... Jedyne co wiedzą o tym czego szukają, to że nazywa się to "Igła słońca" i została zarekwirowana z rezydencji pewnego Castilijczyka.&lt;br /&gt;W końcu buszują po strychu muzeum, przewalając z miejsca na miejsce bezcenne skarby. Penetrują stosy broni, nie mając pojęcia czego szukają.&lt;br /&gt;Aż w końcu ich spojrzenia padają na olbrzymi stół z wystającym obeliskiem - zegar słoneczny z ogrodu ów Castilijczyka. "Igła słońca" to właśnie obelisk - dwumetrowy, kamienny słup, zaostrzony z jednej strony w szpic. Jedyna metoda użycia go, to wystrzelenie z jakiejś naprawdę dużej armaty. I o ile armata by się znalazła, to jak to wynieść z Inkwizytorium?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaprawdę powiadam wam - miny graczy: BEZCENNE!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale rosłe chłopy złapały głaz i nuści wynosić go... Trzeba było go opuszczać na linach, przenosić przez ogrody, taszczyć na barkach, nawet panny zakasały spódnice i pomagały ukryć gdy było trzeba. A to wszystko w formie skradania, więc upuszczenie kamyka nie wchodziło raczej w rachubę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę - Try it. Have fun!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-5206929853647323610?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/5206929853647323610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/dont-drop-it.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/5206929853647323610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/5206929853647323610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/dont-drop-it.html' title='Don&apos;t drop it!'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-7791686359932412199</id><published>2009-10-22T01:51:00.001-07:00</published><updated>2009-10-22T01:58:07.314-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pojedynek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szermierka'/><title type='text'>Szermierka - jak to się robi</title><content type='html'>Ostatnio przy okazji tematów szermierczych, trafiłem na niesamowitą kolekcję - top 10 pojedynków szermierczych. &lt;div&gt;Na uwagę zasługuje fakt, że lista jest zrobiona przez osoby które się nieco na temacie znają.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Szczególnie polecam nr. 1 - IMHO najbardziej 7thowy pojedynek w historii kinematografii; Nr.3 - naprawdę niezły i bardzo w klimacie oraz Nr 6 - Nigdy wcześniej go nie widziałem, ale automatycznie wskoczył na pierwsze miejsce najlepszych pojedynków szermierczych jakie widziałem w kinie. Smaczku dodaje mu fakt, że w czasach gdy go kręcono, termin "Efekty specjalne" sprowadzał się do rozpalenia ogniska aby zrobić trochę dymu ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://ivyfencing2009.wordpress.com/top-10-movie-sword-fights/"&gt;pojedynki&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Have fun watching. Be inspired.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;p.s. Mojej uwadze nie umknął fakt w jak wielu z tych scen gra Liam Niesen. Do kolekcji scen walki z jego udziałem, mogę dorzucić też Kingdom of Heaven, gdzie najpierw całkiem poprawnie uczy podstaw fechtunku a potem bierze udział w bitwie. Aktor wart zainteresowania z 7thowego punktu widzenia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-7791686359932412199?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/7791686359932412199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/szermierka-jak-to-sie-robi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/7791686359932412199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/7791686359932412199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/szermierka-jak-to-sie-robi.html' title='Szermierka - jak to się robi'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-4612805076689827129</id><published>2009-10-18T23:39:00.000-07:00</published><updated>2009-10-19T00:18:11.301-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='magia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pyryerm'/><title type='text'>Pyryerm</title><content type='html'>Tak mnie ostatnio napadły przemyślenia dotyczące tej magii. Po krótkiej walce doszedłem do wniosku, że pomimo i magia jest strasznie fajna, to z punktu widzenia MG jej nie lubię. (To już druga taka magia, ale o stregach napiszę kiedy indziej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to teraz wypadałoby się uzasadnić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podstawowym przeciw jakie mam odnośnie Pyryermu to to, że jest niedrużynowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No bo już na samym starcie, Usuryjczyk powinien mieć potężny (nota bene - zazwyczaj 40 HP) sekret przed drużyną. A tego nie lubię...&lt;br /&gt;Po drugie - jeśli chce poużywać magii w trybie niebojowym, to najczęściej albo robi za pieszczocha (What the heck?!) albo za zwiad. No bo nie da się ukryć, że formy kotów, myszy, sokołów, wiewiórek i innych podobnych doskonale się nadają do zwiadu. Tylko że wtedy prowadzi się maga w formie solówki. Można przy wszystkich, ale tylko mag gra... SIC! To qrcze jak netrunner w Cyberpunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej - założywszy, że mag już poinformował drużynę o tym, że się przemienia. Wszak to pewnie nabliźsi przyjaciele, okazał im swe bezgraniczne zaufanie...&lt;br /&gt;No więc w końu może się zmienić trochę częściej. Trochę, bo dość często postronni patrzą.&lt;br /&gt;I co? Dostaje zapewne formy bojowe - misie, dziki, tygrysy i inne takie. Czyli w walce zmienia się w małe czołgi. Chwała mu za to, w końcu punkty włożone w magię muszą na siebie zarobić - dorónuje więc Eiseńskim pancerzom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to niestety, sprowadza jego magię do poziomu bonusów bojowych. A to nie jest coś, co uważam za fajny wątek fabularny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznaję że przez te lata prowadzenia miałem dużo pyryermczyków. Bo jak wspominałem magia jest fajna. I też wykminiłem kilka pomysłów, gdzie magia sprawdza się świetnie - uciekanie z więzienia, rzucanie się w przepaść aby złapać coś istotnego, kradzieże... Da się. Tylko ilość naprawdę ciekawych konceptów na wykorzystanie pyryermu (i to najlepiej w grze grupowej), w porównaniu z innymi magiami, jawi mi się bardzo nikle. Także jeśli ktoś ma jakieś ciekawe zajawki albo pomysły, to wrzucajcie proszę... Może coś nowego mi się zrodzi i kolejni Usuryjczycy będą mieć więcej funu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla równowagi, podzielę się kilkoma moimi hintami, na pomysły dla Usuryjskich magów:&lt;br /&gt;- Polowanie na portków - Jak wiadomo Matushka nie cierpi magów porte i robi co tylko może, aby ukrócić ich postępki. Najchętniej o głowę. Potrzebujecie aby Usuryjczyk wyruszył w świat? Postawcie w okolicy portka, a dostanie taki wewnętrzny imperatyw, że same mu pazury wylezą ;)&lt;br /&gt;- Forma mityczna - Kiedyś zgodziłem się, aby pyryermczyk miał możliwość zmieniać się w jedną z form mitycznych. Ten akurat w smoka, ale feniksy, gryfy i inne są do przemyślenia. O ile nie przepadam za przypakowanymi formami magii, to dała mi możliwość nakręcenia wspaniałej historii - otóż pyryermczyk, oczywiście polujący na portka bo jakże inaczej, w sytuacji podbramkowej wywala całą dramę jaką posiada i zmienia się w smoka. A wierzcie mi, że ze smokiem na 1 nie było to proste. Miasteczko wpada w panikę, atakujący rozpierzchają się w popłochu, Villain ginie z głośnym mlaśnięciem smoczgo pyska...&lt;br /&gt;Po czym plotka idzie w świat. Smok wrócił na Theę!&lt;br /&gt;Wiecie ilu Eiseńczyków chciało go zobaczyć? Ilu "bohaterów" chciało go ukatrupić dla łuski, czaszki czy pazura? Ile panien wysłało sych lubych na quest pokonania smoka? A kimś o kim wiadomo że wtedy tam był i wiedział coś o smoku, był właśnie mój drogi Usuryjczyk. Pasuje mi tu cytat z CP2020: "Jak to miło być chcianym.";)&lt;br /&gt;- Choroba - To akurat nie moje, ale podebrane - Usuryjczyk przedstawił swoją magię jako chorobę. Drużyna zdeptała pół Thei próbując go uleczyć. Seems like fun.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-4612805076689827129?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/4612805076689827129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/pyryerm.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/4612805076689827129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/4612805076689827129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/pyryerm.html' title='Pyryerm'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-5137234554308798528</id><published>2009-10-06T00:47:00.000-07:00</published><updated>2009-10-06T01:11:03.851-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Vodacce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Vivienne'/><title type='text'>Vivienne prequel</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Zaciskała dłonie w bezsilnej złości. Wiedzieli o kilku szpiegach, którzy donosili księciu o ich poczynaniach. Wolała nie myśleć ilu było tych, których nie odkryli.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Zagryzła wargi spoglądając na miasto. Na dachach, ponad ulicami tętniącymi radością i śmiechem trwał pościg. Jego&lt;span style="color:red;"&gt; &lt;/span&gt;uczestnicy mogli lada chwila stracić życie, a ona tkwiła na okręcie i nie mogła zrobić nic aby im pomóc.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Jeśli zeszłaby z pokładu, dałaby Villanovie pretekst aby oficjalnie aresztować, albo wręcz zabić pozostałych Rycerzy. Jej serce buntowało się jednak, przed staniem z boku, gdy banda łotrów próbowała dopaść parę kochanków. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Spojrzała w bok, na marynarza który tak jak ona z zaciśniętymi pięściami wpatrywał się w ciemne dachy Tilisiano. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;- Peter, może zechciałbyś mi pomóc? – Podeszła do niego kołysząc biodrami. – Chciałabym, abyś poszedł ze mną do mojej kajuty... – Stwierdziła głośno, tak aby ewentualni podsłuchiwacze w doku usłyszeli. Przywarła do zaskoczonego mężczyzny i wyszeptała mu wprost do ucha – Ktoś musi mi potrzymać linę.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Skinęła mu kusząco głową, po czym trzymając za rękę pociągnęła pod pokład.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Gdy opuszczała się na linie za okrętem, Peter coraz bardziej wczuwał się w swoją rolę.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;- Och tak! Na Theusa! O! Tak... Tak dobrze!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Po chwili zaczęła się obawiać, aby jego wokalne przedstawienie nie zainteresowało zbyt wielu gapiów. Miałaby wtedy trudności z niepostrzeżonym przeskoczeniem na nabrzeże.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Uśmiechnęła się jednak pod nosem, gdy zobaczyła jak jej czerwona peleryna wywiesza się za krawędź okna, „niedbale” rzucona przez rozochoconych kochanków. Zdjęła ją, aby nikt jej nie rozpoznał jako Różokrzyżowca. Najwyraźniej żeglarz znalazł dla kawałka ubrania ciekawsze zastosowanie. To musiało przekonać obserwatorów. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Gdy wspinała się na nabrzeże, z kajuty w której zostawiła Petera doszły ją jęki kobiecej rozkoszy. Spojrzała zaskoczona na swój okręt. Nie chciała wiedzieć, jak on to zrobił. Przemknęła cicho przez skład skrzyń i zapadła w portowe uliczki miasta.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Mężczyzna był wprawnym szermierzem. Opierał się kilkunastu drabom, raz po raz któregoś raniąc. Jednocześnie powstrzymywał ich na tyle skutecznie, że ubrana na czarno kobieta mogła w miarę pewnie biec po pochyłych dachach najwyższych budynków. Czego szermierz nie mógł dostrzec, to tego że z boku po balkonach i tarasach wspinała się kolejna grupa oprychów, gotowa pochwycić brankę. Tymi Vivienne postanowiła się zająć osobiście.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Przeskoczyła ponad ulicą, na balkon po przeciwnej stronie. Uchwyciła się potężnego pnącza winogron i wspięła na kondygnację wyżej. Wskoczyła na taras i zerknęła na ulicę w dole. Ludzie spacerowali, śmiali się, rozmawiali i wyzywali na pojedynki. Zupełnie nieświadomi tego co działo się ponad ich głowami.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Gdy tylko się odwróciła, dostrzegła że na tarasie nie jest sama. Przy rzeźbionym stoliku siedział starzec. Obok niego, siedziało młode dziewczę sprawiające wrażenie jakby bardzo chciało być gdzieś indziej. Oboje wpatrywali się w Vivienne, zupełnie zaskoczeni. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Bez słowa podeszła do starca, uklęknęła z szacunkiem i podniosła jego dłoń do swoich ust. Wstając rzuciła chłodne spojrzenie Vodacciance i wskazała jej mało elegancką fałdę tłuszczu wypychającą suknię. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Zaraz potem wzięła rozpęd i skoczyła na sąsiedni balkon.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Wyprzedziła najbliższego łotra i czekała na niego na wąskim tarasiku z donicą w rękach. Gdy tylko się wyłonił zza poręczy, bez słowa podała mu roślinę. Zdezorientowany ujął podarek w dłonie. Ze słodkim uśmiechem popchnęła go leciutko. Spadając nawet nie zakrzyknął. Wpadł do kanału z głośnym chlupnięciem, dostarczając rozrywki żakom spieszącym do tawerny. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Następnego ucapiła za nogi, gdy próbował wspiąć się na kolejne piętro. Wierzgał klnąc po vodacciańsku, nie wiedząc kto go trzyma. Musiała się zawiesić na jego pasie, aby ściągnąć go w dół. Gdy tylko spadł na jej balkon, bez problemu pozbawiła go przytomności.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Dwóch zdążyło już wdrapać się na sam dach. Nie tracąc czasu, ostatnich których jeszcze widziała, strąciła olbrzymimi owocami znalezionymi na stoliku. Nie traciła czasu patrząc jak spadają, tylko wspięła się na dach.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;W oddali widziała jak mężczyzna walczy zaciekle z kilkunastoma przeciwnikami. Szlak jego obrony wyznaczały już leżące ciała. Widziała jednak, że przeciwników było zbyt wielu aby mógł sobie poradzić. Z drugiej strony, dwóch drabów którzy ją wyprzedzili, zagnało uciekającą kobietę pod ścianę wyższego budynku. Oni stanowili poważniejszy problem. Szermierz powinien jeszcze chwilę wytrzymać.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Kobieta w czarnej sukni rozglądała się zrozpaczona. Nie do końca wiedziała czego się spodziewać po osiłkach. Osaczali ją jak pewne swego wilki, które wiedzą że ich zwierzyna już im nie ucieknie. Tym bardziej się zdziwili, gdy ktoś słodkim głosem zawołał ich od tyłu. Ich zaskoczenie jeszcze się nasiliło, gdy ich twarze spotkały się z kawałkiem deski. Nieprzytomni, przestali się czemukolwiek dziwić.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Vivienne odrzuciła znalezione drewno i spojrzała na nieprzytomnych mężczyzn. Jeśli dobrze pójdzie, nie powinni nawet jej rozpoznać.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Kobieta spojrzała na swą zbawicielkę z wdzięcznością i przez łzy zaczęła coś szybko mówić. Tego rycerka nie przewidziała. Znała co prawda kilka słów po Vodacciańsku, ale wystarczały raczej do kupienia wina w karczmie, niż ratowania niewiast w opresji. Nie mogąc się porozumieć, zaczęła się uważnie rozglądać. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Niestety prawdziwe kłopoty dopiero się zaczynały. Szermierz najwyraźniej poległ, gdyż zgraja łotrów pędziła po dachu w ich stronę, wymachując okrwawionymi rapierami i przekazując sobie gestami polecenia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Pomogła vodacciance wspiąć się na wyższy budynek i wskoczyła tam za nią.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Zacisnęła zęby słysząc nadbiegających mężczyzn. Słyszała ich ciężkie oddechy gdy zatrzymali się, aby rozejrzeć się uważnie. Jeden stanął tuż nad kominem, za którym się schowały. Przytuliła do siebie przerażoną kobietę i próbowała sama siebie przekonać, że mężczyźni nie mają szans jej tu zobaczyć.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Zacisnęła mocno zęby i oczy, starając się myśleć o rozpływaniu się w powietrzu. Robiła tak zawsze gdy coś nabroiła i gdy chowała się w zakamarkach pałacu, próbując uniknąć kary. Nigdy co prawda nie była jeszcze w takich opałach, ale to i tak było najlepsze co mogła teraz zrobić.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Ku jej zaskoczeniu, mężczyźni zamienili ze sobą kilka zdań, po czym pobiegli dalej, skacząc na kolejne dachy. Gdy upewniła się że są same, pociągnęła kobietę w stronę z której przybiegły. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Po drodze natknęły się na szermierza. Vivienne aż westchnęła, gdy zobaczyła jak jest przystojny. Oceniając jego idealnie proporcjonalną sylwetkę, przestała się dziwić że dziewczyna chciała z nim uciec. Sama by poszła gdzie tylko by poprosił, gdyby spojrzał na nią tymi głębokimi, cudownie brązowymi oczami i poprosił tym miękkim głosem. Jego twarz, teraz wykrzywiona grymasem bólu, miała w sobie coś chłopięcego, delikatnego. Było to jednak tak nieuchwytne, że tylko dodawało mu uroku, harmonizując z mocno zarysowaną szczęką i zdecydowanymi rysami twarzy. Vivienne nie potrafiła określić jego wieku. Mógł być zarówno jej rówieśnikiem, albo być o dziesięć lat starszy. Gdyby miał kilka siwych włosów, oceniłaby że mógłby być jej ojcem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Krok za krokiem wlókł się po dachu, wspierając ciężko na rapierze. Broczył z kilkunastu nacięć. Z kilku głębszych ran krew ciekła znacznie intensywniej i rycerka zaczęła podejrzewać że jeśli nie zostanie szybko opatrzony to może się wykrwawić na śmierć. Pomogła mu usiąść obok komina i zaczęła drzeć jego i tak już poszarpaną koszulę. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Próbowała się skupić na opatrywaniu ran, ale musiała sama przed sobą przyznać, że jego idealnie wyrzeźbiona pierś, silne ramiona i płaski brzuch bardzo ją rozpraszały.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;W międzyczasie mężczyzna uspokoił kilkoma słowami Vodacciankę. Gdy zwrócił się do Vivienne, ta w prostych słowach wyjaśniła mu, że nie mówi w ich języku. Sklęła też siebie solidnie, że nie przykładała się bardziej do nauki języka.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Słysząc jej narzekania, mężczyzna uśmiechnął się promiennie, ukazując szereg zadbanych zębów, po czym poprawną Monteńszczyzną przyznał jej rację.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;- Ale niech się Pani nie martwi. Ja również nie znosiłem zajęć z Vodacciańskiego.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;Na początku zaskoczona, podziękowała w duchu Theusowi. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;- Jestem Vivienne. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;- Dama którą ocaliłaś, nazywa się Maria Consuela Villanova. Na mnie w Montaigne wołają Jean.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;            &lt;/span&gt;- Monteńczyk?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Theańczyk – uśmiechnął się delikatnie, sugerując że tak naprawdę nie posiada domu. - Ale moi rodzice byli Eiseńczykami.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Znowu ją zaskoczył. Nie tak sobie wyobrażała Eiseńczyków. Choć z drugiej strony, jeśli wychowywał się poza Eisen, to dlaczego by nie miał wyglądać jak Vodaccianin czy Avalończyk?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Co dalej zamierzasz zrobić? – Spytał ją, gdy kończyła wiązać opatrunki.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Dobre pytanie... Prawdę powiedziawszy, nie zastanawiałam się nad tym. Możesz iść?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Mężczyzna skinął.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Masz jakiś środek transportu?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Zabili mi konie, którymi miałem wywieźć Marię do Castille. Pewnie będę musiał zdobyć nowe.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Wyłapała wachanie w jego głosie, gdy wspominał o zdobywaniu wierzchowców. Puściła to jednak mimo uszu. Wolała w tym momencie nie interesować się jak zamierzał to zrobić.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Mam lepszy pomysł. Zabiorę was na okręt... Oczywiście jeśli nadal zamierzacie udać się do Castille.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Jean wymienił kilka szybkich zdań ze swoją podopieczną, po czym skinął poważnie głową. Syknął głośno gdy spróbował wstać. Po chwili jednak, z pomocą kobiet udało mu się stanąć na nogi. Na tyle szybko, na ile pozwalały jego rany, zeszli na niższe poziomy budynków i skryli się w mroku uliczek miasta.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Gdy tylko dotarli do portu i wyjrzeli na nabrzeże, duch Vivienne podupadł. Spora grupa uzbrojonych Vodaccian przechadzała się po deskach molo i uważnie obserwowała statki. Nie było szans, aby wrócić na okręt bez zwracania na siebie uwagi. Nie wspominając już o zrobieniu tego będąc niezauważonym.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Jean na chwilę wyjrzał na nabrzeże, po czym wrócił do ich kryjówki za pustymi skrzyniami.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Teraz jesteśmy bez szans. Ale jeśli poczekamy jeszcze z godzinę, powinna się podnieść mgła. Wtedy powinniśmy dać radę. – Jego szept dodawał otuchy. Vivienne stwierdziła, że może rzeczywiście nie wszystko jest jeszcze stracone.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Najlepiej by było, gdybyśmy wspięli się na okręt po linie... Sądzisz że dacie radę?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Zobaczymy. Na pewno będziemy się starać. – Czuła, że gdy na nią spogląda, jej kolana robią się miękkie a serce z niewiadomych powodów wali jak oszalałe. A to wszystko, tylko dlatego że na nią patrzył. Co by było gdyby ją dotknął...&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Ocknęła się ze swoich rozmyślań, zadowolona że w mroku nie widać jak się rumieni. Przesunęła się kawałek dalej, aby móc obserwować port i rozsiadła wygodnie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Po niecałej godzinie mgła pierwsze pasma mgły zaczęły obejmować sylwetki w porcie. Okręty zaczęły wyglądać jakby wyrastały z białych chmur, miast kołysać się na wodzie. Niestety strażnicy też zwiększyli swoją czujność, grupując się i rozglądając uważnie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;W cichy szum portowych fal, wmieszał się daleki odgłos kroków. Przez chwilę Vivienne nasłuchiwała uważnie. Ktokolwiek to nie był, z pewnością kierował się główną ulicą do portu. Jeśli by odwrócił uwagę łotrów wystarczająco długo, mieliby szansę przemknąć na okręt. Wróciła do towarzyszy i kazała im się przygotować.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Kilka minut później, trójka mężczyzn wyszła zza rogu i skierowała się w stronę jej okrętu. Gdy zobaczyła kim byli, stwierdziła że sprawy zaczynają się komplikować. Nie sądziła, że jej przełożeni wrócą tak wcześnie. Ale skoro już tak się stało, to mogła się spodziewać że odeskortowali szczęśliwie kupca, z którym tu przyjechali i zechcą podnieść kotwicę gdy tylko wejdą na pokład. Jeśli w tym czasie Vivienne będzie jeszcze w porcie, to mogliby odpłynąć bez niej. A to by oznaczało duże kłopoty.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Nowoprzybyli śmiało ruszyli w stronę statku. Vodaccianie, którzy kręcili się po nabrzeżu stanęli bliżej siebie, po cichu zastanawiając się co dalej zrobić. Z pewnością nie spodziewali się tu o tej porze trzech rycerzy zakonnych.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Obcasy równo zastukały na deskach nabrzeża, gdy templariusze zbliżali się w stronę bandytów. Białe tabardy z wyhaftowanymi czarnymi krzyżami i czerwonymi różami, nadawały im wygląd nieziemskich istot wychodzących wprost z niebiańskiej mgły. Z drugiej strony, ich miecze obciążały pasy nad wyraz realnie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Teraz albo nigdy – Syknęła bardziej do siebie Vivienne i nisko pochylona ruszyła w poprzek nabrzeża. Pomogła Marii skryć się za kolejną beczką. Jean, pomimo ran radził sobie całkiem sprawnie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Nie poświęcała zbyt wiele uwagi temu o czym rozmawiają mężczyźni. Była jednak przekonana że kilkunastu bandytów nie zdecyduje się na zaatakowanie trzech rycerzy. Różokrzyżowcy mogli nie stacjonować w Vodacce, ale nikt nie chciał zadzierać z Zakonem.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Szybko obwiązała liną towarzyszy i pomogła im ześlizgnąć się z nabrzeża. To był kluczowy moment jej planu. Wiedziała, że jeśli uda im się wejść na statek, to rycerze wszystko zrozumieją. Jedyne czego teraz potrzebowała, to aby nienawykła do trudów dama i ciężko ranny szermierz wspięli się kilka metrów po linie. Jak dotąd zrobiła wszystko co było w jej mocy. Teraz pozostało tylko w myślach błagać o pomoc Theusa i wszystkie fortuny jakie tylko mogła sobie wyobrazić.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Peter nadal odgrywał swoją komedię, choć teraz już bardziej umiarkowanie. Viv miała niewielką nadzieję, że przełożeni tego nie słyszą. Choć w sumie to i tak będzie musiała się sporo tłumaczyć. Jedna mała komedia, nie robiła już takiej różnicy.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Oczywiście jej mentor usłyszał. Minutę po tym jak obcasy zastukały po trapie a dzwon okrętowy rozbrzmiał wzywając wachtę do podnoszenia kotwicy, do jej drzwi ktoś stanowczo zapukał.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Gdy odsunęła rygiel, u wejścia stał Tyberiusz. Człowiek który zaproponował jej wstąpienie do zakonu i jej dotychczasowy nauczyciel. Mężczyzna o srogiej twarzy, przeoranej długą, pionową blizną. Wojownik o uzasadnionej reputacji, a jednocześnie mąż o wielkim umyśle, którego przyjaciele cenili za pokojowe usposobienie i szczerą radę.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Gdy dostrzegł wpatrzone w niego twarze i rannego, ułożonego na okrętowej pryczy skinął im tylko głową na powitanie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Musimy porozmawiać...&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Gorący dreszcz przeszedł Vivienne wzdłuż kręgosłupa. Wiedziała, że nabroiła. Jednocześnie była przekonana że postąpiła dobrze. Zgodnie z tym co podpowiadało jej serce. Gdy szła za sierżantem, w głowie przelatywały jej setki myśli o tym jak mu to wyjaśnić.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Wysłuchał jej w całkowitym milczeniu. Pragnęła aby o coś zapytał. Aby mogła zboczyć z tematu odpowiadając na jego pytania. On po prostu wysłuchał co się wydarzyło. Milczał wpatrując się w nią przenikliwie. Gdy skończyła opowiadać, nastała krępująca cisza.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Czy zdajesz sobie sprawę jakie mogą być konsekwencje Twojego czynu?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Tak... Jeśli Villanova się dowie, że pomogliśmy im w ucieczce może oskarżyć nas o porwanie. Jak również nie wpuscić więcej Różokrzyżowców na swoje ziemie. Tym niemniej uważam...&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Uniósł dłoń, przerywając jej w pół słowa.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Villanova to mściwy człowiek Vivienne. Jeśli się dowie że w tym uczestniczyliśmy, będzie chciał naszej krwi.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Ale...&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Znów przerwał jej gestem.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Ale nie dlatego jesteśmy tym kim jesteśmy, aby żyć w strachu. Pamiętaj – w każdym z nas... Również w Tobie, jest więcej niż Ci się wydaje. I jeśli Villanova zechce naszej krwi, będzie musiał się zmierzyć nie tylko z naszą reputacją i mieczami. Przede wszystkim będzie musiał pokonać ludzi, pełnych odwagi i wiary. Ludzi o silnej woli.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Skinęła głową potwierdzając. Podobne słowa słyszała już po wielokroć. Czasami zastanawiała się, co rycerze chcą osiągnąć ciągle powtarzając takie frazesy.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Ludzi którzy nie obawiają się zrobić tego, co zrobione być musi – kończył przemowę Tyberiusz. – Ludzi takich jak Ty dziś.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Zamilkł na chwilę jakby ważąc swoje słowa.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Wykazałaś się dziś wolą i odwagą. I byłbym skończonym głupcem, gdybym Cię za to ukarał, Biedna Vivienne.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Uśmiechnął się do niej delikatnie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Idź teraz do swoich gości. Skoro Ty ich zaprosiłaś, obarczam Cię odpowiedzialnością za nich. Niech kuk przygotuje im coś do zjedzenia. Mężczyznę możecie ulokować w mojej kajucie. Przyda mu się odrobina spokoju. Kobietę musisz ugościć u siebie. A teraz chodźmy obejrzeć jego rany. Mam nadzieję, że je zdezynfekowałaś przed założeniem opatrunku?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Nie było dotąd czasu... – Viv wymamrotała pod nosem rumieniąc się.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Marię polubiła od pierwszego dnia. Pomimo że nie potrafiły się wogóle porozumieć, kobieta niemal we wszystkim potrzebowała jej pomocy. Vivienne w ciagu dnia cierpliwie uczyła ją życia na pokładzie. Wieczorami tuliła, gdy Vodaccianka łkała i płakała z głową na jej kolanach. Potrafiła jej opowiadać coś godzinami w swoim rodzimym języku i pomimo że Viv nie rozumiała ani słowa, to widziała że kobiecie to pomaga. Że stała się dla uciekinierki kimś w rodzaju powierniczki. Przyjaciółki?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Obie spędzały też godziny przy Jeanie. Zmieniały mu opatrunki przy okazji tocząc radosne rozmowy. Jean badzo chętnie tłumaczył pomiędzy nimi, próbując przy okazji nauczyć je obie języków.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Viv zauważyła, że Jean unika mówienia o sobie i o Marie. Początkowo sądziła, że młodzieniec może mieć przeszłość, którą nie chce się chwalić. Jednak jego zachowanie nieznacznie się zmieniło, gdy dowiedział się że zostali uratowani przez Różokrzyżowców. Kiedyś by tego nie zauważyła, ale po okresie spędzonym u boku Tyberiusza była bardziej wyczulona na pewne sprawy. Momenty zawachania w trakcie wypowiedzi, zręczne kierowanie rozmów w inne strony gdy próbowała wypytać go o to kim jest. Któregoś razu, gdy jak jej się zdawało, zapędziła go w kozi róg, wymigał się wprost zmęczeniem i osłabieniem od ran. Rozmowę musieli przełożyć na następny dzień.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Co ją również zaskoczyło, jego rany goiły się niezmiernie szybko. Kiedy zakładali szwy, spodziewała się że będzie musiał leżeć jeszcze przez tydzień. Tymczasem już drugiego dnia, Jean próbował wstać z łóżka i zrobił kilka kroków po pokoju. Co prawda księgi z których się uczyła nie podawały ile najkrócej może trwać leczenie, ale była dumna z tego, że jej pacjent tak szybko powraca do zdrowia.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Pomimo całej tajemniczości jaką Jean roztaczał wkoło swej osoby, sprawiało jej niezmierną przyjemność spędzanie czasu z nowopoznanymi towarzyszami. W końcu postanowiła uszanować prywatność swojego gościa i pozostać przy obserwowaniu jego zachowań.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Czwartego dnia podróży obudziła się w kajucie Jeana. Uniosła głowę znad stołu, na którym jakaś księga posłużyła jej za poduszkę. Musiała tu usnąć podczas wczorajszej rozmowy. Jean leżał na koi i miarowo oddychał. Marie albo spała u nich w kajucie, albo wyszła na pokład.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Viv zauważyła, że statek nie kołysze się tak intensywnie jak wczoraj. Doszły ją również odgłosy zwierząt – nocą musieli dotrzeć do jakiegoś portu.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Przetarła oczy i przeczesała dłońmi włosy. Zauważyła że drzwi do kajuty były uchylone. Zamierzała się ogarnąć, gdy usłyszała rozmowę prowadzoną gdzieś obok.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Jednym z rozmówców był z pewnością Tyberiusz. Drugi głos należał do jakiegoś młodego mężczyzny. Z pewnością Castylijczyka, sądząc po mocnym akcencie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- A więc to jest to Twoje słynne odkrycie? Jak dla mnie nie wygląda zbyt imponująco.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Przedstawię Cię gdy się obudzi. Póki co nie ma potrzeby jej przerywać. Poświęca dużo sił próbując utrzymać go przy życiu.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Naprawdę jest taka niesamowita jak mówią w domach?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Jest w niej coś, co mnie zastanawia. I napawa dumą jednocześnie. Ma charakter. I silną wolę...&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Jak my wszyscy Domini. Jak my wszyscy...&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Vivienne zaczęła nasłuchiwać uważniej. Nigdy nie pytała o uczniów Tyberiusza, a najwyraźniej jeden z nich dołączył do nich w porcie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- W niej jest coś jeszcze. Czasami nie potrafi wykonać najprostszych ćwiczeń... A czasami robi rzeczy jakich nawet ja czy Ty nie potrafimy osiągnąć.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Ależ Domini! – Głos chłopca zawierał ton żartobliwego oburzenia. – Mogłaby zrobić coś lepiej niż ja?!&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Nie błaznuj Miguel. To poważna sprawa. Ona wymaga szkolenia. Ale nie takiego, jakie moje styrane kości mogą jej dać. Potrzebuje kogoś kto ją lepiej zozumie. Kogoś, kto podejmuje decyzje pod wpływem chwili, działa czasem impulsywnie...&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Tak. Wiem Tyberiuszu, że zawsze mnie podziwiałeś. – Mężczyzna zachichotał.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Ja nie wiem jak wytrzymałem z Tobą przez te wszystkie lata...&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Po prostu nigdy nie mogłeś się oprzeć mojemu Castilijskiemu urokowi.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- A właśnie... To kolejna sprawa, dla której zależało mi na tym abyś ją poznał. Dziewczyna jest jeszcze młoda. Ale zaczyna dorastać... I może nie jestem w tych sprawach ekspertem...&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Ależ Domini! Plotki które o Tobie słyszałem mówią że... – Słowa młodzieńca przerwał odgłos czegoś uderzającego lekko w ścianę. Zaraz potem dało się słyszeć cichy śmiech Castilijczyka. – Dajmy temu spokój Tyberiuszu, bo jeszcze ich pobudzimy. Mów dalej proszę.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Podejrzewam, że gdy nasza Vivienne nabierze tu i tam kształtów, potrenuje kilka miesięcy szermierkę a wiatr wygładzi jej piegi... To wyrośnie nam pod nosem łamaczka serc. A to jak wiesz, niebezpieczna broń. I obosieczna.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Co próbujesz mi powiedzieć Domini?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- To, że będzie potrzebowała aby ktoś pokazał jej pułapki jakie stawia serce. I sidła w jakie można przez to wpaść.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Ach... Więc to dlatego poprosiłeś mnie o przybycie?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Zapadła chwila ciszy.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- A co z tymi których uratowała? Wiesz coś o nich?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- O nim praktycznie nic. Zastanawiam się, czy Jean to jego prawdziwe imię.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- A ona?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Kuzynka Villanovy? Sam się domyśl...&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Strega?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Mhm.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- I co zamierzasz z nimi zrobić?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Nic. Są wolni a ja nie mam powodu stawać im na drodze. Zwłaszcza po tym jak Vivienne ich uratowała.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- A co sądzisz o... Wspominałeś, że jego rany zagoiły się nadzwyczaj szybko. Myślisz że to również sprawka Vivienne i jej woli?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Nie wyciągałbym aż tak daleko idących wniosków Tyro. Sądzę, że to prędzej zasługa czarownicy.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;- Nie chciała aby umarł... Więc los sprawił, że szybko wraca do zdrowia?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Mężczyźni umilkli. Vivienne rozejrzała się po kajucie i dostrzegła, że Jean leżał z otwartymi oczami. Też nie spał od dłuższej chwili. Zastanawiała się, ile usłyszał.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Tego samego poranka Jean i Maria odjechali. Podziękowali za gościnę, spakowali swój skromny dobytek i wyruszyli. Tyberiusz nie zatrzymywał ich. Tylko Vivienne ciężko było na sercu rozstawać się z przystojnym szermierzem i jego podopieczną. Na pożegnanie pocałował ją w rękę, spojrzał jej głęboko w oczy i wyszeptał, że jeszcze się spotkają.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Maria wyściskała ją serdecznie po czym ku zaskoczeniu wszystkich pocałowała w czoło. Potem zniknęli w miejskim tłumie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Tego dnia poznała też Miguela Aldanę, dawnego Tyro Tyberiusza. Kilka lat od niej starszego Castylijczyka, który mógł być wzięty za zapatrzonego w siebie lekkoducha. Z drugiej strony, młodzieniec zarażał śmiechem, pogodą ducha i pełną wigoru radością życia. Z czasem zaczęła się przyłapywać na tym, że nawet gdy zachowywał się nieodpowiednio, to nie sposób było się na niego złościć. Ale to przyszło później. Gdy spojrzenie brązowych oczu zaczęło zacierać się w pamięci i znikać za mgłą nowych wspomnień. Z czasem, gdy przestała zastanawiać się, co miał na myśli Tyberiusz, mówiąc że to właśnie Miguel ma ją uczyć o pułapkach miłości. Ale to, co się dalej działo, to już jest zupełnie inna opowieść.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:36.0pt"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left:35.4pt;text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-5137234554308798528?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/5137234554308798528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/vivienne-prequel.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/5137234554308798528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/5137234554308798528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/vivienne-prequel.html' title='Vivienne prequel'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-5531359000811369029</id><published>2009-10-05T23:16:00.000-07:00</published><updated>2009-10-05T23:41:23.123-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scena'/><title type='text'>Jajko</title><content type='html'>Dawno temu, w historii sięgającej początków mojego prowadzenia 7tha miałem w drużynie avalońską łuczniczkę ze szkoły Goodfellow. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pani syciła z łuku tak, że w końcu byłem pod wrażeniem samej inwencji, na ile sposobów za pomocą jednej strzały mogła zdjąć taką ilość brutsów. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W końcu przyszedł jednak czas, że postanowiłem sprawić jej strzelecki pojedynek. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdzieś w prowincjonalnej Montaign, zajazd, spokojny obiad, drużyna grzeje się na słoneczku, pobliski las szumi kojąco, a w środku karczmy pokrzykuje radośnie oddziałek najemnych Eiseńczyków. Ot lokalna sielanka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oczywiście wojacy, gdy obaczyli łuk i to taki bardziej większy niż mniejszy, nuści poczęli szydzić. Że to stare, słabe i mało współczesne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Od słowa, do słowa, wystawili swojego snajpera, aby konkurował imć Avalonką.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Stanęli na podwórcu, zmierzyli się wzrokiem i nagle ni z tego ni z owego jeden z żołdaków podrzucił w górę kapłona którego obgryzał.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Potoczyły się kostki po stoliku, huknął strzał i kurczak rozbryznął się na kawałeczki, celnie trafiony kulą z muszkietu. Avalonkę ubodło to do żywego, bo ona nawet strzały nie zdążyła na dobre nałożyć. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zemsta musiała być więc ciężką.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W scenerii radosnego jeżdżenia po Avalonce ustalono drugą część pojedynku. Otóż któryś z kompanów strzelca, miał trzymać w dłoni jajko, które stanowiło cel. Wszak wszyscy znali możliwości swych towarzyszy, więc wielkich trudności z bohaterskim "celotrzymaczem" raczej nie było.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pierwszy stanął Eiseńczyk. Jego kompan ruszył przed siebie, odmierzył solidną dla muszkietu odległość, ujął jajko w palce... Oczywiście strzał był perfekcyjny. PAF! i jajko rozbryzguje się na pobliskim drzewie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Towarzysz Avalonki, wziął swoje jajko i ruszył przed siebie. Idzie, idzie, idzie... W końcu zwątpił i się zatrzymał. Avalonka obejrzała dystans i krzyczy "DALEJ!". Poszedł.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Idzie, idzie, powoli pot występuje mu na czoło, ale wszak kompanowi ufać trzeba. Odwrócił się, ujął jajko - profilaktycznie w daleko wyciągniętej dłoni. A Avalonka aby nie krzyczeć przez las tylko mu macha ręką aby szedł dalej. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przełknął głośno ślinę i idzie. Idzie, idzie... W końcu odwrócił się. Jakby mógł, to rękę by sobie wyciągnął, byle dalej od przeklętego jajka stać. Avalonkę ledwo widzi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Łuczniczka stanęła. Sprawdziła wiatr. Po czym ze stoickim spokojem, zakrzyknęła:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;-No! To teraz podrzucaj! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;7th. That's the way we play!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-5531359000811369029?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/5531359000811369029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/jajko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/5531359000811369029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/5531359000811369029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/jajko.html' title='Jajko'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8251285786082022993.post-4114398096422649517</id><published>2009-10-05T22:58:00.000-07:00</published><updated>2009-10-05T23:10:48.964-07:00</updated><title type='text'>Początek</title><content type='html'>Miewacie tak, że po sesji jakiś jej wspaniały fragment bawi was jeszcze przez wiele dni i miesięcy? Albo że jakaś scena, tekst czy gag wraca do was co chwila? Ja tak.&lt;div&gt;Czasami też mam tak, że fantastyczne teksty, sceny wymyślone przez MG albo inne zajefajne pomysły giną gdzieś w mrokach niepamięci.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Potem siedzę godzinami i pamiętam że był taki fajny moment, wtedy a wtedy... I na sesji był chyba gracz A... A może ktoś inny... I kawałek był super, tylko za Chiny nie pamiętam jak to dokładnie szło.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dlatego przy okazji nowej kampanii postanowiłem ukrócić błędy mojej niepamięci i zacząć spisywać. Spisywać wszystko co przyjdzie mi do głowy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sceny, quoty, historie, przygody, plotki, anegdoty, fajne rzeczy które wykminiłem, pomysły na mechanikę albo na jej brak... Wszystko. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;A ponieważ w dzisiejszych czasach trzeba oszczędzać drzewa, a i o dostęp do informacji w sieci łatwiej (zeszyt może się zgubić, nad zgubieniem internetu trzeba by popracować ;) )takoż postanowiłem wszystko co 7thowe tutaj spisywać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak więc drogi graczu, graczko, MG, czytelniku... Kimkolwiek nie jesteś, witaj na tej stronie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli chcesz - skomentuj, będzie mi zapewne miło. Nie chcesz - zmuszał nie będę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Coś Ci się tu spodoba - częstuj się proszę. Ewentualnie nadmień gdzieś, kiedyś skąd to masz - może inni też zechcą skorzystać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zapewne część materiałów Ci się spodoba, inne nie. Coś będzie ciekawe, coś innego Cię znudzi. Wybierz sobie co Ci odpowiada.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pamiętaj tylko, że to co tu znajdziesz najczęściej jest wynikiem sesji. Tego co się dzieje gdy MG snuje opis, atmosfera dołuje albo rozpala duszę ogniem, muzyka pcha falami adrenalinę przez żyły a na podjęcie decyzji są sekundy. Nie mów mi więc, że można było postąpić inaczej. Że Ty byś to zrobił lepiej. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na sesji istnieje tylko tu i teraz. A najlepsze pomysły i tak przychodzą pół godziny później.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8251285786082022993-4114398096422649517?l=7thogre.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://7thogre.blogspot.com/feeds/4114398096422649517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/poczatek.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/4114398096422649517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8251285786082022993/posts/default/4114398096422649517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://7thogre.blogspot.com/2009/10/poczatek.html' title='Początek'/><author><name>7thOgre</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00515302999766772757</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/__xbTeqWZDqc/Sss8DV2CJTI/AAAAAAAAAAM/1mirHG4EMRE/S220/OGREFACE.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
